<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499</id><updated>2012-01-16T20:23:21.621-08:00</updated><title type='text'>proces naturalny</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>66</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-2999836749554647281</id><published>2008-06-25T03:58:00.000-07:00</published><updated>2008-06-25T04:12:17.075-07:00</updated><title type='text'>Aktualizacja - portal polskiej fotografii</title><content type='html'>&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Ruszyła właśnie strona &lt;a href="http://aktualizacja.info/"&gt;Aktualizacja&lt;/a&gt;, będąca kontynuacją projektu Krzysztofa Miękusa, prezentującego na tegorocznym Miesiącu Fotografii w Krakowie najnowsze zjawiska w polskiej fotografii. Jako kryterium obrano „aktywność” twórców po roku 2000. Inicjatywa ma na celu zebranie możliwie pełnych informacji o obecnym stanie rodzimej fotografii, ale też jej promocję poza granicami, czemu pomóc ma angielska wersja strony.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-2999836749554647281?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/2999836749554647281/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=2999836749554647281' title='Komentarze (51)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/2999836749554647281'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/2999836749554647281'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2008/06/aktualizacja-portal-polskiej-fotografii.html' title='Aktualizacja - portal polskiej fotografii'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>51</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-8350346809200615437</id><published>2008-06-14T01:52:00.000-07:00</published><updated>2008-06-28T07:20:31.061-07:00</updated><title type='text'>Efekt czerwonych oczu w CSW</title><content type='html'>&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Dziś zapowiedź wystawy &lt;em&gt;Efekt czerwonych oczu. Fotografia polska XXI wieku&lt;/em&gt;, kuratorowanej przez &lt;strong&gt;Adama Mazura&lt;/strong&gt;, która w Centrum Sztuki Współczesnej „&lt;a href="http://www.csw.art.pl/"&gt;Zamek Ujazdowski&lt;/a&gt;” ma zająć ponoć 3 piętra! Otwarcie w piątek 20 czerwca, godz.18.00, a wystawa potrwa do 7.09.2008. Poniżej zamieszczam tekst organizatorów oraz imponującą listę autorów zaproszonych do prezentacji.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;„&lt;/span&gt;Okres ostatnich kilku lat przejdzie zapewne do historii polskiej sztuki jako moment przesilenia w produkcji artystycznej; przesilenia związanego nie tylko z pojawieniem się nowego pokolenia artystów urodzonych w latach 1970., definitywnego przesunięcia akcentów z technik analogowych na cyfrowe, czy dalszego, błyskawicznego rozwoju mediów elektronicznych i prasy ilustrowanej. Najciekawszą zmianą, jaka dokonała i dokonuje się na naszych oczach, jest zmiana tego, co w swoim czasie John Berger nazwał „sposobami widzenia”.&lt;br /&gt;Wystawa &lt;em&gt;Efekt czerwonych oczu. Fotografia polska XXI wieku&lt;/em&gt; prezentując dorobek najwybitniejszych twórców młodego i średniego pokolenia opisuje kierunki rozwoju kultury wizualnej w Polsce. Kontrowersyjne, a nawet skandaliczne obrazy prasowe, zdjęcia amatorów i zdjęcia znalezione w Internecie uzupełniają redefinicję, jaka dokonała się w ostatnim czasie w fotografii zwanej niegdyś artystyczną, fotografii dokumentalnej i komercyjnej (moda i reklama). Liczne projekcje, książki artystyczne i fotograficzne, a nawet rzeźby (Anna Baumgart) czy instalacje (Anna Orlikowska) sprawiają, że wystawa odbiega od znanych z przeszłości, zafiksowanych na obrazie fotograficznym ekspozycji. Poprzez klarowny podział tematyczny zebranego materiału sekwencje obrazów układają się w znaczącą całość, pokazującą jak „silnym” narzędziem potrafi być fotografia w rękach artysty współczesnego.&lt;br /&gt;Na wystawie będzie można oglądać zarówno nabardziej znane prace takich artystów jak Maurycy Gomulicki czy Aneta Grzeszykowska, jak i wyprodukowane w przeważającej większości realizacje nowe, często wykonane przez artystów tak cenionych przez krytykę jak Wilhelm Sasnal, Zbigniew Rogalski czy Agnieszka Brzeżańska.&lt;br /&gt;Wystawie towarzyszyć będzie ekspozycja Galerii Bezdomnej, która zagości w Piwnicach Zamku w ostatnim tygodniu sierpnia i będzie otwarta od 23.8 do 1.9.2008 dla wszystkich chętnych fotografów, którzy będą chcieli zaprezentować swoje zdjęcia.”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Autorzy:&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Michael Akerman, Wojciech Albiński, Grupa Azorro, Anna Baumgart, Jakub Bąkowski, Anna Bedyńska, Agata Bogacka, Karolina Breguła, Agnieszka Brzeżańska, Dorota Buczkowska, Aleksandra Buczkowska, Rafał Bujnowski, Hubert Czerepok, OskarDawicki, Kuba Dąbrowski, Marta Deskur, Mikołaj Długosz, Andrzej Dragan, Jan Dziaczkowski, Sławomir Elsner, Mariusz Forecki, Maurycy Gomulicki, Nicolas Grospierre, Aneta Grzeszykowska, Karol Hordziej, Elżbieta Jabłońska, Rafał Jakubowicz, Elżbieta Janicka, Aldona Kaczmarczyk, Mikołaj Komar, Barbara Konopka, Katarzyna Korzeniecka, Tomasz Kozak, Krzysztof Kozanowski, Katarzyna Kozyra, Magda Krajewska, Zuzanna Krajewska i Bartek Wieczorek, Bogdan Krężel, Robert Kuśmirowski, Dominik Lejman, Zbigniew Libera, Ewa Łowżył, Magdalena Łuniewska, Małgorzata Markiewicz, Przemysław Matecki, Rafał Milach, Chris Niedenthal i Tadeusz Rolke, Dorota Nieznalska, Paulina Ołowska, Igor Omulecki, Anna Orlikowska, Maciej Osika, Oiko Petersen, Krzysztof Pijarski, Przemysław Pokrycki, Radek Polak, Jacek Poremba, Marta Pruska, Maria Przybysz, Konrad Pustoła, Karol Radziszewski, Zbigniew Rogalski, Szymon Rogiński, Robert Rumas, Daniel Rumiancew, Tomek Saciłowski, Wilhelm Sasnal, Jan Simon, Jan Smaga, Barbara Sokołowska, Maciek Stępiński, Przemysław Stoppa, Michał Szlaga, Grzegorz Sztwiertnia, Andrzej Tobis, Łukasz Trzciński, Piotr Uklański, Artur Wesołowski, Monika Wiechowska, Wojciech Wieteska, Wojciech Wilczyk, Julita Wójcik, Magda Wuensche, Wojciech Zasadni, Albert Zawada, Krzysztof Zieliński, Ireneusz Zjeżdżałka, Zorka Project&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-8350346809200615437?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/8350346809200615437/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=8350346809200615437' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/8350346809200615437'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/8350346809200615437'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2008/06/dzi-zapowied-wystawy-efekt-czerwonych.html' title='Efekt czerwonych oczu w CSW'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-5347267526170174188</id><published>2008-06-13T02:23:00.000-07:00</published><updated>2008-06-13T02:24:54.097-07:00</updated><title type='text'>Co dalej z IMAGO?</title><content type='html'>Wygląda na to, że kolejne pismo fotograficzne znalazło się w poważnych tarapatach. Po ukazaniu się 50 wydań tureckiego „Genis Aci” i jego zamknięciu w ubiegłym roku, kłopoty napotkało dobrze znane w Polsce słowackie „IMAGO”, o czym traktuje &lt;a href="http://www.photorevue.com/phprs/view.php?nazevclanku=konec-casopisu-imago&amp;amp;cisloclanku=2008060001"&gt;tekst &lt;/a&gt;Vladimira Birgusa na photorevue.com&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-5347267526170174188?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/5347267526170174188/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=5347267526170174188' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/5347267526170174188'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/5347267526170174188'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2008/06/co-dalej-z-imago.html' title='Co dalej z IMAGO?'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-6008972406372522943</id><published>2008-06-11T04:05:00.000-07:00</published><updated>2008-06-11T04:07:21.747-07:00</updated><title type='text'>Private całkiem po polsku</title><content type='html'>&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Ukazał się właśnie 41 numer włoskiego magazynu &lt;a href="http://www.privatephotoreview.com/"&gt;PRIVATE&lt;/a&gt;, poświęconego tym razem w polskiej fotografii po roku 2000. Prawdę mówiąc nie przypominam sobie, by kiedykolwiek jakiś magazyn w całości poświęcił swe łamy twórczości „From Poland”, dlatego też z większą jeszcze satysfakcją odnotowuję fakt, że nasz „Kwartalnik Fotografia” miał swój udział w powstaniu tego numeru...&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5210578750956555986" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/SE-xxGT2ztI/AAAAAAAAATA/dlUK5OQqbIc/s400/41_cover.jpg" border="0" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-6008972406372522943?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/6008972406372522943/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=6008972406372522943' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/6008972406372522943'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/6008972406372522943'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2008/06/private-cakiem-po-polsku.html' title='Private całkiem po polsku'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/SE-xxGT2ztI/AAAAAAAAATA/dlUK5OQqbIc/s72-c/41_cover.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-2152987559621262939</id><published>2008-05-22T01:33:00.000-07:00</published><updated>2008-05-22T01:34:47.395-07:00</updated><title type='text'>Dialog 3 w Budapeszcie</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/SDUwGpYrgTI/AAAAAAAAAS4/F-8LMeYwUbo/s1600-h/Untitled-1+copy.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5203117835243192626" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/SDUwGpYrgTI/AAAAAAAAAS4/F-8LMeYwUbo/s400/Untitled-1+copy.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-2152987559621262939?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/2152987559621262939/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=2152987559621262939' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/2152987559621262939'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/2152987559621262939'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2008/05/dialog-3-w-budapeszcie.html' title='Dialog 3 w Budapeszcie'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/SDUwGpYrgTI/AAAAAAAAAS4/F-8LMeYwUbo/s72-c/Untitled-1+copy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-137311448920381056</id><published>2008-04-25T01:11:00.000-07:00</published><updated>2008-04-25T01:14:32.254-07:00</updated><title type='text'>Mamy wyróżnienie!</title><content type='html'>&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;Wczoraj na galii w Zamku Królewskim w Warszawie ogłoszono wyniki konkursu Grand Front 2007. &lt;/span&gt;375 stron tytułowych rywalizowało o miano najlepszej okładki prasowej ubiegłego roku. Jury, w skład którego weszło 29 osób, związanych głównie z grafiką prasową, postanowiło nagrodzić „Dziennik Bałtycki” (numer 92, 19.04.2007) za okładkę poświęconą organizacji Euro 2012 przez Polskę i Ukrainę, zaś w grupie czasopism tryumfował „Exclusive” (numer 56) – portret autorstwa Beaty Tyszkiewicz z butem na głowie, autorstwa Zuzy Krajewskiej i Bartosza Wieczorka. Warto zaznaczyć, że w ubiegłym roku nagrodzone zostały te same tytuły.&lt;br /&gt;Natomiast miłą niespodzianką okazało się zdobycie wyróżnienia przez nasz „Kwartalnik Fotografia” za stronę tytułową numeru 22/2007! Wyróżnienie cieszy i potwierdza, że interesujące rzeczy mogą powstawać nie tylko w Warszawie czy Krakowie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5193093239766552994" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/SBGSyZHEkaI/AAAAAAAAASw/ZLV8LoLS47I/s400/25.jpg" border="0" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-137311448920381056?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/137311448920381056/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=137311448920381056' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/137311448920381056'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/137311448920381056'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2008/04/mamy-wyrnienie.html' title='Mamy wyróżnienie!'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/SBGSyZHEkaI/AAAAAAAAASw/ZLV8LoLS47I/s72-c/25.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-6577682335881563340</id><published>2008-04-09T02:06:00.000-07:00</published><updated>2008-04-09T03:20:49.227-07:00</updated><title type='text'>Ranking fotografów</title><content type='html'>&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Dzisiejsza „Rzeczpospolita” przyniosła kolejne teksty dotyczące rynku fotografii w Polsce, ale poza próbą analizy Monika Małkowska stworzyła własny ranking fotografów, który zwieńczył jej tekst &lt;em&gt;&lt;a href="http://www.rp.pl/artykul/118050.html"&gt;Odbitki, mistrzowie i paradoksy&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;. Trzeba przyznać, że to niezwykle odważny ruch i jestem przekonany, iż rozbudzi sporo emocji, jak każdy ranking.&lt;br /&gt;Został on podzielony na dwie części i przedstawia się następująco:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Fotoreportaż i dokument:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Edward Hartwig, Irena Jarosińska, Eustachy Kossakowski, Tadeusz Rolke, Zofia Rydet, Wojciech Plewiński, Krzysztof Gierałtowski, Erazm Ciołek, Jerzy Lewczyński, Anna Brzezińska, Anna Beata Bohdziewicz, Chris Niedenthal, Tomasz Niedenthal, Łukasz Trzciński, Krzysztof Zieliński, Ireneusz Zjeżdżałka, Wojciech Wilczyk, Igor Przybylski, PrzemysLaw Pokrycki, Szymon Rogiński, Zorka Projekt.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;strong&gt;Fotografia kreacyjna:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Zbigniew Dłubak, Zdzisław Beksiński, Zofia Kulik, Natalia LL, Józef Robakowski, Zygmunt Rytka, Izabella Gustowska, Antoni Mikołajczyk, Ewa Kuryluk, Łódź Kaliska, Tomek Sikora, Mikołaj Smoczyński, Katarzyna Kozyra, Marta Deskur, Jadwiga Sawicka, Monika Wiechowska, Aneta Grzeszykowska/Jan Smaga, Wojciech Prażmowski.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-6577682335881563340?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/6577682335881563340/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=6577682335881563340' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/6577682335881563340'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/6577682335881563340'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2008/04/ranking-fotografw.html' title='Ranking fotografów'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-7983125426017560246</id><published>2008-04-07T09:27:00.000-07:00</published><updated>2008-04-08T02:57:51.806-07:00</updated><title type='text'>Wydruk autorski</title><content type='html'>&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Dwa dni przed 3. aukcją fotografii w Rempexie naszły mnie refleksje dotyczące przyszłości fotografii, tej najbardziej tradycyjnej. Refleksja nasunęła się po lekturze katalogu tejże aukcji, ale też tekstu &lt;em&gt;&lt;a href="http://www.rp.pl/artykul/115313.html"&gt;Przystępne ceny, bogaty wybór&lt;/a&gt;&lt;/em&gt; Janusza Miliszkiewicza (Rzeczpospolita, 04.02.2008), w którym pada stwierdzenie: „Gdybym był kolekcjonerem, kupowałbym przede wszystkim dobre zdjęcia, których odbitki autorzy sami wykonali tradycyjnymi metodami w ciemni. Niedługo to już będzie rynkowa rzadkość! Zalewa nas powódź wydruków z drukarek. Wydruk to nie to samo. W ciemni autor dopóty eksperymentował z wywoływaniem, dopóki nie znalazł najlepszego wyrazu. Wypuszczał w świat tylko te odbitki, z których był zadowolony. Mam wrażenie, że na zdjęciach z drukarek dość często ginie światło”.&lt;br /&gt;Czy niedługo będzie to faktycznie rzadkość? Myślę, że niestety już jest, bo odwiedzając kolejne wystawy odbitki na materiale srebrowym stanowią procentowy margines, natomiast normą stało się wykonywanie „wydruków autorskich” – takiego określenie użyto w katalogu wystawy i aukcji &lt;em&gt;Polska Fotografia Kolekcjonerska 3&lt;/em&gt;. Taka sytuacja nie jest wynikiem jedynie nagłej rewolucji technologicznej, choć zapewne dostępność i „łatwość” skanowania negatywów i wykonywania na podstawie plików cyfrowych wydruków stała się podstawowym argumentem za porzuceniem żmudnej, niewygodnej i pracochłonnej technologii ciemniowej. Wydaje mi się, że proces odchodzenia od „tradycyjnej” fotografii trwa u nas nieco dłużej, bo już od lat 90. zwracano uwagę na odmienność np. fotografii kontaktowej, czego dowodem była seria wystaw &lt;em&gt;Kontakty&lt;/em&gt; (od 1989 roku) przygotowana przez Jakuba Byrczka, która zakończyła się w roku 2000 - po części zapewne z powodu zbyt mocno rozszerzonej formuły w ostatniej edycji (&lt;em&gt;Czas przełomu – przełom czasu&lt;/em&gt;), a po części pewnie też z pokładania w niej zbyt wielu idei (duży format negatywów, stare kamery i czarna płachta na głowie stawały się czasem filozofią samą w sobie), co okazać się mogło zbyt nużące. Wydaje mi się, że większe znaczenie w próbie zwrócenia uwagi na „tradycyjnym” obrazowaniu miała wystawa &lt;em&gt;Bliżej fotografii&lt;/em&gt;, kuratorowana przez Andrzeja Saja, a pokazywana w 10 polskich galeriach w latach 1996-1998. Od tego czasu w zasadzie nikt nie podjął kolejnej próby określenia stanu polskiej fotografii w jej pierwotnym kształcie. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Czy zatem artykuł z Rzeczpospolitej jest zapowiedzią zepchnięcia fotografii srebrowej na jeszcze węższy margines? Zapewne jest w nim sporo racji i za 3-4 lata na palcach dłoni policzyć będzie można autorów wystawiających na papierze barytowym. Pomijam tu rzecz jasna całe rzesze pasjonatów, którzy w domu zajmować wciąż się będą obróbką papieru fotograficznego. Ale nie sądzę jednocześnie, by nowe technologie nie pozwalały na rozszerzanie środków wyrazu, choć są one inne i przynoszą inne efekty. Jednak wydaje mi, że ogromna popularność wydruków nie wynika wyłącznie z postępu technologicznego i coraz węższego dostępu do materiałów srebrowych u sprzedawców – sytuacja pociągnęła za sobą zmianę sposobu fotograficznego myślenia i zmiany pewnych funkcji samej fotografii, która nigdy jeszcze nie była tak bardzo obecna w obiegu wystawienniczym.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-7983125426017560246?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/7983125426017560246/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=7983125426017560246' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/7983125426017560246'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/7983125426017560246'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2008/04/wydruk-autorski.html' title='Wydruk autorski'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-5746638687036796860</id><published>2008-04-02T00:27:00.000-07:00</published><updated>2008-04-02T00:56:57.616-07:00</updated><title type='text'>Bez tematu</title><content type='html'>&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Przy tej fotografii zazwyczaj mało kto się zatrzymuje, gdy jest pokazywana. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5184546853250191010" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R_M15OVYzqI/AAAAAAAAASo/3hlnF2bv6j4/s400/047.jpg" border="0" /&gt;&lt;/span&gt; &lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;Ireneusz Zjeżdżałka, Września, 2002&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-5746638687036796860?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/5746638687036796860/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=5746638687036796860' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/5746638687036796860'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/5746638687036796860'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2008/04/bez-tematu.html' title='Bez tematu'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R_M15OVYzqI/AAAAAAAAASo/3hlnF2bv6j4/s72-c/047.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-1536240715394790377</id><published>2008-03-25T09:23:00.000-07:00</published><updated>2008-03-26T02:14:27.279-07:00</updated><title type='text'>Instalacja na ścianie</title><content type='html'>&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Franek z Chociczy Wielkiej jest dumny ze swojego syna, bo „też poszedł siedzieć”. Frankowi kilka lat temu betonowa płyta przygniótła nogę podczas rozbiórki zabudowań gospodarskich i od tego czasu kuśtyka, podpierając się kulą. Mieszkanie w starym domu nie posiadało łazienki, ani bieżącej wody, bo „po co”? Mimo przeciwieństw Franek zachował pozorną pogodę ducha i lubi się uśmiechać, na ścianie zaś zbudował bardzo niezwykłą instalację. Niezwykłą dla mnie, bo coraz częściej przyłapuję się na wyszukiwaniu takich rarytasów w miejscach, gdzie najmniej się można ich spodziewać. A może właśnie tylko w takich?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Instalacja składa się głównie z dwóch wizerunków Chrystusa i jakiegoś świętego obrazka, który już dawno przestał być czytelny - czarny kwadrat? Do tego fotografia syna i połowa jakiegoś „trofeum” myśliwskiego, które sprawia wrażenie pochodzić od upośledzonej sarny. Całość tuż obok wiekowego włącznika światła, jakby przy jego pomocy można było jednym ruchem przywołać całą zgromadzoną w tej instalacji historię, włączyć zgromadzone w obrazkach wspomnienia.