czwartek, 14 lutego 2008

Raport DESY

Wczoraj DESA Unicum przesłała analizę rynku aukcyjnego w Polsce, ograniczona do 5 ostatnich lat i 10 najdrożej sprzedanych prac, więc opartą na rekordowych transakcjach i przez to nie dającą pełnego obrazu rynkowej sytuacji. W całym zestawieniu fotografia wypada zdecydowanie najsłabiej, ale jest i jak donosi DESA: „Fotografia, której dopiero od stosunkowo niedługiego czasu poświęcane są ekskluzywne aukcje, powoli aczkolwiek konsekwentnie zaczyna się coraz lepiej sprzedawać”. Brzmi optymistycznie, ale trzeba pamiętać, że wejście fotografii na rynek sztuki to potrwa jeszcze dobrych kilka lat.
Z raportu wynika, że najdrożej sprzedaną fotografią w 2007 był Autoportret Stanisława Ignacego Witkiewicza, zlicytowany w Rempexie (24.10.2007) za 21.000 zł, a najwyższą cenę w latach 2003-2007 uzyskała praca Kolaps przy lampie. Autoportret tego samego artysty, która sprzedana została za 135.000 zł (Polswiss Art., 25.09.2003). Zestaw 16 czarno-białych fotografii Kolekcja-System Zbigniewa Dłubaka sprzedano w Rempexie (28.11.2007) za 20.000 zł, a pracę z 2004 roku I’m telling you a secret Ryszarda Waśki za 11.000 zł (Agra Art., 15.04.2007). Biorąc pod uwagę najwyższą cenę uzyskaną za dzieło sztuki w okresie ostatnich 5 lat - Józef Chełmoński, Próba czwórki, kwota 1580000 zł - widać wyraźnie, że cena najlepiej sprzedanej fotografii stanowi około 8% ceny tegoż obrazu.
Pamiętać należy, że dobre fotografie interesujących autorów współczesnych na aukcjach nabyć można już za ok. 1000 zł, co stanowi ułamek wartości uzyskiwanych za współczesne malarstwo.
W raporcie DESY przedstawiono też procentowy udział łącznej wartości 10 najdrożej sprzedanych obiektów w 2007 roku – fotografia to 1% całości. Ciekawe jak zatem wygląda udział w rynku fotografii w ogóle, pomijając rekordowe transakcje?
Pewnie udział jej wygląda podobnie.

Stanisław Ignacy Witkiewicz, Autoportret, początek XX w.

1 komentarz:

Administrator pisze...

Pytanie - gdzie kupować?
Ciagle mam wrażenie, że polska fotografia ciągle ukrywa się w szufladach artystów, zamiast przyzwoicie się udostępniać. Proponuje małe doświdczenie - poszukać w necie prac paru ulubionych polskich fotografów, wystawioncych na sprzedaż. Nie jest łatwo ;)