środa, 14 listopada 2007

Mała Galeria a sprawa wrzesińska

Kilka dni temu burmistrz Wrześni zapowiedział chęć likwidacji Wrzesińskiego Ośrodka Kultury, instytucji dla mnie w zasadzie obojętnej, bo bywałem w niej całkowicie sporadycznie. Od lat zresztą, gdyż nigdy nie udało mi się odnaleźć klarownego programu kolejnych dyrektorów WOK-u, którzy skupiali się, zwłaszcza w latach ostatnich, wyłącznie na muzyce. Muzyce popularnej w dodatku. Kultura w dwudziestokilkutysięcznym mieście nigdy nie będzie traktowana priorytetowo, zresztą nie liczyłbym nawet na zrozumienie elementarnych wartości jakie może ona za sobą nieść, bo od kiedy sięgam pamięcią tego zrozumienia nie było. I nie ma tu na myśli jedynie notabli czy kierowników jednostek podległych urzędom, bo sam problem jest bardziej złożony, choć właśnie na nich spoczywa w głównej mierze odpowiedzialność za obecny stan rzeczy. Niestety zły, by nie rzec fatalny. Od lat pokutuje wciąż ten sam problem - z punktu widzenia tak niewielkiego miasta, kultura jawi się jako coś abstrakcyjnego i nierealnego (czy potrzebnego?), a odpowiadać musi masowym gustom. Indywidualny (mało liczny) odbiorca postawiony jest w zasadzie bez alternatywy - albo łyknie to, co się serwuje wszystkim, albo omijać będzie wszelkie propozycje jak zdechłego psa.
Pomysł daleko idącej reorganizacji WOK-u i poddanie go pod kuratelę ratusza nie jest szczęśliwy. Przede wszystkim kultura, w szczątkowej swej formie, zostanie podporządkowana jeszcze mocniej interesom politycznym włodarzy, a przecież tylko pełna wolność gwarantuje jej rozwój. Źle się dzieje, że niezadowolenie z pracy obecnej dyrekcji nie idzie w parze ze zmianami personalnymi - każda taka instytucja wymaga wizji kreatywnego kierownika czy zespołu, a nie pompowania coraz większych sum (usprawiedliwiane braku pomysłów w stylu "nie mamy za co działać"), bo te można przejeść w każdej ilości. Innymi słowy, lepiej zbudować solidny zespół, który przez okres 2-3 lat będzie potrafił zbudować sensowny plan i konkretną wizję miejsca tzw. kultury.
Ciekawym zbiegiem okoliczności w tym samym czasie w "Zuju" (CSW "Zamek Ujazdowski", 28.09-18.11.2007) trwa wystawa Czas zapamiętany. Mała Galeria 1977-2006 poświęcona trzydziestoletniej działalności jednej z najważniejszych galerii fotografii w naszym kraju, ze znakomitą lokalizacją przy Placu Zamkowym w Warszawie. W ciągu całego tego okresu, kilkakrotnie jej działalność próbował zakwestionować Związek Polskich Artystów Fotografików (!), by ostatecznie w 2006 pozbyć się jej kierownika Marka Grygiela i galerię przejąć. Na bazie ogromnego i ważnego dorobku powstała więc galeria o amatorskim charakterze i bez wyraźnego programu, szukająca nieco na oślep nowych autorów - obecna kuratorka Galerii Obok ZPAF (nowa nazwa wskazuje na zepchnięcie na margines?) w 2007 w próbowała poszukiwać wystaw ogłaszając konkurs. Z miejsca okupowanego przez poszukiwania i nowatorskie rozwiązania w obrębie fotograficznego medium, otrzymaliśmy galerię dla - w większości - świeżo upieczonych absolwentów szkół fotograficznych. Zamiast intrygujących realizacji, prace licencjackie. Studentom miejsce wystawiennicze jest potrzebne, ale dlaczego akurat to? I czy faktycznie czyjeś ambicje musiały doprowadzić do tego, że polska fotografia straciła ważny przyczółek w walce o swoje miejsce w świecie (Mała Galeria współpracowała z wieloma ośrodkami zagranicą)?
Czy sytuacja z Małą nie powtórzy się we Wrześni? Rzecz jasna to inny wymiar, inne przełożenie. Obawiam się jednak, że nowa wizja kultury przełoży się na spłaszczenie jej roli jeszcze bardziej.

3 komentarze:

Żołnierz pisze...

Cóż więcej dodać.Zgadzam się z przedmówcą. Pustynia kulturalna była, jest i jak widać będzie nadal! Nic tylko pogratulować władzą miasta. Jeśli ów mędrcy wolą wydawać pieniądze na rozbite zegary,połamane ławki i zniszczone śmietniki, to faktycznie po co im kultura?

f.biernat pisze...

a jak tak sobie myślę, żeby tak całą tzw. kulturę(instytucje) w ogóle zamknąć, odciąć od publicznych pieniędzy i zobaczyć co będzie. Czy ludzie zauważą,że coś sie stało, zmieniło, że coś jest nie tak. Czy będą to mieli zupełnie w dupie? Czy może będzie tak,jak myślę, że homosovieticus zwycięży, albo zupełnie pierwotna forma ograniczająca sie do żarcia i robienia dzieci...Eksperyment taki miałby na celu wykazanie poziomu ŚWIADOMOŚCI kultury w narodzie.Słowem czy my świnieczy ludzie?

Anonimowy pisze...

Eryku!

Wiele się zmieniło we Wrześni przez kilka ubiegłych lat. Wiele dobrego wydarzyło się (i jeszcze wydarzy) w dziedzinie fotografii. Dużo by pisać...Ogromny żal, że tak wiele Cię ominęło. Tutaj. Lecz nadal czuć Twoją obecność. pozdrawiam P.