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5181716250758794898" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R-kneeVYzpI/AAAAAAAAASg/V1bEPvRXPlc/s400/3.jpg" border="0" /&gt; &lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;Ireneusz Zjeżdżałka, Chocicza Wielka, 2005&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-1536240715394790377?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/1536240715394790377/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=1536240715394790377' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/1536240715394790377'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/1536240715394790377'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2008/03/instalacja-na-cianie.html' title='Instalacja na ścianie'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R-kneeVYzpI/AAAAAAAAASg/V1bEPvRXPlc/s72-c/3.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-8635928251673285904</id><published>2008-03-25T09:15:00.000-07:00</published><updated>2008-03-26T02:13:17.624-07:00</updated><title type='text'>W Nekli ładnie</title><content type='html'>&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;W Nekielskim Ośrodku Kultury robi się coraz ładniej. Po zakończeniu egzystencji brzydkich malowideł Stanisława Mrowińskiego, o czym pisałem &lt;/span&gt;&lt;a href="http://zjezdzalka.blogspot.com/2008/03/krytycy-sztuki-z-nekli.html"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;wcześniej&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;, nastąpiło dekorowanie sali ładnymi elementami. Komunie tuż tuż...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5181714193469460098" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R-klmuVYzoI/AAAAAAAAASY/DjdHcxuWb7c/s400/firany2.jpg" border="0" /&gt;&lt;/span&gt; &lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;Nowa estetyka Nekielskiego Ośrodka Kultury, fot. Tomasz Małecki / Wiadomości Wrzesińskie&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-8635928251673285904?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/8635928251673285904/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=8635928251673285904' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/8635928251673285904'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/8635928251673285904'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2008/03/w-nekli-adnie.html' title='W Nekli ładnie'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R-klmuVYzoI/AAAAAAAAASY/DjdHcxuWb7c/s72-c/firany2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-4926118102509050807</id><published>2008-03-23T11:10:00.000-07:00</published><updated>2008-03-23T11:13:33.218-07:00</updated><title type='text'>Polska w Krakowie</title><content type='html'>&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;W książce Krzysztofa Jureckiego &lt;a href="http://zjezdzalka.blogspot.com/2008/01/poszukiwanie-sensu-fotografii.html"&gt;&lt;em&gt;W poszukiwaniu sensu fotografii. Rozmowy o sztuce&lt;/em&gt; &lt;/a&gt;na sam koniec rozmowy z autorem mówiłem o konieczności promocji polskiej fotografii na światowych festiwalach. Często idea festiwali kręci się wokół zapraszania państw gościnnych. I tak np. w Houston na trwającym właśnie FotoFest są to w tym roku Chiny, które będą też krajem zaproszonym w maju na &lt;a href="http://www.fotofestiwal.com/2008/"&gt;Fotofestiwal &lt;/a&gt;do Łodzi. Rozumiem – olimpiada i wciąż pewna egzotyka, choć w świecie sztuka chińska jest od lat mocno obecna. Ale &lt;a href="http://www.photomonth.com/"&gt;Miesiąc Fotografii&lt;/a&gt; w Krakowie zaskoczył mnie zdecydowanie. Bowiem organizatorzy pomyśleli, by do udziału w festiwalu zaprosić... Polskę. I jakkolwiek dziwnie to brzmi (w końcu zapraszamy sami siebie), to jednak może się to okazać doskonałą okazją do tego, by polska fotografia wraz z gośćmi i katalogami znalazła kolejną ścieżkę do przekroczenia naszych granic. Może, bo trzeba poczekać na efekty w postaci dwóch głównych wystaw – kuratorem wystawy fotografii do 2000 roku został Wojciech Prażmowski, zaś fotografii powstałej po tej dacie Krzysztof Miękus (m.in. autor projektu &lt;em&gt;Teraz Polska&lt;/em&gt;). Na razie jednak informacje na temat obu wystaw są bardziej niż skromne, zatem przyjdzie poczekać do maja kiedy festiwal się otworzy.&lt;br /&gt;Muszę przyznać, że podoba mi się pomysł zaprezentowania naszego kraju, a pokaz ten ma szanse (wyłącznie pod warunkiem rzetelnej realizacji) stać się istotnym wydarzeniem ostatnich lat, zwłaszcza że fotografia polska na innych festiwalach nie zajmowała do tej pory tak znaczącej pozycji, albo wciąż eksploatowano sprawdzonych „klasyków”, co u widza (nie tylko zagranicznego) wywołuje wrażenie ciągłego gonienia w piętkę... Mam też ogromną nadzieję, że katalog festiwalowy będzie jeszcze bogatszy i pełniejszy w informacje niż ubiegłoroczny, zresztą niezły. W końcu to on zapewnia byt wystawom po latach i staje się źródłem informacji do różnorakich opracowań.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-4926118102509050807?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/4926118102509050807/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=4926118102509050807' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/4926118102509050807'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/4926118102509050807'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2008/03/polska-w-krakowie.html' title='Polska w Krakowie'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-2831161147002985217</id><published>2008-03-17T06:11:00.000-07:00</published><updated>2008-03-17T06:15:51.014-07:00</updated><title type='text'>Rempex po raz trzeci</title><content type='html'>&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Dom Aukcyjny Rempex i &lt;a href="http://www.artinfo.pl/"&gt;artinfo.pl&lt;/a&gt; szykują trzecią edycję aukcji &lt;em&gt;Polska Fotografia Kolekcjonerska&lt;/em&gt;, która odbędzie się 9 kwietnia, a poprzedzona zostanie wystawą w Rempexie – otwarcie jutro. W trzeciej edycji zaprezentowane zostanie około 200 prac z czego, jak piszą organizatorzy na Artinfo.pl „z naciskiem na dorobek najciekawszych twórców z okresu ostatnich 40 lat”. Jeśli po dwóch poprzednich aukcjach wysnuto wniosek, że należy inwestować energię i pracę szczególnie w promocję współczesnej fotografii, to z większym optymizmem można oczekiwać na powolny (nie wierzę w nagły skok) rozwój rynku fotografii i zainteresowanie kolekcjonerów.&lt;br /&gt;Interesującą rzecz wyczytać można kilka linijek dalej: „Aukcje z cyklu Polska Fotografia Kolekcjonerska przygotowywane są odmiennie od innych aukcji na polskim rynku sztuki. Traktujemy je jak atrakcyjny event, wydarzenie towarzyskie i działanie o ważnych walorach edukacyjnych. Stąd z dużym pietyzmem podchodzimy do katalogu, który obok reprodukcji oferowany prac zawiera obszerne noty biograficzne autorów wzbogacone o rys krytyczny. Katalog w nakładzie 1500 egz. rozsyłany jest do kolekcjonerów fotografii i sztuki współczesnej.” Prawda jest taka, że pierwsze dwie aukcje wzbogacono o katalogi zawierające „tylko” noty biograficzne autorów. Trzeba też przyznać, że drugi katalog okazał się zdecydowanie bardziej udany (forma i wykonanie) od pierwszego. Jeśli zatem ten kierunek zostanie utrzymany, to trzecia edycja może się okazać jeszcze lepszym sukcesem niż poprzednia. I niech tak się stanie, bo takich wydarzeń polska fotografia potrzebuje jak ryba wody! Ale z największą niecierpliwością oczekuję na zapowiadany „rys krytyczny”...&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-2831161147002985217?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/2831161147002985217/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=2831161147002985217' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/2831161147002985217'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/2831161147002985217'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2008/03/rempex-po-raz-trzeci.html' title='Rempex po raz trzeci'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-3498579792086745793</id><published>2008-03-13T07:16:00.000-07:00</published><updated>2008-03-13T07:22:41.945-07:00</updated><title type='text'>Cisza</title><content type='html'>&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Z płaskiego pejzażu wyłaniają się zarysy trzech niewielkich zabudowań gospodarskich. W zasadzie nie mamy wątpliwości, że chodzi o dawną fermę. Zaświadcza o tym nie tylko pustka dookoła i sama architektura budowli (kto by próbował szopie czy wiejskiej chacie narzucać interesującą architektonicznie wizję?), ale też najważniejszy element obrazu - drewniany kołek na pierwszym planie, podtrzymujący liche ogrodzenie z drutu kolczastego, mające zapewne chronić to, co jeszcze pozostało po dawnej świetności tego miejsca.&lt;br /&gt;Opisana wyżej fotografia przedstawia opustoszałe gospodarstwo (&lt;em&gt;Abandoned Farm, near Dolhart, Texas, 1938&lt;/em&gt;) z czasów wielkiego kryzysu, jaki nawiedził w latach 30. Stany Zjednoczone. Dorothea Lange wykonała ją w ramach jednego z największych w historii projektów fotograficznych Farm Security Administration (FSA) prowadzonego dla rządowych agencji pod nadzorem Roy'a E. Strykera, a mającego na celu ukazać skutki wielkiego kryzysu i wprowadzenia polityki interwencjonalizmu państwowego Franklina D. Roosvelta, czyli "Nowego Ładu" (New Deal). O ogromnej skali FSA świadczyć może ilość pozostawionych przez biorących w nim udział fotografów, licząca ok. 250.000 negatywów...&lt;br /&gt;Z takim dorobkiem niezwykle trudno jest zestawiać działalność współczesnego fotografa, zamykającego się w dodatku w niewielkich i ścisłych granicach jednego powiatu, liczącego zaledwie 704 km2. Ale i tak niewielki obszar może stać się bogatym poligonem dla twórcy, który doskonale zdaje sobie sprawę z możliwości i charakteru medium, jakim jest fotografia.&lt;br /&gt;Dla Waldemara Śliwczyńskiego fotografia ma co najmniej kilka znaczeń - traktuje ją jak dokument zanikającej w coraz szybszym tempie prowincjonalnej architektury, ale też jako nośnik informacji o czasie przeszłym, stąd tak wielkie zamiłowanie do przedwojennych pocztówek (nakładem jego wydawnictwa Kropka ukazały się do 2007 aż trzy albumy zawierające przedwojenne kartki pocztowe z Wrześni i dawnego powiatu wrzesińskiego). Ale jak na rasowego regionalistę przystało Śliwczyński uważnie stawia kroki, by przypadkiem nie zapędzić się na zbyt daleko i nie zahaczyć o sąsiadujący Wrześni powiat. Ta rzadka postawa wyjątkowego przywiązania do lokalności niesie ze sobą spore ograniczenia -nie tylko w sensie geograficznym, bo przecież z taką postawą musi się wiązać niezrozumienie - jak bowiem tłumaczyć nieświadomym istotność dokumentowania głębokich przemian właśnie "tu" i "teraz"? Pomimo oczywistych podobieństw, procesu dokumentowania upadłych gospodarstw rolnych - głównego motywu fotografii Śliwczyńskiego - nie da się w sposób bezpośredni porównać z projektem FSA, ani zdumiewającej aktywności małżeństwa Becherów, które poświęciło całe życie na budowanie swoistej typologii budowli industrialnych. Skala i czasu są zupełnie inne. Także sama idea. Jednak jeden istotny element pozostaje niezmienny - determinacja. Cecha, która dla fotografii dokumentalnej jest jedną z podstawowych dla jej egzystencji. Bez niej wiele budowli dawnych PGR-ów dziś zniknęłaby bezpowrotnie, inne trwały by dłużej i nadal poddawane by były powolnej destrukcji. Powstałe fotografie przepełnione są nie tylko krytycznym spojrzeniem, ale też swego rodzaju melancholią. I nie wynika to z tęsknoty za minionym systemem ekonomicznym, a raczej wyrasta wprost z zamierzchłej historii, zapisanej na starych kartach pocztowych. Bez wątpienia duży zbiór przedwojennych pocztówek z okolic Wrześni, jaki Śliwczyński zdołała stworzyć wydaje się najważniejszym kluczem do jego fotografii. To one zdają się wyznaczać kolejne etapy fotograficznego dokumentowania śladów przeszłości, bez dokonywania zbędnych ocen - nie hierarchia społeczna i ekonomiczna są tu ważne, ale odkrywanie i przywracanie historii w ogóle. Także tej najmniejszej, najbardziej ludzkiej, tworzonej przez każdego bez wyjątku człowieka. Jeśli tylko nie mieszka za miedzą...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;Niniejszy tekst napisałem do wystawy, która niebawem zostanie otwarta w muzeum regionalnym we Wrześni - szczegóły poniżej. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5177230745870209634" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R9k37ufTEmI/AAAAAAAAASI/oAesTy-rveQ/s400/zaproszenie_NET.jpg" border="0" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5177231102352495218" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R9k4QefTEnI/AAAAAAAAASQ/_ybIyPjzVNg/s400/255.jpg" border="0" /&gt; &lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;Waldemar Śliwczyński, &lt;em&gt;Chocicza Mała&lt;/em&gt;, 2003&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-3498579792086745793?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/3498579792086745793/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=3498579792086745793' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/3498579792086745793'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/3498579792086745793'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2008/03/cisza.html' title='Cisza'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R9k37ufTEmI/AAAAAAAAASI/oAesTy-rveQ/s72-c/zaproszenie_NET.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-6766202369235050968</id><published>2008-03-07T10:38:00.000-08:00</published><updated>2008-03-07T10:44:22.316-08:00</updated><title type='text'>Atak już nadchodzi</title><content type='html'>&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;W styczniu do sprzedaży trafił album legendarnej grupy Siekiera. Grupy, która na dobrą sprawę zaistniała jak meteor, grając kilka (ponoć siedem) koncertów w latach 1984-1985 (przez okres jedenastu miesięcy), po czym się rozpadła. Może więc kometa?. Niemniej w tak krótkim okresie czasu zdążyła stać się prawdziwą legendą polskiego punk rocka. Ponieważ Siekiera w swej pierwotnej formie nie pozostawiła żadnego oficjalnego nagrania (&lt;em&gt;Nowa Aleksandria&lt;/em&gt; z 1986 to już „inna”, nowofalowa Siekiera), po 23 latach zebrano zarejestrowany materiał koncertowy i Manufaktura Legenda wydała właśnie płytę &lt;em&gt;Na wszystkich frontach świata&lt;/em&gt;. Płyta jest dość siermiężna (jakość nagrań), ale muzyka nie traci nic ze swej energii i przekazu, a może i zyskuje przez to na autentyczności. Poza tym to same perełki, surowe, bez zbędnych ozdobników. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Interesujący jest front okładki płyty - „w obowiązującym stylu” narzuca się przy pierwszym kontakcie. Sprawa wyjaśnia się, gdy sięgniemy do „stopki redakcyjnej” – autorem projektu jest nie kto inny, jak Wilhelm Sasnal, też związany z tematem „walki”...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5175072305760637522" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R9GM1-fTElI/AAAAAAAAASA/sSRKyk-3mfA/s400/okl_okl_11253.jpg" border="0" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-6766202369235050968?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/6766202369235050968/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=6766202369235050968' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/6766202369235050968'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/6766202369235050968'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2008/03/atak-ju-nadchodzi.html' title='Atak już nadchodzi'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R9GM1-fTElI/AAAAAAAAASA/sSRKyk-3mfA/s72-c/okl_okl_11253.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-6210859093270936585</id><published>2008-03-04T05:10:00.000-08:00</published><updated>2008-03-08T00:43:40.479-08:00</updated><title type='text'>Krytycy sztuki z Nekli</title><content type='html'>&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Niemal każdego dnia TV serwuje nam reklamę, z której okazuje się, że co drugi Polak sięga po Warkę i co drugi Polak interesuje się piłką nożną. W Nekli co drugi człowiek zna się na sztuce, więc nic dziwnego, że wyrok zapadł szybko i bez głosów sprzeciwu.&lt;br /&gt;Nekla położona jest blisko Wrześni i jest kilkakrotnie od niej mniejsza. Ma nieduży ośrodek kultury, a w nim miała do niedawna coś, co nawiązywało do jedynej znanej nekielskiej legendy – grobli, którą miał usypać sam Twardowski. Malowidło ścienne, przedstawiające diabelskie sceny to robota nie Twardowskiego, ale nieżyjącego już malarza, rysownika, ilustratora książek i karykaturzysty z Poznania, Stanisława Mrowińskiego (1928-1997), postaci dla Wielkopolski niezwykle istotnej. Studiował w poznańskiej PWSSP w latach 1945-1950 w pracowniach prof. Wacława Taranczewskiego, prof. Jana Piaseckiego i Eustachego Wasilkowskiego. Jego styl zawierał w sobie całą masę ludycznych elementów ocierających się o wielkopolski pejzaż i folklor, a z zaprojektowaną przez niego pieczątką powędrował na biegun Marek Kamiński. Ale dla prowincjonalnej Nekli był to artysta zbyt małej rangi...&lt;br /&gt;Działacze z Nekli najwyraźniej sięgają po Warkę częściej niż „co drugi Polak”, bo trudno inaczej znaleźć usprawiedliwienie dla bezmyślnej decyzji o usunięciu obrazu Mrowińskiego. Zawsze mi się wydawało, że tak mały ośrodek jak Nekla z radością powinien podkreślać istnienie u siebie pracy ważnego twórcy, która w dodatku powstała specjalnie dla podkreślenia lokalnej legendy. I specjalnie dla Nekli! Tak w końcu buduje się wizerunek miejsca (to działa w całym cywilizowanym świecie), tak tworzy swoisty charakter, którego najwyraźniej w Nekli decydentom zabrakło. Za to nie zabrakło im dobrego samopoczucia i zabawa w krytykę sztuki ruszyła na całego: „To było brzydkie” orzekł jeden z nich, choć jeszcze tydzień temu wszyscy wiedzieli tylko tyle, że „ten co to namalował nie żyje”. Kanony estetyki nekielskich działaczy okazują się zatem zbyt wygórowane, by mógł im sprostać artysta z Poznania. Mam nieodparte wrażenie, że w Nekli zamalowaliby bez skrupułów samego Banksy’ego. A zresztą kogo obchodzi jakaś tam „sztuka”, nie lepiej iść na kolejną Warkę?&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5173873553931176514" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R81Klb7bCkI/AAAAAAAAAR4/0jmlIUlM_sQ/s400/obrayek.jpg" border="0" /&gt;&lt;/span&gt; &lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;Fragment malowidła Stanisława Mrowińskiego w Nekielskim Ośrodku Kultury, fot. Tomasz Małecki / Wiadomości Wrzesińskie&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-6210859093270936585?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/6210859093270936585/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=6210859093270936585' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/6210859093270936585'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/6210859093270936585'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2008/03/krytycy-sztuki-z-nekli.html' title='Krytycy sztuki z Nekli'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R81Klb7bCkI/AAAAAAAAAR4/0jmlIUlM_sQ/s72-c/obrayek.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-5911742382217732787</id><published>2008-02-28T02:38:00.000-08:00</published><updated>2008-02-28T05:31:39.277-08:00</updated><title type='text'>Zleżałe ryby Kędzierskiego</title><content type='html'>&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Igor Kędzierski, „tłumacz literatury czeskiej, krytyk i eseista” – tak mówi notka biograficzna – w tekście „&lt;a href="http://witryna.czasopism.pl/pl/gazeta/1113/1283/1591/"&gt;Happy horror i zleżałe ryby postmodernizmu&lt;/a&gt;” opublikowanym w Witrynie Czasopism opisuje numer 00 magazynu „Pozytyw”. Dokopując ostro przy okazji wrocławskiemu „Formatowi” i naszemu „&lt;a href="http://www.fotografia.net.pl/"&gt;KF&lt;/a&gt;”! W końcu przecież trzeba przywalić komuś przy okazji – tekst nabiera rumieńców.&lt;br /&gt;Moją intencją nie jest tu riposta w stusunku do „Poztywu”, do którego zresztą napisałem swego czasu dwa teksty. Życzę mu jak najlepiej, bo rynek wydawnictw fotograficznych (sensownych) powinien być bogaty, a do tej pory każde z pism posiada inny charakter i opisuje inne zjawiska. I dobrze, bo to wzbogaca całą sferę fotografii.&lt;br /&gt;Kędzierski pisze: „Mam tylko nadzieję, że nie doczekamy się kolejnego przegadanego, akademickiego, salonowo zaangażowanego pisma pokroju ‘Formatu’ czy ‘Kwartalnika Fotografia’. Mam nadzieję, że czytelnicy przejdą test pozytywnie i postawią na dobre zdjęcia o dobrej jakości i w dużym formacie, bez zbędnego mydła interpretacji i interpretacji interpretacji.”, po czy przystępuje do omawiania (interpretacji?) poszczególnych prezentacji. Zastanawiam się co mogą oznaczać w przypadku „KF” sformułowania „pismo przegadane”, „akademickie”, a nade wszystko „salonowo zaangażowane”. To idiotyczny zarzut dla magazynu, który jest otwarty na wszelką tematykę – od teorii, poprzez prezentację zastawów autorskich i omówienia ważniejszych wydarzeń, po teksty dotyczące historii fotografii i specjalną rubrykę promującą młodych twórców. Sformułowanie „salonowo zaangażowane” z góry określa „KF” jako pismo przeintelaktualizowane, hetrmetyzujące czy wręcz faworyzujące jakąś grupę. Szkoda tylko, że szanowny krytyk i eseista nie wyraził się jaśniej, bo ja w żaden sposób nie potrafię doszukać się w naszych poczynaniach takich cech. Jedyne co nas interesuje, to fotografia kolejnych nowych autorów, którzy poza warstwą wizualną („Oglądałem zdjęcia, pomijając teksty, które nierzadko zajeżdżały mocno upoconą słabizną. Ale nie przeszkadzało mi to; raz, że zawsze zawierały jakieś tam informacje o autorze, po które można było w razie potrzeby sięgnąć, dwa, że nie było ich wiele – przeważał materiał wizualny.” – to słowa Kędzierskiego o dawnym „Pozytywie”), przemycają coraz to nowe idee i otwierają nowe ścieżki współczesnej fotografii, która stale się rozwija. Myśl jest nieodzowną częścią składową fotografii, a teksty tylko pomagają ją odnaleźć. Zresztą nie raz na łamach kwartalnika miały miejsce tekstowe potyczki autorów piszących dla nas, co świadczy raczej o otwartości na wymianę poglądów, niż o lobowaniu za którąś ze stron.&lt;br /&gt;Na koniec wywodów Igor Kędzierski wystosował pełen dramatyzmu apel, mieszając już wszytsko: „Dlatego, drodzy czytelnicy, zwłaszcza ci z was, którzy czują się mniejszością: zaangażujcie się i brońcie tego fenomenalnego pisma przed pozbawioną gustu większością, fetyszystami sprzętowymi, fotografami stworzeń domowych (rybek zwłaszcza), dendrologami (namiętni fotografowie drzew, jak nazywa ich Paweł Golec), postmodernistami, politykami PIS-u, młodzieżą radiomaryjną i, co najważniejsze, przed naciskami wielkiego kapitału...”. Kapitału wydawcy też? &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-5911742382217732787?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/5911742382217732787/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=5911742382217732787' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/5911742382217732787'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/5911742382217732787'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2008/02/zleae-ryby-kdzierskiego.html' title='Zleżałe ryby Kędzierskiego'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-4693709894815162096</id><published>2008-02-23T12:36:00.000-08:00</published><updated>2008-02-24T07:42:50.720-08:00</updated><title type='text'>Eva Rubinstein w Jan Krugier Gallery / Eva Rubinstein at the Jan Krugier Gallery</title><content type='html'>&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Tak się składa, że niemal w tym samym momencie, kiedy w Jan Krugier Gallery na Madison Avenue w Nowym Jorku (03.03.2008, godz. 18.00-20.00) otwierać się będzie wystawa &lt;em&gt;Elegies&lt;/em&gt; Evy Rubinstein, do sprzedaży trafi najnowszy numer „Kwartalnika Fotografia”, w którym piszę (&lt;em&gt;Fotograficzne dialogi Evy Rubinstein&lt;/em&gt;) o jej projekcie portretowym, powstałym w 1975 w Ploesti w Rumunii podczas trwania wystawy &lt;em&gt;American photography&lt;/em&gt;. Portrety w większości nie były wcześniej publikowane.&lt;br /&gt;O fotografiach Evy Rubinstien pisywałem już wcześniej, a wielokrotnie opowiadałem przy najróżniejszych okazjach. Trudno zresztą by było inaczej, bowiem ta fotografia za każdym razem budzi we mnie całą masę pozytywnych (wyłącznie) skojarzeń i emocji. Do dziś też nie wiem skąd w niej tyle swobody i poruszającej prostolinijności. To pewnie efekt wejścia w świat fotografii wraz z pełni ukształtowaną osobowością - początek fotografowania to rok 1967, a koniec nastąpił w 1990, kiedy Eva Rubinstein zdała sobie sprawę, że „przestała widzieć” (fotograficznie). To zapewne też wpływ nowojorskiego środowiska i studiów u Lissete Model, u której studiowała też Diane Arbus – warto zaznaczyć, że jedyny „oficjalny” portret Arbus zamieszczony w jej biografii (Patricia Bosworth, &lt;em&gt;Diane Arbus, Biografia&lt;/em&gt;, Wydawnictwo WAB, Warszawa 2006) został wykonany właśnie przez Rubinstein. Model wpajała swym studentom, że artysta może wszystko. Że świat i człowiek to materiał, który artysta może dowolnie obrabiać. Eva Rubinstein nigdy nie chciała się z takim podejściem zgodzić, bo dla niej człowiek zawsze stanowi wartość nadrzędną.&lt;br /&gt;W 2003 w jednym z listów Eva Rubinstein napisała mi taką krótką historię: „Raz podczas jakiejś wystawy, ktoś się spytał ‘jak to jest, że pani robi zdjęcia na całym świecie, ale zdjęcia wyglądają tak, jakby były zrobione w tym samym miejscu?’ Odpowiedziałam, że właśnie były zrobione w tym samym miejscu i wskazałam na mój splot słoneczny”. Czyż to nie proste?&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5170484320647646690" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R8FAGGDuDeI/AAAAAAAAARw/CMYhVyc3vnE/s400/Pi%C3%A8ce+d%27eau+%2789.jpg" border="0" /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5170278114972798418" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R8CEjWDuDdI/AAAAAAAAARo/h12vqW9LhLE/s400/P89.+P%C3%A9pe%27s+shirt,+Spain+1973.jpg" border="0" /&gt;&lt;/span&gt; &lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;Eva Rubinstein, Pépe's shirt, Spain 1973&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="left"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;It makes up that almost at the same time when the exhibition of Eva Rubinstein will be open (the opening 03.03.2008) at Jan Krugier Gallery on Madison Avenue in New York, the newest issue of „Kwartalnik Fotografia” will publicize, where I write (&lt;em&gt;Eva Rubinstein’s photographic dialogues&lt;/em&gt;) about her portrait project which came into existence in Ploesti in Romania in 1975 during the exhibition&lt;em&gt; American Photography&lt;/em&gt;. The portraits mostly were not published earlier. About Eva Rubinstein’s photographs I used to write earlier, and many times I told by the chance of different occasions. It is difficult it would be in a different way because every time this photography wakes in me the whole accumulation of positive (only) couplings and emotions. Till now I do not know from where so much freedom and motive straightforwardness in it. I guess it is the effect of coming in the world of photography as a fully shaped personality - the beginning of photographing it is 1967 and the end came in 1990, when Eva Rubinstein realized that she „stopped to see” (photographically). these are for sure influences of New York circles and studies at Lissete Model, where Daine Arbus studied as well-it is worth to mark out that the only one „official” portrait of Arbus placed in her biography (Patricia Bosworth, &lt;em&gt;Diane Arbus, Biography&lt;/em&gt;, Publishing House WAB, Warsaw 2006) was taken by Rubinstein. Model inculcated to her students that an artist can everything. That the world and man are material, which the artist can freely treat. Eva Rubinstein never wanted to agree with such attitude, because for her the man is always the overriding value.&lt;br /&gt;In 2003 in one of letters Eva Rubinstein wrote me such a short story: „Once during some exhibition someone asked me ‘How is it that you take photographs on the whole world, but photographs seem as taken at the same place?’ I answered that they were taken at the same place and I pointed to my solar plexus”. Isn’t it beautiful?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-4693709894815162096?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/4693709894815162096/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=4693709894815162096' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/4693709894815162096'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/4693709894815162096'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2008/02/eva-rubinstein-w-jan-krugier-gallery.html' title='Eva Rubinstein w Jan Krugier Gallery / Eva Rubinstein at the Jan Krugier Gallery'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R8FAGGDuDeI/AAAAAAAAARw/CMYhVyc3vnE/s72-c/Pi%C3%A8ce+d%27eau+%2789.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-7519467898431800341</id><published>2008-02-21T11:27:00.000-08:00</published><updated>2008-02-21T11:35:14.080-08:00</updated><title type='text'>Misja Września?</title><content type='html'>&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Ostatnie dwa miesiące okazały się czasem poszukiwań nowej ścieżki i nowych tematów. Po raz kolejny okazało się jednak, że im dalej od miejsca zamieszkania, tym trudniej było się odnaleźć coś interesującego. Chyba zatem przypisanie fotografii do miejsca (niekoniecznie ściśle) ma jakieś uzasadnienie – w większości tekstów, które dotyczą tego, co robię, autorzy zaznaczają nazwę rodzinnego miasta. Więc fotografia z Wrześni i o Wrześni. Czy to ogranicza? Nie sadzę, bo po raz kolejny czuję, że poszukiwanie nowej ścieżki okazało się owocne, więc ten poligon fotograficzny nie jest jeszcze wyeksploatowany do końca. I nie wyeksploatował do końca mnie. Tyle że tym razem jest to wyście w otwartą przestrzeń, choć wnętrza powstają nadal i powstawać będą. Ale to temat, który pojawi się najwcześniej na początku 2009 roku. Dokładnie gdzie i kiedy? Tego jeszcze nie wiem.&lt;br /&gt;Do tej pory nie wiedziałem, jak bardzo takie podejście jest bliskie temu, czym początkowo zajmowali się brytyjscy dokumentaliści, jak Jem Southam czy Paul Graham, bezpośredni spadkobiercy idei opisywanego chwilę wcześniej Tony Ray-Jonesa. Do tej pory miałem okazję oglądać ich prace jeden raz w ramach wystawy &lt;em&gt;Documentary Dilemmas. Aspects of British Documentary Photography 1983-1993&lt;/em&gt; przygotowanej przez The British Council i pokazywanej w Polsce w 1995 roku. Już wtedy ta fotografia działała na mnie silnie, ale wtedy jeszcze nie rozumiałem dlaczego.&lt;br /&gt;Rzecz jasna żadną miarą nie mogę porównywać mojej pracy z realizacjami Southama czy Grahama – to inna skala, inna realność (to bardzo ważne) i inna stylistyka. Niemniej wspólne (i to bardzo) wydają mi się poszukiwania w obrębie najbliższej, zatem najlepiej znanej rzeczywistości. Ma to szczególne znaczenie szczególnie w przypadku prac Southama – nawiasem mówiąc fotografa niemal zupełnie nieznanego w Polsce, choć to akurat mnie specjalnie nie dziwi, bo wciąż mało kto przywiązuje wagę do rejestrowania „banalnej” codzienności i takich miejsc. Znacznie lepiej znany jest Graham, szczególnie zaś jego cykl &lt;em&gt;Troubled Land: The Social Landscape of Northern Ireland&lt;/em&gt; z połowy 80. lat, ukazujący drobne, choć bardzo uporczywe ślady politycznych walk Irlandii. Kiedy podczas ubiegłorocznego Miesiąca Fotografii w Krakowie w trakcie panelu dyskusyjnego z brytyjskimi fotografami i Markiem Powerem, kuratorem wystawy &lt;em&gt;Teatry Wojny&lt;/em&gt; (Luc Delahaye, Christopher Stewart, Donovan Wylie, Geert van Kesteren i Lisa Barnard), zadałem pytanie o źródła fenomenu brytyjskiego dokumentu, otrzymałem odpowiedź, że wynika to z bujnej historii Wielkiej Brytanii. Myślę jednak, że nie tylko – świadomości fotografów może mieć tu znaczenie decydujące.&lt;/span&gt; &lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5169518236473888194" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R73RcmDuDcI/AAAAAAAAARg/WV5hl6OR9xQ/s400/08.jpg" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;Ireneusz Zjeżdżałka, Września, 2007&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-7519467898431800341?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/7519467898431800341/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=7519467898431800341' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/7519467898431800341'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/7519467898431800341'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2008/02/misja-wrzenia.html' title='Misja Września?'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R73RcmDuDcI/AAAAAAAAARg/WV5hl6OR9xQ/s72-c/08.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-5959886764145228783</id><published>2008-02-14T01:18:00.000-08:00</published><updated>2008-02-14T01:22:18.867-08:00</updated><title type='text'>Raport DESY</title><content type='html'>&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Wczoraj DESA Unicum przesłała analizę rynku aukcyjnego w Polsce, ograniczona do 5 ostatnich lat i 10 najdrożej sprzedanych prac, więc opartą na rekordowych transakcjach i przez to nie dającą pełnego obrazu rynkowej sytuacji. W całym zestawieniu fotografia wypada zdecydowanie najsłabiej, ale jest i jak donosi DESA: „Fotografia, której dopiero od stosunkowo niedługiego czasu poświęcane są ekskluzywne aukcje, powoli aczkolwiek konsekwentnie zaczyna się coraz lepiej sprzedawać”. Brzmi optymistycznie, ale trzeba pamiętać, że wejście fotografii na rynek sztuki to potrwa jeszcze dobrych kilka lat.&lt;br /&gt;Z raportu wynika, że najdrożej sprzedaną fotografią w 2007 był &lt;em&gt;Autoportret&lt;/em&gt; Stanisława Ignacego Witkiewicza, zlicytowany w Rempexie (24.10.2007) za 21.000 zł, a najwyższą cenę w latach 2003-2007 uzyskała praca &lt;em&gt;Kolaps przy lampie. Autoportret&lt;/em&gt; tego samego artysty, która sprzedana została za 135.000 zł (Polswiss Art., 25.09.2003). Zestaw 16 czarno-białych fotografii &lt;em&gt;Kolekcja-System&lt;/em&gt; Zbigniewa Dłubaka sprzedano w Rempexie (28.11.2007) za 20.000 zł, a pracę z 2004 roku&lt;em&gt; I’m telling you a secret&lt;/em&gt; Ryszarda Waśki za 11.000 zł (Agra Art., 15.04.2007). Biorąc pod uwagę najwyższą cenę uzyskaną za dzieło sztuki w okresie ostatnich 5 lat - Józef Chełmoński, &lt;em&gt;Próba czwórki&lt;/em&gt;, kwota 1580000 zł - widać wyraźnie, że cena najlepiej sprzedanej fotografii stanowi około 8% ceny tegoż obrazu.&lt;br /&gt;Pamiętać należy, że dobre fotografie interesujących autorów współczesnych na aukcjach nabyć można już za ok. 1000 zł, co stanowi ułamek wartości uzyskiwanych za współczesne malarstwo.&lt;br /&gt;W raporcie DESY przedstawiono też procentowy udział łącznej wartości 10 najdrożej sprzedanych obiektów w 2007 roku – fotografia to 1% całości. Ciekawe jak zatem wygląda udział w rynku fotografii w ogóle, pomijając rekordowe transakcje?&lt;/span&gt; &lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Pewnie udział jej wygląda podobnie. &lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5166763427270364594" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R7QH9mDuDbI/AAAAAAAAARY/sCLnT9PphmU/s400/clip_image002.jpg" border="0" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;Stanisław Ignacy Witkiewicz, &lt;em&gt;Autoportret&lt;/em&gt;, początek XX w.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-5959886764145228783?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/5959886764145228783/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=5959886764145228783' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/5959886764145228783'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/5959886764145228783'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2008/02/raport-desy.html' title='Raport DESY'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R7QH9mDuDbI/AAAAAAAAARY/sCLnT9PphmU/s72-c/clip_image002.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-5253568406411393618</id><published>2008-02-13T04:25:00.000-08:00</published><updated>2008-02-13T04:29:28.779-08:00</updated><title type='text'>Szczerość fotografii?</title><content type='html'>&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Kilka dni temu do sprzedaży trafiła zapowiadana wcześniej książka Krzysztofa Jureckiego Poszukiwanie sensu fotografii. Rozmowy o sztuce, zawierająca 20 rozmów z polskimi fotografami. Wśród rozmówców znalazł się też autor niniejszego blogu – poniżej zamieszczam fragment zapisu rozmowy, dotyczący kwestii szczerości w fotografii, a więc jednej z fundamentalnych wartości, jakie przyświecać powinny twórcom w trakcie powstawania realizacji.  Przynajmniej ja staram się nią kierować…&lt;br /&gt;A książkę można nabyć m.in. &lt;a href="http://www.jureckifoto.republika.pl/"&gt;tu&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://www.fotografia.net.pl/wyd.php?id=11"&gt;tu&lt;/a&gt; lub &lt;a href="http://www.f5-ksiegarnia.pl/nowy_podzial.asp?id=1036&amp;amp;kat=01"&gt;tu&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;K.J.: Pytając o granice dokumentu mam na myśli także, a może przede wszystkim, granice etyczne.&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Ja: Fotografii musi towarzyszyć absolutna szczerość. Nie wolno ingerować w rzeczywistość, a jedynym jej przejawem powinien być nasz wybór. Wydaje mi się, że wszelkie inscenizacje czy przetworzenia ze swej natury zaprzeczają pojęciu dokumentu i wprowadzają do takiej fotografii niepotrzebny chaos.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;To bardzo radykalne i kardynalne stwierdzenie, ale na ile możliwe do realizacji? W fotografii pejzażowej tak, ale w sytuacji fotografowania ludzi, jak u Salgado, bardzo trudne!&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście, że to bardzo trudne, dlatego tak mało mamy dobrych realizacji tego typu, także w zakresie reportażu. Myślę, że przeszkodą jest tu przede wszystkim brak determinacji i pewnej pokory u fotografów – trudno bowiem zajmować się tematem przez długi okres czasu, a na efekty tej pracy czekać nawet kilka lat... Nie można jednocześnie traktować człowieka przedmiotowo. Postawy, które potrafią temu sprostać to niestety rzadkość.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Sebastiao Salgado powiedział, że treść moralna jest ważniejsza od formy zdjęcia, jak to skomentujesz?&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;Myślę, że moralność to jedna z wartości elementarnych nie tylko w fotografii, ale i w naszym życiu. Nie można żyć w zgodzie z samym sobą i pozostawać jednocześnie w jakimś zakłamaniu. W takim stanie nie można też robić szczerej fotografii. To tak, jakby używać fałszywych słów. Forma zaś, to rzecz drugorzędna, w końcu, aby godnie przejść przez życie nie wystarczy dobrze wyglądać. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-5253568406411393618?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/5253568406411393618/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=5253568406411393618' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/5253568406411393618'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/5253568406411393618'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2008/02/szczero-fotografii.html' title='Szczerość fotografii?'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-7950928062556760212</id><published>2008-02-13T00:27:00.000-08:00</published><updated>2008-02-13T00:38:44.153-08:00</updated><title type='text'>Blog Roku 2007</title><content type='html'>&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Dzięki głosom, z które serdecznie dziękuję, „Proces naturalny” dotarł do pierwszej dziesiątki w drugim etepie konkursu w kategorii „kultura” (zakonczył go na miejscu 9), z której jury nominowało 3 blogi. Oczywiście „proces” się w tej trójce nie znalazł – wyżej oceniono gry komputerowe... Tym samym nasz udział w konkursie zakończył się. Cieszy zaś fakt, że nominowano „&lt;a href="http://artbazaar.blogspot.com/"&gt;ArtBaazar&lt;/a&gt;”, blog o rynku sztuki i nie tylko. I za nich trzymam kciuki!&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-7950928062556760212?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/7950928062556760212/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=7950928062556760212' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/7950928062556760212'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/7950928062556760212'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2008/02/blog-roku-2007.html' title='Blog Roku 2007'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-2802591843999024441</id><published>2008-02-11T11:02:00.000-08:00</published><updated>2008-02-11T12:09:25.152-08:00</updated><title type='text'>Tony Ray-Jones</title><content type='html'>Przy każdej okazji staram się mówić o tym, co w fotografii wydaje mi się najbardziej istotne, choć zazwyczaj dla innych osób mało zrozumiałe. Nie jest to żadne wielkie odkrycie, za to coraz częściej napotykam na potwierdzenie mojego rozumienia fotografii. Znaczy to, że niekoniecznie się mylę, choć nie mogę powiedzieć, że na pewno mam rację – to pokaże czas, być może. We własnych fotografiach staram się mówić o mentalności, pokazanej nie wprost, nie w sposób dosłowny i przez to sprowadzony do estetyki. Wydaje mi się, że zapis kondycji duchowej polskiego społeczeństwa to temat najbardziej istotny.&lt;br /&gt;W książce &lt;em&gt;Tony Ray-Jones by Russell Roberts&lt;/em&gt;, którą dziś otrzymałem, zamieszczono fragment wypowiedzi angielskiego dokumentalisty dla „Creative Camera” (1968):&lt;br /&gt;„Moim celem jest opowiadanie czegoś z ducha i mentalności Anglików, ich nawyki i życiową ścieżkę, ironii, z którą wykonują różne rzeczy, częściowo przez tradycję, a w części przez naturę ich środowiska. Dla mnie w ‘angielskim stylu życia’ jest coś bardzo specjalnego i raczej humorystycznego, co pragnę zapisać z mojego szczególnego punku widzenia, zanim stanie się to bardziej zamerykanizowane. Jesteśmy na bardzo ważnym etapie naszej historii, w sensie zredukowania do wyspy lub pozbawienia duchowości i, jak zauważył De Gauile, pozostawieni nadzy”. Ray-Jones po powrocie z USA, gdzie studiował u Alexeya Brodovitcha, zdał sobie bardzo szybko sprawę z tego, że zająć się trzeba angielską obyczajowością i ukazać ją w pewnym kontekście, bo obiektywność okazała się mitem. W innej wypowiedzi rozprawia się bezlitośnie ze strefą komercyjnej fotografii: „(...) dla mnie fotografia to ekscytujący i osobisty sposób reakcji na własne środowisko i żałuję, że wielu ludzi nie traktuje fotografii jako środka autoekspresji, woląc sprzedawać się komercyjnemu światu dziennikarstwa i reklamy”. Jak to doskonale wpisuje się w sytuację zachwytów nad World Press Photo...&lt;br /&gt;Twórczość Tony Ray-Jonesa to bez wątpienia jedna z najciekawszych i najważniejszych dróg wytyczonych w historii fotografii.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-2802591843999024441?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/2802591843999024441/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=2802591843999024441' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/2802591843999024441'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/2802591843999024441'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2008/02/tony-ray-jones.html' title='Tony Ray-Jones'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-8248099438163027178</id><published>2008-02-11T01:41:00.001-08:00</published><updated>2008-02-11T05:08:50.552-08:00</updated><title type='text'>Santa Bardo</title><content type='html'>&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;W Bardzie w ubiegłym roku pojawił się diabeł. Jak donosiły „&lt;a href="http://wrzesnia.info.pl/portal/"&gt;Wiadomości Wrzesińskie&lt;/a&gt;” (Damian Idzikowski, &lt;em&gt;Diabeł w Bardzie&lt;/em&gt;, WW, 05.11.2007) „(…) był mały, zgarbiony, miał długie ręce, płaską straszną twarz i trzy palce. We wtorek zorganizowano już nagonkę – kilkanaście głównie młodych osób (w tym ciekawscy przyjezdni), uzbrojonych w co popadnie, kręciło się w okolicy nawiedzenia. I tyle diabła widziano. Ksiądz proboszcz Stanisław Dubiel nie chce komentować tego nawet żartem. 88-letni Marian Mężyński, który nadal dogląda rodzinnego młyna, ze śmiechem zaprzecza, jakoby diabeł pracował u niego. Za to dzieci z Barda były gotowe pokazać nawet samo legowisko szatana. Grupka chłopców zaprowadziła nas do niszczejących obór popegeerowskich, gdzie już w demokracji działała firma Santa”.&lt;br /&gt;Ostatecznie okazało się, że wszystkie doniesienia o antychryście to pic na wodę, ale obory stoją do dziś, choć ich stan nie zapowiada, by miało to trwać jeszcze długo. Państwowe Gospodarstwa Rolne, kiedyś powód do dumy władz i miejsce pracy dla setek osób, dziś stoją zazwyczaj zdewastowane. To wynik zaniedbań, zmian rynkowych po 1989, ale też zapewne i mentalności, bo trudno mi pojąć, w jakim celu wybija się wszystkie szyby w budynkach gospodarstwa, albo kompletnie demoluje całe wyposażenie ich wnętrz. O ile jestem w stanie zrozumieć frustrację – w sąsiedztwie gospodarstw budowano bloki mieszkalne dla ich pracowników, dziś pełne bezrobotnych – o tyle sposób jej okazywanie już mniej. Przecież poprzez dewastację nie poprawi się rynek pracy w Bardzie, Gozdowie czy Bieganowie...&lt;br /&gt;Gospodarstwo w Bardzie ma jednak trochę więcej szczęścia, bo jest schowane za kościołem i gęstymi drzewami. Może dlatego w zabudowaniach są szyby, choć niekoniecznie kompletne, pod tynkiem wciąż jeszcze tkwi instalacja elektryczna (złomiarze wynoszą ją w pierwszej kolejności), a na podłodze walają się kilogramy ulotek po opakowaniach przypraw z wizerunkiem Kuronia, kucharza – to już ślad z nowego okresu, kiedy wspomniana Santa urządziła tu magazyny.&lt;br /&gt;Sołtys Barda, Leszek Stawicki (artykuł w „WW”) nie wierzy w diabła: „Lepiej zająć się tymi niszczejącymi budynkami, a nie czyimiś głupi żartami”. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;p&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5165656206176292258" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R7AY82DuDaI/AAAAAAAAARQ/geLaopg4u9w/s400/kuron.jpg" border="0" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;Ireneusz Zjeżdżałka, Bardo, 2007&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-8248099438163027178?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/8248099438163027178/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=8248099438163027178' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/8248099438163027178'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/8248099438163027178'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2008/02/santa-bardo.html' title='Santa Bardo'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R7AY82DuDaI/AAAAAAAAARQ/geLaopg4u9w/s72-c/kuron.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-4359800210712665766</id><published>2008-02-09T11:03:00.000-08:00</published><updated>2008-02-13T00:39:42.278-08:00</updated><title type='text'>World Press Photo 2007</title><content type='html'>&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Od wczoraj świat po raz kolejny emocjonuje się nową odsłoną konkursu World Press Photo, na którym można oglądać „najlepsze zdjęcia świata”. Taką bowiem formułkę upatrzyły sobie media i klepią ją co roku. Bez wątpienia dla profesjonalnego fotografa prasowego wyróżnienie na WPP to kwestia wielkiego prestiżu i uznania, choćby już z samego faktu, że na edycję 2007 przesłano ponad 80.000 fotografii, więc znalezienie się w grupie nagrodzonych nie jest łatwe. Osobiście nie trawię, od co najmniej kilku lat, formuły tego konkursu – zresztą coraz bardziej wydaje mi się on przewidywalny. I to nie tylko wtedy, gdy oglądam informacje w TV (można wtedy typować z całkiem sporym prawdopodobieństwem, które tematy na WPP będą poruszane), bo i kwestie pewnych kanonów estetycznych wydają się dominować. Kinga Koenig w „Gazecie Wyborczej” (&lt;em&gt;Rozmowa ze Stephenem Mayesem, sekretarzem jury konkursu World Press Photo&lt;/em&gt;, GW, 09.02.2008) zadała pytanie: „Zdjęcie roku różni się od tych, które wygrywały poprzednie edycje. Fotografia Tima Hetheringtona nie przestawia silnych emocji: cierpienia, strachu, gniewu. Czy ten wybór to próba złamania dotychczasowej tendencji?”. Brzmi to interesująco, ale czy faktycznie nie pokazuje silnych emocji? I czy rzeczywiście amerykański żołnierz w bunkrze okazuje jedynie zmęczenie, jak sugeruje w rozmowie sekretarz jury? W końcu to obraz wojny - najbardziej dramatycznego i śmiercionośnego wydarzenia... Mayes mówi: „Zdjęcie Hetheringtona niesie za sobą metaforę. Gdy na nie patrzę, widzę człowieka, którego zmęczenie sięga granic. Jest wykończony. Tak jak wszyscy żołnierze zaangażowani w tę wojnę”. Prześledziłem sobie szybko wcześniejsze edycje i okazało się, że zdjęcie roku nie łamie tendencji, za to całkiem nieźle się w nie wpisuje. Wystarczy przywołać tu choćby fotografie Jurija Kozyriewa z Rosji (I nagroda w kategorii „wiadomości – zdjęcia pojedyncze”, edycja 2000), reportaż Thomasa Dworzaka z Niemiec (I nagroda w kategorii „wydarzenia – reportaż”, w edycji 2001 – mam tu na myśli głównie portret rannego bojownika czeczeńskiego w Alkhan-Kala) czy Luca Delahaye’a z Francji (I nagroda w kategorii „wiadomości – zdjęcia pojedyncze”, edycja 2002). Co ciekawe wszystkie te prace, wraz z tegoroczną zwycięskim zdjęciem Tima Hetheringtona (nawiasem mówiąc akurat całkiem dobrym), powstały w obszarach konfliktów w Afganistanie i Czczeni, stąd może specyficzne szare światło, a co za tym idzie pewna nieostrość wszystkich tych fotografii? O czym to zaświadcza? O wyczerpywaniu się formuły i pojawianiu się dominujących kanonów estetycznych, które corocznie kumuluje WPP, podobnie jak tematy (ile razy oglądać będziemy zapaśników z Indii czy Ghany?). I nie ma w tym nic dziwnego – nie zamierzam tego bynajmniej negować, bo podobnie rzecz ma się np. w obiegu galeryjnym, czy na targach sztuki. W roku 2005 na Artforum w Berlinie fotografia była, obok malarstwa, chyba najbardziej powszechnym medium, a jakieś 40% wszystkich prezentacji fotograficznych spowinowaconych była z estetyką wypracowaną przez artystów ze Skandynawii. Tylko dla mnie brak świeżości jest już mocno nużący... &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;O estetycznych kanonach konkursu mówi też nagrodzony w tej edycji WPP Rafał Milach (przy okazji gratulacje!) w rozmowie z Beatą Łyżwą (&lt;em&gt;Więcej poezji i dwóch Polaków&lt;/em&gt;, GW, 09.02.2008), która zauważa, że jego „reportaż” (dla mnie to raczej seria portretów) o emerytowanych cyrkowcach „wpisuje się w trend, który pojawił się (&lt;em&gt;a naprawdę&lt;/em&gt; &lt;em&gt;istniał wcześniej - przyp. mój&lt;/em&gt;) w tym roku na WPP. Wyróżniono materiały kameralne, poetyckie (...)”. Milach kwituje to następująco: „Trzeba się pogodzić z tym, że wszystko zostało już sfotografowane i przyszedł czas, by odpowiedzieć sobie na pytanie, jak mogę zinterpretować dany temat, żeby zainteresować widzów”. Pomijając kwestię, że świat jest na tyle dynamiczny, iż trudno za nim nadążyć, a co dopiero wszystko sfotografować, niepokojące wydało mi się ostatnie zdanie. Bo czy w fotografii właśnie o zaskakiwanie widzów powinno chodzić?&lt;/span&gt; &lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5165059660988681618" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R636ZWDuDZI/AAAAAAAAARI/3uk0K5BU7pE/s400/z4910680X.jpg" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;Tim Hetherington, UK for Vanity Fair - amerykański żołnierza w bunkrze Restrepo, dolina Korengal we wschodniej części Afganistanu, 16.09.2007 &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-4359800210712665766?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/4359800210712665766/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=4359800210712665766' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/4359800210712665766'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/4359800210712665766'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2008/02/wpp-2007.html' title='World Press Photo 2007'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R636ZWDuDZI/AAAAAAAAARI/3uk0K5BU7pE/s72-c/z4910680X.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-1674251180409630447</id><published>2008-02-06T00:37:00.001-08:00</published><updated>2008-02-06T00:42:21.681-08:00</updated><title type='text'>Wenus z zakładu</title><content type='html'>&lt;div&gt;&lt;div align="left"&gt;Zawsze zastanawiało mnie, jak się pracuje i mieszka w miejscach wytapetowanych „gołymi babami”. Przyozdabianie ścian, szafek, szoferek to zjawisko niegdyś bardzo popularne, dziś jakby mniej. Pewnie to wynik wprowadzania coraz to nowych zasad w międzyludzkich kontaktach, choć z pewnością zdjęcie są i tak przemycane do zamykanych szafek, i walki o równouprawnienie płci. Człowiek od zawsze lubi otaczać się rzeczami „pięknymi” – kopiami słoneczników (najczęściej drukowanych), kryształami (zawsze można postawić zestaw ozdobnych szklanek i kieliszków), różnego rodzaju bibelotami, pamiątkami z Zakopanego itd.&lt;br /&gt;Prehistoryczne wizerunki kobiet, powstające równolegle do zoomorficznych rysunków naskalnych, sprowadzały je do kilku elementów anatomicznych (piersi, uda czy brzuch) i pomijały pozostałe cechy, jak choćby rysy twarzy. Uwypuklenie cech płciowych wiązało się zapewne z silnym kultem płodności. Duże piersi dziś też zresztą budzą równie duże emocje.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5163783687058394002" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R6lx54wSi5I/AAAAAAAAAQY/Jo-qqeMZXDM/s400/prehist.jpg" border="0" /&gt; &lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;Wenus z Willendorfu (Austria), Naturhistorisches Museum w Wiedniu (32.000-30.000 rok p.n.e.)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div&gt;O ile wyobrażenie jelenia dziś kojarzy się z kiczem, a nie z męstwem myśliwego, o tyle wizerunek nagiej kobiety ma się wciąż doskonale i multiplikuje się współcześnie w niezliczonych obrazach w reklamie, TV, magazynach dla panów czy internecie, gdzie wszelkie zasady zdały się już dawno pęknąć. I dziś wizerunek ten sprowadza się wciąż do tych samych elementów – modelki eksponują swoje walory prężąc się, rozchylając uda czy podtrzymując piersi, jakby trudno je było dostrzec. Interesujące jest, że stosunkowo często współczesny myśliwy wiesza fotografie kobiet (niczym trofea) obok reklam nowoczesnych (zwykle luksusowych) aut. To oczywiste, bo czy istnieje lepszy sposób na polowanie, niż dobra fura?&lt;/div&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5163784262584011698" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R6lybYwSi7I/AAAAAAAAAQo/-KCCefyCywY/s400/10.jpg" border="0" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5163784095080287138" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R6lyRowSi6I/AAAAAAAAAQg/jdFYHreSbJI/s400/06.jpg" border="0" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;Ireneusz Zjeżdżałka, Września, 2008 (2x&lt;/span&gt;)&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-1674251180409630447?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/1674251180409630447/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=1674251180409630447' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/1674251180409630447'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/1674251180409630447'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2008/02/wenus-z-zakadu.html' title='Wenus z zakładu'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R6lx54wSi5I/AAAAAAAAAQY/Jo-qqeMZXDM/s72-c/prehist.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-4428810852478308964</id><published>2008-02-05T06:56:00.000-08:00</published><updated>2008-02-06T01:56:15.084-08:00</updated><title type='text'>KF 24-25</title><content type='html'>&lt;div&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R6mDtYwSi8I/AAAAAAAAAQw/SmYGhe0h2nw/s1600-h/okladkaKF24.jpg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Rok 2007 można śmiało nazwać rokiem kryzysu pism fotograficznych w Polsce. Przez wiele miesięcy nie ukazywał się „Biuletyn Fotograficzny” (teraz znalazł podobno nowego wydawcę z planami ubarwienia tego periodyku), a zaledwie kilka dni temu, po rocznej przerwie, pojawił się nowy numer (właściwie narodził się na nowo, bo numer nosi oznaczenie 00) „Pozytywu”, wydawanego przez Yours Asia Corporation w… Malezji! Na forach internetowych można już śledzić entuzjastyczne recenzje pilotowego wydania, które w wersji drukowanej otrzymały tylko osoby wybrane, dla pozostałych zaś przygotowano plik PDF do pobranie z portalu magazynu.&lt;br /&gt;Trudno wyrokować dlaczego pisma o fotografii przeżywają problemy w momencie, kiedy w Polsce trwa istny fotograficzny boom – dziesiątki szkół z pozamiejscowymi filiami i setki studentów, a puby, gdzie spożywa się piwo a nie fotografie, obwieszone są „wystawami”. Sytuacji pism drukowanych nie poprawiają internetowe magazyny, które proponują darmowe pobieranie plików, by następnie je drukować i kłaść na półce, choć osobiście jakoś nie wierzę, by wydruk z domowej drukarki przetrwał dłuższy czas, a jakość była w stanie dorównać przeciętnemu offsetowi. Chyba, że zainwestujemy w taki zabieg większe pieniądze. Niemniej hasło „za darmo” działa na wyobraźnię, ale nie przypuszczam, by to był jeden z głównych powodów sytuacji.&lt;br /&gt;Nieco światła na sprawę rzucić może wpis jednego z blogowiczów, który o nowym numerze „Pozytywu” napisał (cytuję z pamięci): „za mało zdjęć, za dużo tekstów”. To interesująca postawa, bo jednak treść w tym wydaniu nie dominuje. Jeśli zatem zdecydowana większość czytelników przejawiać będzie podobne podejście, to rok 2008 znów przynieść może spore rozczarowanie wydawców pism. Jedynym wyjściem wydaje się być budowanie świadomości studentów i młodych twórców – oni sami muszą zechcieć wnikać w teksty o fotografii.&lt;br /&gt;Póki co pozostaje podążać własną drogą i wierzyć, że praca nad fotograficznym magazynem w jakimś stopniu tą świadomość buduje. A nowy numer naszego „Kwartalnika Fotografia” będzie już za chwilę. Jak zawsze wydrukowany na prawdziwej matowej kredzie, a w środku m.in: high-tech Andreasa Gursky’ego, znakomite inscenizacje Ray’a Cooka (także na okładce) z Australii, nieznane portrety z Ploesti Evy Rubinstein, toaletowe widoki Ivany Ivanowej z Bułgarii, zimowe pejzaże Aleksandra Gronskiego z Moskwy, zdjęcie muzeów Krzysztofa Pijarskiego, negatywowe sandwicze Stanisława Zygiera, studyjne instalacje Kena Matsubary czy wreszcie rozmowy z kolekcjonerem Jackiem Sakiem i organizatorką aukcji fotografii, Agnieszką Gniotek na temat rynku fotografii w Polsce...&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5163803654361353170" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R6mEEIwSi9I/AAAAAAAAAQ4/QDVT1qUGdKU/s400/okladkaKF24-mala.jpg" border="0" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-4428810852478308964?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/4428810852478308964/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=4428810852478308964' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/4428810852478308964'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/4428810852478308964'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2008/02/kf-24-25.html' title='KF 24-25'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R6mEEIwSi9I/AAAAAAAAAQ4/QDVT1qUGdKU/s72-c/okladkaKF24-mala.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-1581376494709578199</id><published>2008-02-03T10:23:00.000-08:00</published><updated>2008-02-08T00:33:05.703-08:00</updated><title type='text'>Realność - ciąg dalszy / Reality - continuation</title><content type='html'>Otrzymałem list od Idaliny Pedrosy, która nie do końca potrafiła przebrnąć przez procedurę wklepywania komentarzy w języku polskim. Dlatego też pozwoliłem sobie stworzyć z Jej listu oddzielny post.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dear Ireneusz,&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Your topic about to be or not to be interested by reality is interesting (look &lt;/em&gt;&lt;a href="http://zjezdzalka.blogspot.com/2008/01/kogo-obchodzi-rzeczywisto.html"&gt;&lt;em&gt;here&lt;/em&gt;&lt;/a&gt;&lt;em&gt;). Though that "faces or bodies" on selfportraits or the feeling and vision that it provokes on the author, feminin underware or menstruation are part of reality also. What is fascinating in photographie as in art in general is that the subject speaks more clearly about the author, with less objectivity about the reality. Though things are never quiet the way they seem! What is intime isn't it universal?Idalina Pedrosa&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Co brzmi mniej więcej tak: Twój temat o „być albo nie być” zainteresowanym rzeczywistością jest ciekawy (patrz &lt;a href="http://zjezdzalka.blogspot.com/2008/01/kogo-obchodzi-rzeczywisto.html"&gt;tu&lt;/a&gt;). Przecież „twarze i ciała” na autoportretach lub uczucie i wrażenia, jakie wywołuje w autorze kobieca bielizna lub menstruacja są także fragmentem rzeczywistości. Co jest fascynujące w fotografii jako sztuce ogólnie to fakt, że temat bardziej jasno mówi o autorze, a mniej obiektywnie o rzeczywistości. Chociaż rzeczy nie są nigdy dokładnie takie, jak wyglądają. Czym jest intymność, czy nie jest uniwersalna?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zgadzam się, że fotografia potrafi generować całą masę odniesień do rzeczywistości poprzez emocje, uczucia czy refleksje i prawdą jest, że ich zapis potrafi określić autora bardziej niż rzeczywistość. Pod warunkiem, że są to realizacje szczere i zrobione w sposób przekonywujący, co niestety nie jest dziś zbyt częste. Prace Idaliny Pedrosy (patrz "&lt;a href="http://www.fotografia.net.pl/"&gt;Kwartalnik Fotografia&lt;/a&gt;", 23/2007) akurat należą do tej nielicznej grupy. W założonym przez mnie temacie chodziło mi bardziej o fakt, że polska fotografia zazwyczaj omija tematy związane z dynamicznymi zmianami, jakie zachodzą w Polsce od politycznego przełomu w 1989 roku. Za to w ostatnich latach powstaje cała masa prezentacji, które ukazują chęć zaistnienia za wszelką cenę w środowisku fotograficznym. To przypomina rodzaj castingu czy telewizyjnego show, gdzie wyłapuje się „talenty”, a publiczność przestaje rozumieć, o co w tym chodzi. Przez to wiele realizacji jest płytkich i nakierowanych na jasny cel: wylansować się poprzez pstryknięcie palcami. A przy tym wszystkim ginie to, co w fotografii jest najważniejsze - szczerość. Myślę, że fotografia i sztuka w ogóle nie ma być przyjemna, ale ma dotykać rzeczy ważnych i pozwolić nam sobie je uświadomić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;I agree that photography can generate whole accumulation of references to reality through emotions, feelings or reflections and the true is that their record can definete the author more than reality. On one condition, that these realizations are honest and made in a convincing way, what unfotunatelly does not happen too often nowadays. Works of Idalina Pedrosa (look at "&lt;/em&gt;&lt;a href="http://www.fotografia.net.pl/"&gt;&lt;em&gt;Kwartalnik Fotografia&lt;/em&gt;&lt;/a&gt;&lt;em&gt;", issue 23/2007) are in this small group. In my post I rather was writing about the fact, that Polish photography usually avoids themes connected with dinamic changes, which have happened in Poland since political changes in1989. But then last years whole accumulation of presentations arised, which shows the desire of coming into being in photographic circles at all costs. It looks like a kind of “casting” or the television show, where they catch “talents”, and the audience stops to understand what is going on in it. That why many realizations are trivial and directed to get a clear goal: to promote yourself through finger snaping. And that way what is the most important in photography - the honesty - dissapears. I think that photography and art in general should not be pleasant, but should touch important things and allow us to percive them.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;em&gt;&lt;/em&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5164524221024603106" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R6wTaowSi-I/AAAAAAAAARA/8SHTQRjCbFE/s400/dip-3.jpg" border="0" /&gt; &lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;Idalina Pedrosa, &lt;em&gt;International Journay of Women&lt;/em&gt;, 240x90 cm&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-1581376494709578199?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/1581376494709578199/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=1581376494709578199' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/1581376494709578199'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/1581376494709578199'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2008/02/realno-cig-dalszy-reality-continuation.html' title='Realność - ciąg dalszy / Reality - continuation'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R6wTaowSi-I/AAAAAAAAARA/8SHTQRjCbFE/s72-c/dip-3.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-8350687111416583705</id><published>2008-02-01T01:13:00.000-08:00</published><updated>2008-02-01T01:36:53.837-08:00</updated><title type='text'>Jesteśmy w...</title><content type='html'>Związek Polskich Artystów Fotografików powstał w 1947 roku i trwa do dziś. Słowo trwa wydaje się tu bardziej na miejscu niż np. słowo „działa”, bo to, co można było zaobserwować w ostatnich latach nie może napawać optymizmem. Pomińmy tu kwestie anachronicznego nazewnictwa i „fik”-ającej końcówki. Weźmy choćby przebiegającą w atmosferze skandalu likwidację (można to było zrobić inaczej) Małej Galerii ZPAF-CSW i powołanie na jej miejsce amatorskiej Galerii Obok, z fikcyjną radą programową - znam członka tej rady, który nie miał pojęcia o swoim uczestnictwie w niej! Poza tym konkursowa forma tworzenia „programu” tej galerii z tego, co zostanie nadesłane, ukazuje wyraźnie brak wizji jej prowadzenia. Kolejny symptom słabości to kiepska wystawa &lt;em&gt;Polska fotografia XX wieku&lt;/em&gt; (04.07-31.08.2007) w PKiN-ie włączona w równie kiepskie wydarzenie, jakim było Warszawskie Lato Fotografii. I wreszcie doroczne wystawy zatytułowane &lt;em&gt;Gdzie jesteśmy?,&lt;/em&gt; robione według niewidzialnego klucza. Trzeba przyznać, że pytanie to, stawiane od 2004 roku, jest samo w sobie niezłym komentarzem do obecnej sytuacji ZPAF-u. Na forum związku Zbigniew Tomaszczuk (&lt;em&gt;patrz &lt;/em&gt;&lt;a href="http://www.zpaf.pl/forum/viewtopic.php?t=2"&gt;&lt;em&gt;tu&lt;/em&gt;&lt;/a&gt;) postanowił zapytać po pierwszej edycji tej wystawy: „Czy i w jakim stopniu prezentowane prace odzwierciedlają aktualne tendencje polskiej czy światowej fotografii?”. Od marca 2005 do dziś nie pojawił się ani jeden odzew! Najwyraźniej członkowie związku nie widzą najmniejszego powodu, by podzielać troskę Tomaszczuka o kształt i miejsce współczesnej fotografii polskiej.&lt;br /&gt;Gdy kilka lata temu stawałem przed komisją artystyczną ZPAF miałem wrażenie, że otwiera się przede mną zupełnie nowy rozdział. Szybko zostałem jednak sprowadzony na ziemię, a oglądając kolejne „wydarzenia” sygnowane przez ZPAF zacząłem nabierać przekonania, że to jednak ślepa ścieżka, którą wyznaczają raczej osobiste sympatie, niż konkretne wizje. ZPAF wydaje się wciąż wierzyć w swą misyjną i sprawczą moc. Kiedyś legitymacja uprawniała do wykonywania zawodu fotografa, do pierwszeństwa w wyścigu o zlecenia. Dziś ma być wyznacznikiem pewnego statusu, wiedzy i świadomości fotograficznej. Ale dziś przynależność do ZPAF-u tego nie gwarantuje.&lt;br /&gt;Statutowym celem związku jest m.in. „Ochrona dorobku fotografii polskiej, a także upowszechnianie jej w kraju i zagranica”. I co? Najważniejsze wystawy „polskie” w świecie w ostatnich latach to &lt;em&gt;100 lat polskiej fotografii z kolekcji Muzeum Sztuki w Łodzi&lt;/em&gt; (Tokio i Niigata, 2006) i &lt;em&gt;&lt;a href="http://zjezdzalka.blogspot.com/2007/11/wane-kwestie-zaistnienia.html"&gt;Foto. Modernity in Central Europe, 1918-1945&lt;/a&gt;&lt;/em&gt; (National Gallery of Art w Waszyngtonie). Do dziś też nie została opracowana historia polskiej fotografii, a wydawnictwa zagraniczne dostrzegają tylko kilka polskich nazwisk z okresu dwudziestolecia. Gdzie zatem jesteśmy? Odpowiedź wydaje się prosta.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-8350687111416583705?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/8350687111416583705/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=8350687111416583705' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/8350687111416583705'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/8350687111416583705'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2008/02/jestemy-w.html' title='Jesteśmy w...'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-5828464097074279551</id><published>2008-01-30T02:23:00.001-08:00</published><updated>2008-01-30T02:29:56.200-08:00</updated><title type='text'>Mały atlas - reaktywacja</title><content type='html'>&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Właśnie tafiłem na swieżą recenzję tomiku &lt;em&gt;&lt;a href="http://mono-foto-grafia.blogspot.com/2008/01/ireneusz-zjedaka-may-atlas-mojego.html"&gt;Mały atlas mojego miasta&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;, który ukazał się nakładem wrzesińskiego Wydawnictwa KROPKA w 2004 roku, a tu jawi się niczym bialy kruk. &lt;/span&gt;Miłe zaskoczenie po czterech latach.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-5828464097074279551?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/5828464097074279551/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=5828464097074279551' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/5828464097074279551'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/5828464097074279551'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2008/01/may-atlas-reaktywacja.html' title='Mały atlas - reaktywacja'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-5375828580457344642</id><published>2008-01-29T10:55:00.000-08:00</published><updated>2008-01-30T11:16:24.553-08:00</updated><title type='text'>Kogo obchodzi rzeczywistość? / Who cares about reality?</title><content type='html'>&lt;div align="left"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Na jednym z portali dotyczących fotografii odnalazłem dyskusję zatytułowaną „Dlaczego nie obchodzi nas rzeczywistość?”. Pytanie atrakcyjnie brzmiące, tylko czy faktycznie uzasadnione? W znacznym stopniu tak - najmłodsze pokolenie bawi się w kolejne odsłony pytania w rodzaju „kim jestem?”, i nie tyle chodzi tu o odpowiedź, co raczej lansowanie własnej osoby. Stąd wystawy, przeglądy portfolio czy publikacje obfitują w serie autoportretów, efekty „podglądania” przyjaciół czy rozprawy z odkrywaniem własnej kobiecości, gdzie wizerunek smutnej młodej kobiety w bieliźnie (często zakrwawionej) to standard. A przecież o menstruacji uczymy się już w szkole podstawowej...&lt;br /&gt;Z drugiej strony na wystawach zawsze (!) dosięga mnie, podobnie jak np. Wojtka Wilczyka, to samo pytanie: „dlaczego na fotografiach nie ma ludzi?”. Nie wiadomo jak na takie odpowiedzieć, wiadomo za to, że wywołuje ono nieskrywaną radość - w końcu okazuje się, że nie wszystko na tym świecie ulega zmianie.&lt;br /&gt;Najwyraźniej fotografia bez wizerunku człowieka jest co najmniej kłopotliwa w odbiorze. I tu kreowanie własnego wizerunku wygrywa na każdym kroku. Nie ma człowieka, nie ma fotografii? Może to radykalne stwierdzenie, ale nie do końca na wyrost. Bo jak można przekonać panią, która na spotkaniu z Wojtkiem zarzuca, że fotografuje on „brzydkie” budowle industrialnego Śląska. I na nic zdają się tu tłumaczenia, iż XIX-wieczna koksownia to przykład ciekawej zabytkowej architektury. Krzysztofowi Zielińskiemu próbuje się tłumaczyć, że &lt;em&gt;Hometown&lt;/em&gt; może zrobić w każdym mieście, nie tylko w Wąbrzeźnie. Co ciekawe nawet publiczność na wystawach Witolda Krassowskiego (na jego fotografiach są ludzie!) zdesperowana poszukuje tabliczek z objaśnieniami, jakie zna z kolejnych edycji World Press Photo. Może zatem rzeczywistość nie obchodzi publiki, która nie chce być wciągana w intelektualną grę z obrazem fotograficznym? &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Koniecznie trzeba tu przywołać zainteresowanie tym problemem kuratorów, a wraz z nimi duże wystawy pokazywane w ostatnim czasie: &lt;em&gt;Nowi dokumentaliści&lt;/em&gt; (Centrum Sztuki Współczesnej „Zamek Ujazdowski”, Warszawa, 2006) czy &lt;em&gt;Efekt rzeczywistości&lt;/em&gt; (Narodowa Galeria Sztuki „Zachęta”, Warszawa, 2007) czy mniej udane &lt;em&gt;Miasto nie moje&lt;/em&gt; (Muzeum Sztuki, Łódź, 2007) i &lt;em&gt;Teraz Polska&lt;/em&gt; (Miesiąc Fotografii, Kraków, 2006). Na wszystkie wystawy złożyły się prace głównie młodych fotografów, dorastających jeszcze w czasach PRL-u. Adam Mazur kurator Nowych dokumentalistów, w rozmowie z Agnieszką Kowalską tłumaczył na łamach Gazety Wyborczej (11.06.2006) wybór zaproszonych do wystawy twórców: „Oni bardzo poważnie podchodzą do tematu, krytycznie obserwują rzeczywistość, a nawet chcą ja zmieniać”. Rzeczywistość obchodzi, przynajmniej niektórych twórców.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5161184359965952866" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R6A11IwSi2I/AAAAAAAAAQA/I15LRsW2klg/s400/043.jpg" border="0" /&gt; &lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Ireneusz Zjeżdżałka, z cyklu &lt;em&gt;Sedymentacja,&lt;/em&gt; Września, 2000&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;On one of the portals regarding photography I have found discussion titled „Why we are not interested in reality?” The question sounds attractive, but is it well-founded? Mostly yes - the youngest generation plays in serial questions „who am I?” and the answer is not as needed as promoting onself. That why exhibitions, portfolio reviews or publications full of selfportraits series, efects of „spying” friends or discussions with discovering own feminity, where the image of a sad, young woman wearing underwear (quite often bloody) is a standard. But about menstruation we have already learned at primary school. From the other side on exhibitions I always catch, similar to Wojtek Wilczyk, the same question: ”Why there are no people on the photographs?”. We do not know how to answer, but it brings not covered up joy - at the end it appears that not everything changes on this world. Apparently photography without man’s image is the least poser in perception. and here image creation completely wins. There is no man, there is no photography? Maybe the ascertaimment is extreme, but not too much. Because how to convince a lady, who during a meeting with Wojtek accuses, that he photographs”ugly” buildings of industrial Silesia. And interpretations - that 19th century coke factory is an example of interesting, antique architecture - are for nothing. Some try to convince Krzysztof Zielinski that Hometown may be done in every town, not only in Wąbrzeźno. What is interesting that even audience on Witold Krassowski’s exhibitions (there are people on his photos) desperately looks for boards with explanations, which knows from following editions of World Press Photo. Maybe reality does not interest the public which does not want to be involved in an intelectual game with photographic image?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;The interest of this problem by curators needs to be call over here, and big exhibitions lately shown: &lt;em&gt;New Documentalists&lt;/em&gt; (Centrum Sztuki Współczesnej ”Zamek Ujazdowski”, Warsaw 2006), &lt;em&gt;Reality Effect&lt;/em&gt; (Narodowa Galeria Sztuki” Zachęta” Warsaw, 2007) or slightly failed &lt;em&gt;City not mine&lt;/em&gt; (Muzeum Sztuki, Łódź, 2007) and &lt;em&gt;Poland Now&lt;/em&gt; (The month of photography, Cracow, 2006). Mainly there were works of young artists, growing up in PRL (People’s Republic of Poland) times. The curator of &lt;em&gt;New Documentalists&lt;/em&gt; - Adam Mazur in the conversation with Agnieszka Kowalska explained in Gazeta Wyborcza( 11.06.2006) selection of invited to the exhibition authors: „They treat the topic very seriously, decisively observing reality, even want to change it”. Reality concerns some authors.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-5375828580457344642?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/5375828580457344642/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=5375828580457344642' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/5375828580457344642'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/5375828580457344642'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2008/01/kogo-obchodzi-rzeczywisto.html' title='Kogo obchodzi rzeczywistość? / Who cares about reality?'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R6A11IwSi2I/AAAAAAAAAQA/I15LRsW2klg/s72-c/043.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-3592182282947456774</id><published>2008-01-28T14:37:00.000-08:00</published><updated>2008-01-28T14:40:06.047-08:00</updated><title type='text'>We're starting in English as well</title><content type='html'>&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Poprzedni post jest pierwszym, zamieszonym także w wersji angielskiej. Od teraz publikacji wraz z tłumaczeniem powinno być więcej.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;The previous post is the first one in English version. From now translated publications should be more.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-3592182282947456774?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/3592182282947456774/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=3592182282947456774' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/3592182282947456774'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/3592182282947456774'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2008/01/we-start-in-english-as-well.html' title='We&apos;re starting in English as well'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-6446335057294471147</id><published>2008-01-25T02:06:00.000-08:00</published><updated>2008-01-30T11:18:04.078-08:00</updated><title type='text'>Stykówki Thomasa Kellnera / Thomas Kellner's contacts</title><content type='html'>&lt;div align="left"&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Trwają prace nad 24 już numerem naszego „Kwartalnika Fotografia”, który powinien ukazać się w lutym. Jednym z artystów prezentowanych w nowym wydaniu jest niemiecki fotograf Thomas Kellner – urodzony w Bonn w 1966, a od 1989 mieszkający w Siegen, który po otrzymaniu Young Professionals Prize od niemieckiego oddziału firmy Kodak postanowił swoje życie związać z fotografią. Rzecz jasna magazyn zawiera kilka innych znakomitych prezentacji (Ray Cook, Eva Rubinstein czy Andreas Gursky), ale twórczość Kellnera w naturalny sposób skojarzyła mi się ze stykówkami z negatywów 6x6 cm, które zrobiłem całkiem niedawno. I zrobiłem po raz pierwszy - do tej pory przegląd negatywu wystarczał mi w zupełności, a z wybranych klatek zazwyczaj od razu robię press-printy. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5159353754710084386" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R5m054wSiyI/AAAAAAAAAPg/h39rfbUKYT4/s400/oczy_i_kolory-wazka.jpg" border="0" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5159354128372239154" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R5m1PowSizI/AAAAAAAAAPo/4fHcNFDKtD8/s400/oczy_i_kolory09.jpg" border="0" /&gt; &lt;span style="font-size:85%;"&gt;Oko złożone i rzeczywistośc widziana przez nie&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;br /&gt;O ile u mnie stykówki (czy płachty, jak kto woli) mają tylko znaczenie informacyjne (pokazują szybko wstępne efekty), o tyle Kellner stworzył sobie z nich swoistą estetykę zapisu rzeczywistości, bardzo efektowną trzeba przyznać. Jego zdjęcia znanych budowli, pomników czy wnętrz składają się z całej masy klatek, które tną fotografowane obiekty na maleńkie fragmenty, rejestrowane w sposób przemyślany tak, aby później, już jako gotowa odbitka złożona z odcinków naświetlonej błony, tworzyły ich obraz, ale dość odległy od tradycyjnego wyobrażenia. To rozbicie i pokawałkowanie rzeczywistości jawi się zupełnie jak obraz widziany oczami owadów i podobnie jak on nie jest pozbawiony pewnych „wad”, jak choćby rozchwianie pionowych i poziomych linii, które w fotografii obiektów architektonicznych stanowią jedną z podstawowych reguł poprawności kompozycyjnej. Dla Kellnera nie mają one jednak tak wielkiego znaczenia, bo wydaje się, że próbuje on oddać nie tyle charakter samej budowli, co raczej dokonać próby zapisu emocji, jakie wywołuje przebywanie w ich sąsiedztwie czy w ich wnętrzach. Nigdy bowiem nie jesteśmy w stanie ogarnąć budowli w „całości”, a naszą uwagę przykuwają fragmenty i detale, które później staramy się w pamięci poukładać w całość wspomnienia. Co ciekawe Kellner wnika do wnętrz muzeów, bibliotek i galerii – do miejsc charakterze podobnym miejscom, które fotografował inny niemiecki artysta Thomas Struth. Tylko że Struth skupiał się na bardzo skrupulatnym oddaniu wzajemnych relacji pomiędzy historią, sztuką i jej odbiorem przez publiczność , a obrazy konstruował w sposób bardzo sterylny. U Kellnera zaś pokawałkowane wnętrza nie oddają jego charakteru, robią raczej wrażenie bardzo spontanicznych i fragmentarycznych zapisów. Są jak zdjęcia lotnicze, z których tworzy się mapy, choć akurat podziałka tutaj zawsze pozostaje niedokładna – fotograf zostawia nam tylko punkty i linie, według których możemy się co najwyżej orientować. Reszta poszukiwań należy do nas.&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5159354300170931010" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R5m1ZowSi0I/AAAAAAAAAPw/vs4dYMk_210/s400/Kellner_47%2323_Genova_Palazz.jpg" border="0" /&gt; &lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;Thomas Kellner, Palazzo Spinola di Pellicceria, Galleria Nazionale di Palazzo Spinola, La Sala degli Specchi, 2005, c-print, 41,8x52,3 cm&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5159354377480342354" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R5m1eIwSi1I/AAAAAAAAAP4/WBo70bzNffA/s400/Kellner_66%2331_Mexico_Museod.jpg" border="0" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;Thomas Kellner, Museo de Antropologia, Mexico, 2006&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="left"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Works over the 24th issue of „Kwartalnik Fotografia”, which should be on in February are going on. One of the artists presented in the new issue is a German photograapher Thomas Kellner - born in 1966 in Bonn, and he has been living in Siegen since 1989, who after reciving Young Professionals Prize from German department of Kodak, decided to join his life with photography. Of course the magazine contains some others great presentations (Ray Cook, Eva Rubinstein or Andreas Gursky), but Kellner’s creativity in a natural way I associated with contact prints from 6x6 cm negatives, which I quite recently have made. And I made for the first time - till now the nagative review was enough, and from choosen stills I usually make press-prints.As far as contact prints have only information meaning (shows initial effects), then Kellner created from them specific aesthetics of reality record, very effective I have to say. His photographs of known buildings, monuments or interiors are compound from lots of stills, which cut photographed objects into tiny pieces, registered in a way thought, to be later as a ready print composed from parts of exposed film, create their picture, but slightly far from the traditional image. This division and separating the reality completely appears as a picture seen with insects’ eyes and similar like it is not divested some „disadvantages”, as frustrating vertical and horizontal lines, which in photography of architectonic objects make one of the fundamental rule of composition propriety. They are not so important for Kellner, because it looks like he tries to show not as much as a character of the building itself, but rather to make a try of emotion record, which brings about staying in their nearness or in their interiors. We are never able to invade the whole of the building, and our attention rivets pieces and details, which later in memory we try to put together in totality of remembrance. What is interesting that Kellner penetrates to museums, libraries and galleries interiors - to places of character similar to places, which photographed the other German artist Thomas Struth. But Struth was concentrated to present very precisely mutual relation between history, art and its perception by audience, and he construated pictures in a very sterile way. At Kellner seperated interiors do not present his character, they rather make impression of very spontaneous and fragmentary records. They are as air photographs, maps are created from, although here the scale always stays incorrect - a photographer leaves only points and lines, according to we can just orientate. The rest of searches belongs to us.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-6446335057294471147?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/6446335057294471147/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=6446335057294471147' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/6446335057294471147'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/6446335057294471147'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2008/01/stykwki-thomasa-kellnera.html' title='Stykówki Thomasa Kellnera / Thomas Kellner&apos;s contacts'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R5m054wSiyI/AAAAAAAAAPg/h39rfbUKYT4/s72-c/oczy_i_kolory-wazka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-3963090080794690833</id><published>2008-01-23T00:25:00.000-08:00</published><updated>2008-01-23T02:50:09.358-08:00</updated><title type='text'>Pusty pokój z fototapetą</title><content type='html'>&lt;div align="left"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Za każdym razem zdumiewa mnie, jak różnie może być odczytywana ta sama fotografia, szcególnie wtedy, gdy autorzy tekstów pochodzą z odmiennych obszarów kulturowych. Wtedy wartościowanie cech i przekazu obrazu fotograficznego bywa tym bardziej zróżnicowane. Jedna z interpretacji, która pojawiła się przy okazji wystawy &lt;em&gt;Sedymentacja&lt;/em&gt; w moskiewskiej galerii Reflex (październik 2005), funkcjonowała do tej pory jedynie w języku rosyjskim. Poniżej jej wersja polska.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nostalgia stała się jednym z wiodących tematów dla szerokiego kręgu fotografów urodzonych na terenach byłych krajów socjalistycznych. „Odchodząca natura”, uchwycona przez nich w przełomowych chwilach, została natychmiast doceniona przez publiczność i krytyków, stając się częścią składową współczesnej kultury wizualnej i ugruntowując w obecnym spojrzeniu niekończące się pożegnania i miłosne wspomnienia, tworząc przy tym nostalgiczny dyskurs. Z czasem ta pozorna prostota pozwoliła dokonać dekonstrukcji – rozebrać metodologicznie i przejąć w charakterze zakładki to, co było odkryciem artystycznym. W ten sposób, ucząc nas dostrzegać, fotografia stworzyła pewien stereotyp, od którego uciec jest już bardzo trudno. Czarno-biały, bogaty w fakturę obraz środowiska lub przedmiotów, które nie są już produkowane, a wciąż jeszcze obecne w naszych domach, stał się znakiem określonej epoki. Tak czy inaczej, we wszystkim można odnaleźć jeżeli nie próba reanimacji, to infantylne porywy, by jeszcze raz „wskrzesić chwilę”.&lt;br /&gt;Co imponuje w pracach Zjeżdżałki – to brak nostalgicznego nastroju w obrazach samych przedmiotów. Jego spojrzenie wydaje się absolutnie pozbawione zainteresowania, dlatego że na przeszłość on patrzy nie z perspektywy lat przeszłych, lecz przez pryzmat czasów obecnych – niczego nie przypominając i niczego nie badając. Światło na jego fotografiach egzystuje jakby oddzielnie, to czysta emanacja (nieprzypadkowo można znaleźć tutaj niesamowitą ilość symboliki religijnej) – ono pada na przedmioty w taki sposób, że przy całej gamie odcieni szarości, powierzchnia przedmiotów jest niewyczuwalna. I dlatego faktury, do których podziwiania już przywykliśmy, a które, także z przyzwyczajenia nazywane są „fakturami czasu”, u Zjeżdżałki albo są zniwelowane, albo przejaskrawione. Nie znajdujemy tutaj tego ciepła, tej przedmiotowości, która jest obowiązkowym elementem „nostalgii”. Przedmioty są przekształcone w znaki – dla autora one nie są „odchodzącymi”, ale „tymi, które już dawno „odeszły”. Widać, że niektóre z nich u autora wywołują zdumienie, jako że ich przeznaczenie nie jest już oczywiste. On rejestruje rodzinne i prowincjonalne miasteczka w taki sposób, jakby odwiedził je pierwszy raz i jakby na nowo odkrywał. Rzuca się w oczy nie prosta pustka - w wyraźny sposób wyczuwalny jest brak człowieka i porzucenie. Opuszczonym okazuje się nie tyle miejsce, co raczej czas. Czas, w którym ktoś dogorywa, a który już nie istnieje dla niego samego.&lt;/div&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5158621939527486226" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R5cbUowSixI/AAAAAAAAAPY/HbJAffqAX58/s400/037.jpg" border="0" /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Ireneusz Zjeżdżałka, z cyklu &lt;em&gt;Sedymentacja&lt;/em&gt;, Brzeźnica Kolonia, 2001&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Fotografie niekiedy rymują się z obrazem – pusty pokój z fototapetą, przedstawiającą widok na brzeg morza i palmy. I pomieszczenie na parterze, gdzie jedna ze ścian jest oklejona jesiennymi liśćmi, a inna przez pęknięcie prowadzi do zapuszczonego sadu, zalanego słońcem. Widzialne i rzeczywiste, dalekie i bliskie niemal zrównuje się na fotografiach. Jeden z obrazów to klucz do zrozumienia całej serii. Szkielet, przysypany ziemią, oglądany przez niespecjalistę, jest podobny zarówno do szczątków ptaka domowego, jak i na wykopaliska minionej ery. (fotografię znajdziesz &lt;a href="http://zjezdzalka.blogspot.com/2007/11/najpierw-archaeopteryx-poniej-columba.html"&gt;tu&lt;/a&gt;)&lt;br /&gt;Sedymentacja – określenie geologiczne. Oznacza gromadzenie się skał osadowych. W naszym przypadku jest to jeszcze i skala przesunięcia czasowego, w pełni geologiczna – nie o lata, lecz o epoki. Próba zajrzenia w przeszłość z beznamiętnym zainteresowaniem archeologa.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Andrey Kudryashov&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Moskwa, listopad 2005&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;em&gt;&lt;/div&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5158587549724347138" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R5b8C4wSiwI/AAAAAAAAAPQ/k0Ty05WAgag/s400/069.jpg" border="0" /&gt; &lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;Ireneusz Zjeżdżałka, z cyklu &lt;em&gt;Sedymentacja,&lt;/em&gt; Gorazdowo, 2005&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-3963090080794690833?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/3963090080794690833/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=3963090080794690833' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/3963090080794690833'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/3963090080794690833'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2008/01/za-kadym-razem-zdumiewa-mnie-jak-rnie.html' title='Pusty pokój z fototapetą'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R5cbUowSixI/AAAAAAAAAPY/HbJAffqAX58/s72-c/037.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-3500325289274101543</id><published>2008-01-22T01:55:00.000-08:00</published><updated>2008-01-31T03:28:25.743-08:00</updated><title type='text'>Poszukiwanie sensu fotografii</title><content type='html'>&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Za kilka dni (dosłownie) do sprzedaży trafi kolejna książka &lt;a href="http://www.jureckifoto.republika.pl/"&gt;Krzysztofa Jureckiego&lt;/a&gt;, zawierająca zbiór rozmów z dwudziestką polskich fotografów. Dla porządku trzeba wspomnieć wcześniejszą jego pozycję &lt;em&gt;Słowo o fotografii&lt;/em&gt; (wydane w 2003 wraz z Krzysztofem Makowskim), także z zapisem rozmów, więc &lt;em&gt;Poszukiwanie sensu fotografii. Rozmowy o sztuce&lt;/em&gt; (Galeria Wozownia, 2007) to niejako kontynuacja i rozwinięcie problemu, a przypuszczam, że nie jest to jego zamknięcie.&lt;br /&gt;W obecnej sytuacji, gdy wciąż na rynku brakuje solidnych opracowań zjawisk fotograficznych (np. historii polskiej fotografii), nowa pozycja z pewnością okaże się cennym materiałem, zwłaszcza dla poznania historii najnowszej. Dlaczego forma rozmów?&lt;br /&gt;„Długie rozmowy z artystami, czasami z niełatwymi pytaniami, są bardzo istotne, gdyż dzięki nim odkrywamy charakter twórczości, jej przesłanie i istotę. Tak naprawdę dzięki wypowiedziom i tekstom samych twórców możemy odkryć ich przesłanie filozoficzne i poszukiwanie drogi twórczej. Czy można cenić kogoś, kto dysponuje jedynie tzw. warsztatem i techniką, bez żadnej filozofii życia czy sztuki? Jestem przekonany, że nie i takie postaci w perspektywie czasowej znikną z historii sztuki (historii sztuki wizualnej).&lt;br /&gt;(…) Lubię rozmawiać z artystami, których: po pierwsze – cenię, po drugie – chcę poznać ich twórczość i filozofię bytu („Sein”), jaka za nią się skrywa, a po trzecie – chciałbym im pomóc w ich rozwoju twórczym. Dlatego dokonałem tych, a nie innych wyborów. Pragnę zaznaczyć, że nie „rozmawiam” ze wszystkimi, nie wszystkie wywiady także publikuję.”&lt;br /&gt;Rozmowy z fotografami (Andrzej Różycki, Andrzej Kwietniewski, Zbigniew Libera, Grzegorz Zygier, Ewa Świdzińska, Magdalena Samborska, Joanna Zastróżna, Magdalena Hueckel, Sylwia Kowalczyk, Zbigniew Treppa, Jan Grzegorz Issaieff, Andrzej Dudek-Dürer, Marek Rogulski (Rogulus), Katarzyna Majak, Basia Sokołowska, Michał Brzeziński, Waldemar Jama, Marek Gadulski, Wojciech Zawadzki, Ireneusz Zjeżdżałka) poprzedza obszerny esej &lt;em&gt;Piktorializm, nowoczesność oraz awangarda w fotografii polskiej w XX i na początku XXI wieku. Tradycje, kontynuacje, przemiany&lt;/em&gt;, dość krytycznie podsumowujący fotograficzne wydarzenia ostatnich kilku lat w Polsce. Nie bez racji, bo pozorna łatwość uzyskania obrazu fotograficznego, skutkująca ogromną popularnością tego medium, zaczyna zacierać granice pomiędzy dobrą a przeciętną fotografią. A w coraz większej masie wystaw, spotkań, pokazów i festiwali coraz trudniej wyłowić realizacje interesujące.&lt;/span&gt; &lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5158586183924746994" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R5b6zYwSivI/AAAAAAAAAPI/fz4FbxuRhG4/s400/ok%C5%82adka_300dpi.jpg" border="0" /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-3500325289274101543?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/3500325289274101543/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=3500325289274101543' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/3500325289274101543'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/3500325289274101543'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2008/01/poszukiwanie-sensu-fotografii.html' title='Poszukiwanie sensu fotografii'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R5b6zYwSivI/AAAAAAAAAPI/fz4FbxuRhG4/s72-c/ok%C5%82adka_300dpi.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-3450008799930316980</id><published>2008-01-21T11:17:00.000-08:00</published><updated>2008-02-08T10:26:03.471-08:00</updated><title type='text'>Owady Froese, owady Fabre / Froese's insects, Fabre's insects</title><content type='html'>&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;W lipcu 2007 po raz kolejny trafiłem do zespołu oceniającego portfolia w ramach Letniej Fotoszkoły w Liptovskim Mikulaszu. Co roku odbywającym się tam warsztatom towarzyszą wystawy fotografii – w ubiegłym roku była to znakomita i bardzo piękna prezentacja Australijczyka niemieckiego pochodzenia Joachima Froese, który pokazał prace z cyklu &lt;em&gt;Rhopography&lt;/em&gt;, a właściwie z dwóch fragmentów cyklu występującego pod tym tytułem - pierwsza część powstała w latach 1999-2001, druga zaś w latach 2002-2003. Słowo „rhopos” w języku greckim oznacza rzeczy trywialne, drobne, mało znaczące błahostki. I rzeczywiście można tak postrzegać obiekty fotografowane przez Joachima: martwe owady, obumierające owoce, kłącza czy kawałki zepsutego chleba przynależą przecież do marginalnego świata, którego wolimy nie oglądać i zwykle pozbywamy się go, sprzątając choćby martwe odwłoki owadzie spomiędzy okiennych szyb. Z drugiej jednak strony Froese zwraca uwagę na najbardziej elementarne wartości rządzące naszą egzystencją – nieuchronność procesów dotyka ostatecznie wszelkich przejawów życia.&lt;br /&gt;Dla mnie widok znakomitych barytowych kopii (obcowanie z nimi naprawdę rodzi przyjemność) w galerii Domu Fotografii w Liptovskim Mikulaszu miał dodatkowy wymiar. W wieku kilkunastu lat miałem gotowy plan na życie – kariera entomologa – i już stosunkowo spore doświadczenie: wielokrotne hodowle motyli, jesienne zbiory poczwarek, spora biblioteka, łącznię z prenumeratą fachowego (i kompletnie hermetycznego dla kilkunastolatka) periodyku „Polskie pismo entomologiczne”, czy wreszcie błyskawiczna umiejętność rozpoznania zarażonej larwami baryłkarza gąsienicy &lt;em&gt;Arctia caja&lt;/em&gt;. Echo tego okresu do dziś bywa słyszalne, choć plany nie zostały zrealizowane. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5158013828390769314" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R5TyP6PI0qI/AAAAAAAAAOQ/B5m8qiHOHMQ/s400/Rhop8.jpg" border="0" /&gt; &lt;p align="center"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5158013089656394386" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R5Txk6PI0pI/AAAAAAAAAOI/9no8gMA9GuE/s400/Rhop13.jpg" border="0" /&gt; &lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;Joachim Froese, z cyklu &lt;em&gt;Rhopography&lt;/em&gt;, 1999-2001&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Fotografie z Australii od razu wzbudziły we mnie skojarzenia z książką pt. &lt;em&gt;Z życia owadów&lt;/em&gt;, której autorem jest słynny francuski badacz insektów, profesor Jean Henri Fabre (1823-1915). Książka wydana została w Polsce w 1916, a jej reprint ukazał się w latach 90. XX wieku. Entomolog Fabre miał jedną wielką przewagę nad innymi badaczami w swoich czasach – wyszedł w teren by poznawać zachowania owadów i pajęczaków in situ, a nie w laboratorium. Mawiał: „Wy badacie śmierć – ja badam życie”. I choć postawa profesora jest odmienna od tego, co robi Froese (skrzętnie realizuje swoje prace w studio, niczym w laboratorium), to jednak on w fotografiach przedstawia odnalezione martwe owady i przywraca je do życia&lt;/span&gt;. &lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5158017255774671538" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R5T1XaPI0rI/AAAAAAAAAOY/n12snvdkhEk/s400/joachim.jpg" border="0" /&gt; &lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;Joachim Froese, Liptowski Mikulasz, Słowacja, lipiec 2007, fot. I. Zjeżdżałka&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="left"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;em&gt;In July 2007 once again I got to the team marking portfolioes at Summer Photoschool in Liptovsky Mikulas. Every year photo exhibitions accompyning the workshops - last year there was a brilliant and very beautiful presentation of Joachim Froese, an Australian man of German orgin. He presented works from &lt;/em&gt;Rhopography &lt;em&gt;series, partically from two fragments of this series titled the same - the first one came into being in 1999-2001, the second one 2002-2003. The word „rhopos” in Greek, means trivial things, tiny, not bothered us trifles. And actually you can percive photographed by Joachim objects in this way: dead insects, withered fruit, plants or pieces of moldy bread pertain to the marginal world, which we prefer not to watch and usually we get rid of it, cleaning dead insects abdomens between windows. On the other hand Froese points attention to the most elementary values controling our existence-the inevitability of processes finally touches all aspects of life.&lt;br /&gt;For me the sight of great baryta base copies (realation with really gives pleasure) in the gallery Dom Fotografii (The House of Photography) in Liptovsky Mikulas had the further meaning. In the teenager age I had a ready plan for life - the entomologist career-and quite big experience already: repeated butterflies breeding, autumn collections of chrysalis, biggish library, including the subscription of professional (and totally hermetic for a teenager) periodic „Polish entomologist magazine”, or finally rapid ability of recognition the caterpillar Arctia caja infected by parasite larvas. The echo of that time is heard till nowadays, although plans weren’t fulfilled.&lt;br /&gt;Photographs from Australia at once woke in me couplings with the book titled:&lt;/em&gt; From insects life&lt;em&gt; which the author is the famous French insects scientist, professor Jean Henri Fabre (1823-1915). The book was published in 1916 in Poland, and its reprint came up in 90’s of the 20th century. The entomologist Fabre had one, big dominance over others researchers of his times- he went out in grounds to get to know insects behaviours and arachnids in situ, not in laboratory. He used to say: „You examine death- I examines life”. And although professor’s attitude is different from that what Froese does (providently realizes his works in studio as in laboratory), however he presents the found, dead insects and revivifing them in photographs.&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-3450008799930316980?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/3450008799930316980/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=3450008799930316980' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/3450008799930316980'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/3450008799930316980'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2008/01/owady-froese-owady-fabre.html' title='Owady Froese, owady Fabre / Froese&apos;s insects, Fabre&apos;s insects'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R5TyP6PI0qI/AAAAAAAAAOQ/B5m8qiHOHMQ/s72-c/Rhop8.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-8409736643353308007</id><published>2008-01-18T05:45:00.000-08:00</published><updated>2008-01-18T11:45:36.496-08:00</updated><title type='text'>Welcome to Russia</title><content type='html'>&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Na ostatnich zajęciach umówiłem się ze studentami, że na kolejne przygotuję prezentację współczesnej fotografii rosyjskiej - niezwykle ciekawej i niemal całkowicie nieznanej w naszym kraju. Osobiście mam do współczesnej sztuki tego kraju dość ciepły stosunek, w dużej mierze za sprawą osób, które dane mi było spotkać, a szczególnie przez wizytę w Sankt Petersburgu, gdzie poznałem ludzi z kilku galerii i odwiedziłem całkiem sporo pracowni artystów. Zresztą kontakty te pozwoliły mi pomóc w sprowadzeniu do Polski wystaw Mikhaila Dashevskyego (&lt;em&gt;Zatopiony czas. Rosja 1962-1992&lt;/em&gt;, Galeria Fotografii PF, Poznań, 12.05-10.06.2007), Dymitra Szubina (&lt;em&gt;Two Projects&lt;/em&gt;, Galeria Fotografii PF, Poznań, 21.03-09.04.2006) i Nadieżdy Kuznietcovej (&lt;em&gt;Rzeczy patrzą na nas&lt;/em&gt;, Galeria 2piR, Poznań, 08.11-10.12.2005). Choć Rosja to potężny kraj, to jednak współczesna sztuka podzielona jest głównie na dwa duże ośrodki: to oczywiście Moskwa i bliższy mentalnie Europie Sankt Petersburg… &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5156866187359474290" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R5DeeaPI0nI/AAAAAAAAAN4/58OZbmoJSIY/s400/1,5.jpg.jpg" border="0" /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;Przeglądając katalogi z pracami fotografów (niezastąpiona pomoc Iriny Tchmyrievej z moskiewskiej MoMy) natrafiłem na prace Ivana Ushkova - artysty związanego z tym drugim ośrodkiem. Ushkov postanowił rozprawić się ze stereotypami konsumpcji i oddziaływaniem mediów na nasze życie w sposób bezkompromisowy, sięgając jednocześnie do pokładów, chwilami dość zagmatwanej, a chwilami prostolinijnej rosyjskiej mentalności. Pierwsza fotografia, która zwróciła moją uwagę, wykonana została w restauracji McDonalds (w „Piterze” naprzeciwko „macków” znajdują się zazwyczaj lokalne konkurencyjnej sieci rosyjskich Fast foodów – Bliny Donalds) i zawiera, podobnie zresztą jak pozostałe prace z cyklu &lt;em&gt;Welcome to Russia&lt;/em&gt;, całą masę uszczypliwych odwołań do nastrojów społecznych i atmosfery pewnego marazmu, dobrze znanego z piosenek grupy Leningrad. Wystarczy zresztą przypatrzeć się z fizjonomii postaci na fotografiach, bo w twarzach dostrzec wyraz niezadowolania artysty z dzisiejszej rzeczywistości.&lt;br /&gt;Sam Ushkov wyjaśnia to prosto: „Wciąż próbujemy mówić, jak wspaniale jest tu żyć – najwspanialszy kraj, odnaleziona największa stabilizacja – popatrz na informacje. Ale rozejrzyj się dookoła, popatrz na rzeczywistość i zobacz, jak nasze babcie muszą przetrwać miesiąc za tysiąc rubli”.&lt;br /&gt;Sprawdziłem z ciekawości dzisiejszy kurs według NBP: 1 rubel = 0,1011 zł&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5156866337683329666" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R5DenKPI0oI/AAAAAAAAAOA/gEmTgIbIZi0/s400/FREE.jpg.jpg" border="0" /&gt;&lt;/span&gt; &lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Ivan Ushkov, z serii &lt;em&gt;Welcome to&lt;/em&gt; &lt;em&gt;Russia&lt;/em&gt; (x2)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-8409736643353308007?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/8409736643353308007/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=8409736643353308007' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/8409736643353308007'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/8409736643353308007'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2008/01/welcome-to-russia.html' title='Welcome to Russia'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R5DeeaPI0nI/AAAAAAAAAN4/58OZbmoJSIY/s72-c/1,5.jpg.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-513075016144293721</id><published>2008-01-16T10:25:00.000-08:00</published><updated>2008-01-17T00:12:07.373-08:00</updated><title type='text'>Bagna śmierci</title><content type='html'>&lt;div align="left"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Zespół Rzeźni Miejskiej przy szosie Witkowskiej trwał od roku 1903. Budynki z czerwonej cegły, całkiem atrakcyjne architektonicznie, nowy właściciel pozostawił tuż po przemianach ustrojowych, na pastwę nie tyle losu, co raczej destrukcyjnego działania lumpów i różnej maści penerstwa. Całość rozbierana przez złomiarzy (co wydawało się na rękę właścicielowi) i notorycznie podpalana w 2006 roku ostatecznie runęła, a zaraz potem na teren wjechały maszyny budowlane, by wywieźć gruz. Ostatnim elementem był komin, który przez kilkanaście dni wyglądał jak ostaniec. Dziś teren jest pięknie wyrównany i czeka na inwestycję – w końcu teren blisko centrum miasta (Września to jakieś 25.000 mieszkańców...) to niezła partia dla, dajmy na to marketu. Zresztą swego czasu chodziły słuchy, że ma tu powstać Tesco.&lt;br /&gt;Rzeźnia stała na drodze do szkoły podstawowej nr 3 i była jednym z ważniejszych miejsc, kiedy ze szkoły się wracało, choć najbardziej istotne były „bagna śmierci”. Wiadomo, rzeźnia to cała masa odpadów, w tym płynne. Krew i inne płyny ustrojowe wymieszane z wodą i detergentami jakimś cudem wydostawały się poza teren zakładu i wypełniały przestrzeń pomiędzy garażami a wylęgarnią drobiu, po stronie której ustawiono płot z drucianej siatki (najbardziej popularny krajowy model). Wzdłuż niej rosły bujne, wysokie rośliny o dużych liściach i łodygach przypominających bambus. Taka sceneria musiała budzić wyobraźnię. I budziła, bo każdą okazję wykorzystywało się do pokonania trasy wzdłuż garaży, ale idąc, a właściwie wspinając się po siatce ogrodzeniowej. Kto odpadał w trakcie, lądował w krwistej breji o głębokości kilkunastu centymetrów. Innej drogi nie było. Taki nasz Wietnam... &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;W latach 80. po dachach rzeźnickich garaży biegały dwa stróżujące psy, jeden w brązowo-czarne, pionowe pasy – wyglądał egzotycznie i kojarzył się z hieną, szczególnie w czasie upalnego lata. Drugi jakoś mniej zapadł w pamięć. Za to żyją wspomnienia mięsnej afery, po której kilku ludzi poszło siedzieć i białych robaków – rzeźnia zaopatrywała wtedy w przynęty większość okolicznych wędkarzy. Rzeźnia, zaraz po Stokbecie, była dla mnie jednym z najciekawszych wrzesińskich poligonów fotograficznych, który eksploatowałem przez wiele miesięcy, aż do jej całkowitej zagłady. Ale zdjęcie byczego (a może krowiego) łba zrobiłem dopiero w 2001 roku z pomocą Piotra ze sklepu z farbami, który vanem przywiózł drabinę po to, by można było wdrapać się na spalony dach. Kilka dni później ktoś zniszczył łeb, całkowicie bezmyślnie.&lt;/span&gt; &lt;p align="left"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5156143052305781346" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R45MyaPI0mI/AAAAAAAAANw/PBanScvIiww/s400/055.jpg" border="0" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;Ireneusz Zjeżdżałka, z cyklu &lt;em&gt;Sedymentacja&lt;/em&gt;, Września, 2001&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-513075016144293721?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/513075016144293721/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=513075016144293721' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/513075016144293721'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/513075016144293721'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2008/01/bagna-mierci.html' title='Bagna śmierci'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R45MyaPI0mI/AAAAAAAAANw/PBanScvIiww/s72-c/055.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-5810799131847025590</id><published>2008-01-15T04:31:00.000-08:00</published><updated>2008-01-15T06:13:57.693-08:00</updated><title type='text'>Września wzywa - nie tylko mieszkańców!</title><content type='html'>&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Ten blog bierze udział w konkursie Blog Roku 2007 w kategorii „Kultura”. Jeśli chcesz oddać na niego głos, wyślij SMS o treści &lt;strong&gt;E00231&lt;/strong&gt; na numer &lt;strong&gt;71222&lt;/strong&gt;. Koszt SMS, to 1,22 zł brutto. Głosowanie trwa do 29 stycznia. Na głosujących czekają nagrody - Ipody NANO 4GB, a cały dochód z otrzymanych SMS-ów w całości głosowań zostanie przeznaczony na wsparcie Specjalnego Ośrodka Szkolno–Wychowawczego dla dzieci Niewidomych i Słabowidzących w Krakowie.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-5810799131847025590?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/5810799131847025590/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=5810799131847025590' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/5810799131847025590'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/5810799131847025590'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2008/01/wrzenia-wzywa-mieszkacw.html' title='Września wzywa - nie tylko mieszkańców!'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-6424965756536483145</id><published>2008-01-14T10:55:00.000-08:00</published><updated>2008-01-15T09:45:39.471-08:00</updated><title type='text'>Piec kaflowy</title><content type='html'>&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Pisząc tekst do studenckiego projektu &lt;em&gt;Youth in the country&lt;/em&gt; zdałem sobie sprawę z tego, że polska fotografia omija właściwie problemy prowincji. Cokolwiek by to określenie znaczyło, bo jeszcze do niedawna byłem skłonny walczyć o „nieprowincjonalność” Wrześni, pozostawiając termin dla miejscowości znacznie mniejszych, ale ostatnio zacząłem mieć jednak wątpliwości... Prowincjonalizm nie zależy od liczby mieszkańców, nie zależy od bezrobocia, ilości przybytków kultury czy tego, co pija się w knajpach – zależy od mentalności, kompleksów, od tego czym się kierujemy w decyzjach. Tak więc na razie z ocenami wolę być ostrożny.&lt;br /&gt;Po kilku napisanych zdaniach zacząłem w pamięci poszukiwać fotografii rejestrujących prowincjonalną rzeczywistość. Okazało się, że nie ma ich wiele – przynajmniej realizacji głęboko wnikających w problem życia na wsi czy w małych miejscowościach. Na pierwszym miejscu stawiałbym &lt;em&gt;Zapis socjologiczny&lt;/em&gt; - humanistyczny cykl Zofii Rydet, dokumentujący w latach 1978-1990 odchodzący obraz polskich wsi, składający się głównie z portretów wykonanych we wnętrzach chłopskich chałup. W estetyce fotoreportażu w latach 70. i 80. codzienność małych miasteczek zapisywał Jerzy Piątek (&lt;em&gt;Smutek prowincji&lt;/em&gt;), zaś Andrzej Różycki wykorzystywał ludyczność i elementy wiary chrześcijańskiej do tworzenia kolaży (np. cykl &lt;em&gt;Koszulki Marii Panny&lt;/em&gt;, lata 80.). Po estetykę dokumentu sięgnął (od 1999) Wojciech Prażmowski, który w cyklu &lt;em&gt;Biało-czerwono-czarna&lt;/em&gt; ukazał zmiany zachodzące na prowincji w czasach przemian politycznych i ekonomicznych. Warto też wspomnieć &lt;em&gt;Powidoki z Polski&lt;/em&gt; Witolda Krasswoskiego, który dokonał zapisu takich zjawisk, jak upadające PGR-y czy fenomen disco-polo. I to tyle? Nie do końca...&lt;br /&gt;Początek XXI wieku okazał się inspirujący dla kilku fotografów, bo w 2001 Krzysztof Zieliński pokazał swój cykl &lt;em&gt;Hometown&lt;/em&gt;, zrealizowany w niewielkim Wąbrzeźnie, a Andrzej P. Florkowski po 30 latach skopiował fotografie z Kościana, które złożyły się na ubiegłoroczną wystawę w Galerii Fotografii PF w Poznaniu. Powiat wrzesiński jest fotograficznie dokumentowany przez Waldka Śliwczyńskiego, regionalistę i fotografa, szukającego rozsypujących się budowli w dawnych gospodarstwach rolnych. Całość ma zostać pokazana w marcu w muzeum regionalnym we Wrześni. Z tym ostatnim wspólnie budujemy coś na kształt wrzesińskiego albumu. Dlaczego? Po co? Kolejne z pytań, które pozostaną bez racjonalnej, tzn. zrozumiałej odpowiedzi. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5155408788991824450" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R4uw-qPI0kI/AAAAAAAAANg/lGzPWrCSlds/s400/070.jpg" border="0" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Ireneusz Zjeżdżałka, z cyklu &lt;em&gt;Sedymentacja&lt;/em&gt;, Żerniki, 2005&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;p align="left"&gt;Mnie od lat interesują wnętrza – zwłaszcza kiedyś prywatne, a więc domy lub biura, gdzie każdy miał swój własny fragment przestrzeni. Lubię szczególnie stare plakaty na ścianach („pornografia” z lat 80., z pism typu „Razem” czy „Żołnierz Polski”, bez śladów depilacji, to absolutny rarytas), stare meble, czy ślady na ścianach po czymś. Taki też jest, rozbierany z roku na rok coraz bardziej, piec kaflowy, sfotografowany w Żernikach – przy każdej wizycie rozdrobniony coraz bardziej, jakby ktoś (na suficie w samym rogu pomieszczenia znajduje się napis stanowiący wizytówkę buszującej tu ekipy - „KOŚCIUSZKI”) chciał go zdemontować do poziomu elementarnych cząstek. W roku 2005 Żerniki składały się z dwóch domów - ten drugi był jeszcze zamieszkały.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Po wykonaniu zdjęcia zadzwoniłem do Tomka, który z pobliskich Podstolic przywiózł składakiem (w typowej foliówce zawieszonej na kierownicy) cztery Tyskie – co się może równać z zimnym browarem wypitym na ruderze niszczejącej obok owczarni? Nawiasem mówiąc owczarni dziś już nie ma, a jak jest z domem, nie wiem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5155409957222928978" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R4uyCqPI0lI/AAAAAAAAANo/Ed-IqTCwulI/s400/cibul.jpg" border="0" /&gt; &lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;Heinz Cibulka przed pracą &lt;em&gt;Żerniki, 2005&lt;/em&gt;; wystawa &lt;em&gt;Nachbar[in] – The Next Generation&lt;/em&gt;, FotoFluss, Wolkersdorf (A), 2007, fot. I. Zjeżdżałka&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-6424965756536483145?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/6424965756536483145/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=6424965756536483145' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/6424965756536483145'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/6424965756536483145'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2008/01/piec-kaflowy.html' title='Piec kaflowy'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R4uw-qPI0kI/AAAAAAAAANg/lGzPWrCSlds/s72-c/070.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-7436758280797022739</id><published>2008-01-14T00:55:00.000-08:00</published><updated>2008-01-14T04:30:28.600-08:00</updated><title type='text'>Stolik kelnerek</title><content type='html'>&lt;div align="left"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Poprzedni post, dyktowany nieco szkocką z Kauflandu, nasunął mi obrazy z nie tak zamierzchłej przeszłości, kiedy przy zbiegu ulic Szkolnej, Witkowskiej, Słowackiego i Warszawskiej (dawniej Lenina) funkcjonował gastronomiczny pawilon, zwany przez wrześnian „trzynastką”. Do dziś nie bardzo wiem skąd ta nazwa się wzięła, choć budzi skojarzenia z trzynastą wypłatą…&lt;br /&gt;Ważniejsze jest to, że wtedy nie było mi dane – z racji młodego wieku - pić alkohol, przynajmniej w miejscach oficjalnych. Oczywiście bywały już pierwsze próby z piwem Lech, zdecydowanie smaczniejszym niż dziś. Zatem z niemałą ciekawością podpatrywałem panów zapijających wódkę oranżadą o zapachu i kolorze landrynek, podawaną w ciemnych butelkach z tym specyficznym zamknięciem na skoblu – zawsze w literatkach o pojemności 100 g. To była połowa lat 80. i do „trzynastki” chodziło się na obiad kupowany za bony pracownicze – zazwyczaj pieczeń rzymska, ozorki w sosie chrzanowym (wielka dziś rzadkość w lokalach), bitki czy klasyczny schabowy z kapustą. Do tego nieodzowna butelka pepsi, zwykle mocno podniszczona, ale występująca w dwóch wersjach: z białym lub kolorowym nadrukiem – dlatego zwykle prosiło się o tę drugą, bardziej wypasioną, choć zawartość była identyczna. A czasem chodziło się tylko na pepsi, bo to jednak wyznaczało pewien status, przynajmniej wśród czternastolatków, albo łykało się pospiesznie w czasie, gdy panie z kuchni ładowały obiad „na wynos” do trzyczęściowej menażki.&lt;br /&gt;Po lewej, zaraz przy wejściu do „trzynastki” było ważne miejsce – tzw. stolik kelnerek, przy którym dyżurowała kobieca obsługa lokalu. Tam panie piły kawę, podliczały rachunki i paliły papierosy. Z „trzynastki” w 2002 (bodajże) zrobiono sklep meblowy, a ostatnio chodzą słuchy, że znów ktoś ma przejąć obiekt i zrobić w nim lokal gastronomiczny. Jeśli nawet tak się stanie, to bardzo wątpię, by ozorki wróciły…&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5155253564578779698" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R4sjzaPI0jI/AAAAAAAAANY/2Bw2MlQwAGo/s400/065.jpg" border="0" /&gt; &lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Ireneusz Zjeżdżałka, &lt;em&gt;Września,&lt;/em&gt; 2002&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="left"&gt;Dosłownie kilka dni przed wyprowadzeniem lokalu udało mi się dostać do środka i wykonać kilka fotografii wnętrza, w tym „stolik kelnerek”, który zrobił pozytywne wrażanie na redakcji amerykańskiego pisma „B&amp;amp;W”, kierowanego do kolekcjonerów fotografii – fotografia została opublikowana numerze 44/2006 magazynu obok fotografii wykonanej w Gozdowie.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-7436758280797022739?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/7436758280797022739/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=7436758280797022739' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/7436758280797022739'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/7436758280797022739'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2008/01/stolik-kelnerek.html' title='Stolik kelnerek'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R4sjzaPI0jI/AAAAAAAAANY/2Bw2MlQwAGo/s72-c/065.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-1176969516133468009</id><published>2008-01-12T12:04:00.000-08:00</published><updated>2008-01-12T12:06:30.360-08:00</updated><title type='text'>Distilled, natured and blended in Scotland</title><content type='html'>&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Po napisaniu dwóch tekstów o fotografii (Eros/Thanatos – dualizm ludzkiej natury i tekst do międzynarodowego projektu &lt;em&gt;Youth in the country&lt;/em&gt;), towarzystwo Laurence Scoot (distilled, natured and blended in Scotland) sprowokowało myśli natury ogólnej. Nieco bałaganiarskie, ale trudno.&lt;br /&gt;Fotografia to ponoć komunikat wizualny, jednak nie zawsze obraz jest wystarczająco zrozumiały dla widza, który dopiero zaczyna z nim obcować, i który nie do końca jest świadom pewnych uwikłań, w jakie fotografia może wpadać. Często brak podstawowej znajomości historii fotografii, okresu w którym powstała, czy sfery kultury wizualnej w ogóle, niweczy trud podjęty na dotarcie do galerii, wyasygnowanie środków finansowych na zakup albumu czy choćby poświecenia czasu na szukanie obrazków w necie. Zazwyczaj widz posiłkuje się prostymi stwierdzeniami: to mi się podoba, a to nie. Pół biedy. Gorzej ja zaczyna ślepo bronić czegoś, czego sam nie rozumie, rzucając kawałki w stylu „o gustach się nie dyskutuje”. Nawiasem mówiąc: skąd zatem dziesiątki kolorowych pism, gdzie rubryki towarzyskie pękają od zdjęć mody i ocen tego, co ktoś miał na sobie, co powiedział, z kim był, albo czym od niego jechało. „Gala”, „Życie na gorąco” (uffff jak gorąco), „Pani”, „Pary”... O gustach się dyskutuje. I to jak cholera...&lt;br /&gt;Publiczność (na szczęście nie każda i nie w całości) często bywa bezradna. W czasach, gdy edukacja kulturalna w szkołach przybrała skarłowaciałą formę, a ośrodki kultury (zwłaszcza w małych aglomeracjach) wypełniają plan, który polega tylko na tym, że „ma się dziać”, trudno obwiniać widza. W końcu ktoś za niego decyduje o kształcie dostępnych  działań. Z jednej strony skazany jest na bezmyślne łykanie wszystkiego, co zostanie mu podane bez wskazania alternatywy, z drugiej zaś w momencie zagubienia poddaje się na całej linii.&lt;br /&gt;Co robić? Nie poddawać się, szukać i drążyć. Może nie jest to odkrywcze stwierdzenie, ale innej drogi jakoś nie widzę. W przypadku np. wystaw mało kto niestety wpada na genialny pomył posiłkowania się, choćby katalogiem (jeśli takowy istnieje), w którym tzw. krytycy próbują wyjaśnić, co stanowi wartość opisywanych prac. Bywa że taki tekst sam w sobie jest całkowicie niestrawny, napisany hermetycznym, naukowym językiem, z całą masą przypisów i odnośników, bez znajomości który widz pozostaje nadal bezradny, albo coraz bardziej zniechęcony. Często widz zaczyna wtedy odczuwać spory dyskomfort, w końcu uwidoczniła się kolejna jego ułomność. Zakładając jednak, że krytyk używa czytelnego języka, sięgnięcie po jego tekst okazuje się zazwyczaj zbawienne i zmienia często punkt widzenia widza. Nagle okazać się może, że kwestie gustu zepchnięte zostają na margines, a fotografia, przed którą akurat stoimy, zyskuje zupełnie nowe znaczenie. A po jakimś czasie (i lekturze kolejnych tekstów) zaczynamy powoli odnajdywać konotacje z innymi pracami, czy wręcz wartościować pewnych twórców. Stąd już krok do przyjemności w obcowaniu z fotografią...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W roku chyba 2000, w trakcie wystawy jaką otworzyliśmy wraz z Waldkiem Śliwczyńskim w Gnieźnie w MOK, pewien mężczyzna bardzo chciał nas zagadnąć, ale nie wiedział jak to zrobić. Gdy wreszcie się odważył padło pytanie: „A gdzie można kupić takie ramki?”.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-1176969516133468009?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/1176969516133468009/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=1176969516133468009' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/1176969516133468009'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/1176969516133468009'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2008/01/distilled-natured-and-blended-in.html' title='Distilled, natured and blended in Scotland'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-2254086687005912266</id><published>2008-01-10T03:36:00.000-08:00</published><updated>2008-01-10T03:42:33.898-08:00</updated><title type='text'>Pozdrowienia z bocznego toru</title><content type='html'>&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Dzień po opublikowaniu poprzedniego postu otrzymałem fotografię i list od Sławoja Dubiela. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;em&gt;„popatrzyłem na twój wagon&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;em&gt;i pomyślałem o swoim wagonie&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;em&gt;jest on podobny do twojego (może to ten sam?) tyle że stoi w innym miejscu&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;em&gt;twój powiązany jest latarniami, mój kominami&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;em&gt;pozdrowienia z bocznego toru”&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;Fotografia powstała w Wałbrzychu - dziękuję za nią&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5153811305970848274" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R4YEE6PI0hI/AAAAAAAAANI/z0XGfW51tow/s400/walbrzych-17.jpg" border="0" /&gt;&lt;/span&gt; &lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;Sławoj Dubiel, Wałbrzych&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-2254086687005912266?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/2254086687005912266/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=2254086687005912266' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/2254086687005912266'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/2254086687005912266'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2008/01/pozdrowienia-z-bocznego-toru.html' title='Pozdrowienia z bocznego toru'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R4YEE6PI0hI/AAAAAAAAANI/z0XGfW51tow/s72-c/walbrzych-17.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-3874132434392652498</id><published>2008-01-08T01:29:00.000-08:00</published><updated>2008-01-08T05:10:03.848-08:00</updated><title type='text'>Wagon 535 9183-1</title><content type='html'>&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;W 2001 roku na bocznicy stacji kolejowej we Wrześni sfotografowałem wagon towarowy. Zdjęcie powstało nie dlatego, że jestem jakims wielkim miłośnikiem kolei – sprawił to bardziej układ węglarki, którą ktoś pozostawił w niemal doskonałej równowadze pomiędzy dwoma lampami. Jedyne co trzeba było zrobić, to znaleźć się w tym miejscu i czasie, by wykonać fotografię…&lt;br /&gt;A dziś przypadkiem natrafiłem w interencie na instrukcję oznaczeń wagonów kolejowych, w przypadku towarowych określaja je „Przepisy o wzajemnym użytkowaniu wagonów towarowych w komunikacji międzynarodowej” - RIV (Regolameto Internazionale Veicoli), zaś w naszym kraju określa to instrukcja Mw-37b „O znakowaniu i numeracji wagonów osobowych”. Według instrukcji każdy wagon towarowy posiada 12-cyfrowy numer i oznaczenie literowe, które określają parametry techniczne, a także inne oznaczenia ułatwiające eksploatację.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozszyfrowałem zatem „mój” wagon:&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;31&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Tor normalny, ruch międzynarodowy w systemie RIV i MC, wagon posiadający 4 lub więcej osi&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;strong&gt;51&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;oznacza przewoźnika - tutaj Polskie Koleje Państwowe (PKP)&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;535 9183-1&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Trzecia, trzycyfrowa grupa oznacza typ wagonu oraz jego parametry techniczne – cyfra 5 oznacza tu wagon odkryty normalnej budowy (E), 35 to ładowność, cyfry dalsze stanowią numer seryjny wagonu (stosowane od 0000 do 9999), a ostatnia to cyfra samokontroli, którą stosuje się do sprawdzania prawidłowości zapisanego numeru&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Eaos&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;E - wagon odkryty o konstrukcji normalnej; a - wagon 4-osiowy; o - wagon nieprzystosowany do wyładunku na wywrotnicach czołowych; s - wagon dostosowany do poruszania się z prędkością 100 km/h&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5153038168907895298" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R4NE6aPI0gI/AAAAAAAAANA/W6a2GWIhkfo/s400/004.jpg" border="0" /&gt; &lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;Ireneusz Zjeżdżałka, z cyklu &lt;em&gt;Mały atlas mojego miasta&lt;/em&gt;, Września, 2001&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-3874132434392652498?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/3874132434392652498/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=3874132434392652498' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/3874132434392652498'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/3874132434392652498'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2008/01/w-2001-roku-na-bocznicy-stacji.html' title='Wagon 535 9183-1'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R4NE6aPI0gI/AAAAAAAAANA/W6a2GWIhkfo/s72-c/004.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-3986006743267712239</id><published>2008-01-06T09:12:00.000-08:00</published><updated>2008-01-06T09:29:53.968-08:00</updated><title type='text'>Sarnice</title><content type='html'>&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Nowy rok skłonił wiele osób, szczególnie zaś recenzentów i krytyków, do robienia swoistego podsumowania roku 2007. Pojawiają się zatem coraz to nowe rankingi, ankiety i głosowania, pojawiają się ‑ „twórcy roku”, „wydarzenia roku” itd. Zatem ja robić tego nie będę.&lt;br /&gt;Jedna z rzeczy z 2007 utkwiła mi w głowie na tyle silnie, by teraz je przywołać - mianowicie dyskusja w mediach na temat pomników dawnego systemu...&lt;br /&gt;Większość głosów była zgodna - zdeptać wszystko to, co pozostało po tamtych czasach i tamtej rzeczywistości, a najlepiej zastąpić to od razu godnymi znakami naszych czasów. I w zasadzie można byłoby zrozumieć chęć odcięcia się od starego systemu politycznego... Tylko czy wymazanie z publicznej sfery symboliki tamtych czasów rzeczywiście zmieni naszą mentalność? Czy przez to uwolnimy się od traumy zniewolenia, która ponoć wciąż jest winna naszej sytuacji - dziś głównie ekonomicznej, bo to brak kasy powoduje narzekanie na tą „cholerną komunę” - po kilkunastu latach wolnorynkowej demokracji wciąż doszukujemy się tych samych przyczyn złego stanu rzeczy...&lt;br /&gt;Punktem zapalnym okazał się być w 2007 roku pomnik Polsko-Radzieckiego Braterstwa Broni w Warszawie, zwany też pomnikiem „czterech śpiących”. Już w 1992 roku autor pomnika Stefan Mamot, musiał bronić go po raz pierwszy: „Na moim projekcie nie było gwiazd pięcioramiennych. Na hełmach były dyskretne zarysy orzełka z koroną (...). Przedstawiony tam żołnierz (...) osłania się całym ciałem, rękami i całą postawą - to jest obrona, zwycięstwo” (Ponowne zakusy na pomnik czterech śpiących, warszawskie wydanie „Gazety Wyborczej”, 10.01.2007). Piętnaście lat później radni PiS postanowili ponownie walczyć w „zafałszowaną” historią: „To przecież hańba dla żołnierzy polskich tak stać w towarzystwie przedstawicieli wojsk okupacyjnych. Skończmy z udawaniem przyjaźni polsko-radzieckiej” (ten sam artykuł), popierając w ten sposób ideę budowy na miejscu pomnika przystanku tramwajowego - więc w tym przypadku nie chodziło o zdeptanie, a raczej rozjechanie bimbą symbolu pewnego fragmentu z najtragiczniejszych wydarzeń w historii ludzkości, II wojny światowej.&lt;br /&gt;Osobiście nie oceniam historii, nie określam tego, co jest godne zachowania, a co popaść powinno w niebyt. Wiem za to, a raczej czuję, że historia nigdy nie jest jednoznaczna - często rzekome zwycięstwa okazywały się być w rzeczywistości militarnymi porażkami, choć podobno dowodziły męstwa. Pomniki byłego systemu (jak i architektura, zakłady przemysłowe czy szkoły-pomniki tysiąclecia) odbieram jako elementy zaświadczające jednak o naszej tożsamości - końcu kilkadziesiąt lat wpływów ZSRR to fakt. Czy można go po prostu wymazać i dlaczego to robić? Kim zatem byli polscy żołnierze, którzy walczyli wraz z Armią Czerwoną? Nie sądzę, by robili to z myślą o kolejnych kilkudziesięciu latach zniewolenia... &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;W Sarnicach niedaleko Miłosławia stoi nieduży pomnik ku czci trójki spadochroniarzy radzieckich, zrzuconych na tyłach wroga w celu rozpoznania. Byli ponoć stosunkowo słabo wyszkoleni, co może być prawdą, bo szybko wpadli w zasadzkę wojsk niemieckich i nie mając wyjścia rozerwali się granatami. Nie jest to pomnik wybitny, ale lubię go ze względu na przejmującą historię, ale też przez niezwykłą stylistykę, nawiązująca do słynnych wizerunków Marska, Engelsa, Lenina i Stalina, tak charakterystyczną i jednoznacznie kojarzoną z socrealizmem, a tu przypisana trójce zwiadowców. Pomnik położony jest na odludziu, przy szosie do Czeszewa i to, być może, pomogło mu przetrwać do dziś.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5152415063642526194" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R4EOM6PI0fI/AAAAAAAAAM4/PvFqwD4jFsc/s400/normal_mels.jpg" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5152414724340109794" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R4EN5KPI0eI/AAAAAAAAAMw/HzlOQXFSOBI/s400/041.jpg" border="0" /&gt; &lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;Ireneusz Zjeżdżałka, z cyklu Sedymentacja, Sarnice, 2002&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-3986006743267712239?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/3986006743267712239/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=3986006743267712239' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/3986006743267712239'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/3986006743267712239'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2008/01/sarnice.html' title='Sarnice'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R4EOM6PI0fI/AAAAAAAAAM4/PvFqwD4jFsc/s72-c/normal_mels.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-7058764718636574133</id><published>2007-12-30T10:39:00.000-08:00</published><updated>2008-01-03T00:21:13.017-08:00</updated><title type='text'>Na 2008</title><content type='html'>&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;życzenia najlepszego&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5149837997365579986" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R3fmX6PI0NI/AAAAAAAAAKo/QGHJxsFWMyk/s400/2008.jpg" border="0" /&gt; &lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;ode mnie&lt;/span&gt; &lt;/p&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R3fnLKPI0PI/AAAAAAAAAK4/TQwKrV6hB10/s1600-h/fronckiweicz.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5149838877833875698" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R3fnLKPI0PI/AAAAAAAAAK4/TQwKrV6hB10/s400/fronckiweicz.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt; &lt;span style="font-size:85%;"&gt;od Waldemara Frąckiewicza&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; &lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R3fmnKPI0OI/AAAAAAAAAKw/-ryxwMoX3DM/s1600-h/L1010533.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5149838259358585058" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R3fmnKPI0OI/AAAAAAAAAKw/-ryxwMoX3DM/s400/L1010533.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;od Beate Cegielskiej (Galeria Image, Aarhus) - z otwarcia festiwalu Lianzhou&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5149843344599863554" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R3frPKPI0QI/AAAAAAAAALA/BUN8n77F26Y/s400/image+kc" border="0" /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;od Krzysztofa Candrowicza (Fotofestiwal, Łódź)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-family:Georgia;font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Georgia;font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Georgia;font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Georgia;font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Georgia;font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Georgia;font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5149844650269921554" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R3fsbKPI0RI/AAAAAAAAALI/6we4go38O-A/s400/Konrad_Oshou.jpg" border="0" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;od Konrada Kuzyszyna&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-family:Georgia;font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Georgia;font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Georgia;font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Georgia;font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Georgia;font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Georgia;font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Georgia;font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5149846333897101602" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R3ft9KPI0SI/AAAAAAAAALQ/b5IpISGhcVk/s400/PrositNeujahr08.JPG" border="0" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;od Charlote Gohs (FotoFluss, A)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-family:Georgia;font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Georgia;font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Georgia;font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Georgia;font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Georgia;font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Georgia;font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5149865038479675698" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R3f-96PI0TI/AAAAAAAAALY/lTUFytPIff8/s400/attachment.jpg" border="0" /&gt;&lt;span style="font-family:Georgia;font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;od Jiří Šiguta (CZ)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-family:Georgia;font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Georgia;font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Georgia;font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5150074924941496642" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R3i926PI0UI/AAAAAAAAALg/mKH_KW4K50I/s400/byczyna_09i.jpg" border="0" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;od Sławoja Dubiela&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5150083781164061010" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R3jF6aPI0VI/AAAAAAAAALo/e_CNEl5R3mU/s400/2008+book.JPG" border="0" /&gt; &lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;od Izy Wojciechowskiej (Green Gallery)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-family:Georgia;font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Georgia;font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5150154901527515506" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R3kGmKPI0XI/AAAAAAAAAL4/DBI1ikXVpsc/s400/lech-2007.jpg" border="0" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;od Lecha Szymanowskiego&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-family:Georgia;font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Georgia;font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Georgia;font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5150154570815033698" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R3kGS6PI0WI/AAAAAAAAALw/hYuWIZpqg1E/s400/L1020388+barna.jpg" border="0" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;od Illésa Barny (Budapeszt)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-family:Georgia;font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5150463911539560866" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R3ofo6PI0aI/AAAAAAAAAMQ/AkHrMs5YujE/s400/nowacki.jpg" border="0" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;od Janusza Nowackiego&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5150463774100607378" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R3ofg6PI0ZI/AAAAAAAAAMI/RkuxJYsYir0/s400/Lech-NJ.jpg" border="0" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;od Andrzeja Jerzego Lecha&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5150463546467340674" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R3ofTqPI0YI/AAAAAAAAAMA/pf9nLJker20/s400/ferenc.JPG" border="0" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;od Tomka Ferenca&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-family:Georgia;font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5150778496419156402" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R3s9wKPI0bI/AAAAAAAAAMY/cal_Hmc1Le8/s400/GP_card_NY_08.gif" border="0" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;od Illi Pavlova (Charków)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5151159232385044946" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R3yYB6PI0dI/AAAAAAAAAMo/N72VOSU4BTE/s400/PF+08+jaroslavmalik.jpg" border="0" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;od Jaroslava Malika (Ostrava)&lt;/span&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5151159129305829826" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R3yX76PI0cI/AAAAAAAAAMg/LNqjUefGs_I/s400/nova2008.jpg" border="0" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;od Uladzimira Parfianoka (Mińsk)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-7058764718636574133?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/7058764718636574133/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=7058764718636574133' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/7058764718636574133'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/7058764718636574133'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2007/12/na-2008.html' title='Na 2008'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R3fmX6PI0NI/AAAAAAAAAKo/QGHJxsFWMyk/s72-c/2008.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-7015166335671420389</id><published>2007-12-30T08:59:00.001-08:00</published><updated>2007-12-30T09:00:41.984-08:00</updated><title type='text'>Galeria po polsku</title><content type='html'>&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;W poznańskim wydaniu „Gazety Wyborczej” (28.12.2007) przeczytałem o planach wyburzenia Galerii MM i ogłoszeniu konkursu na projekt nowego budynku, który miałby stanąć na jej miejscu. Pierwsza reakcja to zdziwienie - galeria MM istnieje zaledwie od dwóch lat (o ile mnie pamięć nie myli), ale po kilku zdaniach artykułu okazało się, że chodzi o galerię handlową, a nie tą z ulicy Piekary, gdzie pokazuje się fotografię - ostatnio okropnego Andrzeja Dragana...&lt;br /&gt;Polska jest specyficznym krajem, pełnym idiotyzmów, coraz trudniej zrozumiałym dla „rdzennych” jego mieszkańcom. Wysiadając np. z pociągu w Krakowie trafiamy wprost do Galerii Krakowskiej - giganta, na oko podobnego wielkością do poznańskiego Starego Browaru, a chyba jeszcze większego. Nawet w naszej prowincjonalnej Wrześni mieliśmy do niedawna galerię na ul. Laskowskiego (świeczki, bibeloty, kadzidełka), więc nawet waląc do miasta z siatką na zakupy odwiedzamy przybytki specyficznie rozumianej kultury, która przeniosła się do centrów handlowych i przerzuciła na konsumowanie rzeczy ładnych, a najlepiej markowych.&lt;br /&gt;Czy chodzi pan do galerii? Co tydzień, proszę pana...&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-7015166335671420389?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/7015166335671420389/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=7015166335671420389' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/7015166335671420389'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/7015166335671420389'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2007/12/galeria-po-polsku.html' title='Galeria po polsku'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-5515837116065778814</id><published>2007-12-29T11:39:00.000-08:00</published><updated>2007-12-29T11:40:47.817-08:00</updated><title type='text'>Jeszcze słowo do roku 1969</title><content type='html'>&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Po napisaniu poprzedniego posta umyłem samochód, zamarynowałem 1,2 kg schabu na jutrzejszy obiad (pieczeń z boczkiem wędzonym i pieczonymi ziemniakami w mundurkach), po czy w ramach zasłużonego oddechu nalałem sobie szklankę szkockiego VAT-a 69 (przed świętami w Auchan w Poznaniu żenili to po 29,90 zł za zerosiedem litra) i tak przygotowany usiadłem w fotelu i z słuchawkami na uszach włożyłem do odtwarzacza CD z zapisem &lt;em&gt;Concerto for cello and orchestra&lt;/em&gt; Witolda Lutosławskiego w wykonaniu Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach pod dyrekcją Antoniego Wita. Na wiolonczeli grał Andrzej Bauer. Muzyka Lutosławskiego zawsze sprawia, że czuję się mały, a słowo pokora nabiera właściwego wydźwięku. To dobra terapia dla każdego, komu do głowy przyjdzie myśl, że już coś osiągnął...&lt;br /&gt;Nie ma chyba bardziej przejmującego i niepokojącego utworu, jak ten koncert wiolonczelowy, szczególnie w jego ostatniej fazie. I choć trwa to zaledwie 23 minut i 36 sekund, to dawka emocji jest zdecydowanie wystarczająca. Słychać nie tylko przeciąganie palców po strunach, ale też sposób oddechu wiolonczelisty. Tak przynajmniej mi się wydaje. Zawsze gra na instrumentach smyczkowych kojarzyła mi się w jakiś sposób z fotografią - tu nie ma progów, więc skala tonalna bez wyraźnych przejść (jak w tradycyjnej fotografii czarno-białej, bo cyfrowa technika wprowadza już bardzo wąskie jej ograniczenia, podobnie jak np. gitara poprzez progi na gryfie - nie daje nic pomiędzy) daje niemal nieskończoną ilość kombinacji. Bo czy skrzypek zawsze trafia dokładnie w to samo miejsce grając ten sam dźwięk? Ciekawym trafem okazało się, że właśnie ten utwór został napisany w latach 1969-1970, czyli dokładnie wtedy, gdy na rynek weszła opisywana w poprzednim poście książka. Przypadkowe zderzenie, całkowicie - a może i nie?&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-5515837116065778814?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/5515837116065778814/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=5515837116065778814' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/5515837116065778814'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/5515837116065778814'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2007/12/jeszcze-sowo-do-roku-1969.html' title='Jeszcze słowo do roku 1969'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-8450441052013348015</id><published>2007-12-29T07:53:00.000-08:00</published><updated>2007-12-29T08:52:50.057-08:00</updated><title type='text'>Świąteczne porządki?</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R3ZySaPI0II/AAAAAAAAAKA/Q_-AvGmTow4/s1600-h/IMG_2878.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5149428884550766722" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R3ZySaPI0II/AAAAAAAAAKA/Q_-AvGmTow4/s400/IMG_2878.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;div&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Porządki na półce, jak porządkowanie w ogóle, to sprawa męcząca i niezmiernie nudna. Z tego też powodu sprzątanie nie należy do moich ulubionych form spędzania czasu, wolnego. Niemniej przywracanie jakiegoś tam ładu w księgozbiorze ma jedną zasadniczą zaletę - można bowiem wyłuskać całkiem ciekawe i zaskakujące pozycje. I mnie się udało kilka dni temu, gdyż odnalazłem niewielkich rozmiarów album o dość ciekawych rozwiązaniach graficznych autorstwa Krzysztofa Dobrowolskiego. &lt;em&gt;Chciałoby się krzyczeć&lt;/em&gt; wydało w maju 1969 roku w nakładzie 13.750 egzemplarzy Wydawnictwo Harcerskie z Warszawy, wydawca m.in. komiksów o Tytusie, Romku i Atomku. Ale odnaleziona przeze mnie pozycja jest zdecydowanie bardziej poważana i w swej wymowie ma dokopać Stanom Zjednoczonym, odpowiedzialnym za wojnę w Wietnamie. Konflikt militarny pomiędzy proklamowaną w 1945 przez Ho chi Minha (nawiasem mówiąc patrona Technikum Geodezyjno-Drogowego w Poznaniu, do którego uczęszczałem) Demokratyczną Republiką Wietnamu, wspieraną przez ZSRR i Chiny a Stanami Zjednoczonymi i kilkoma ich sojusznikami trwał od 1957, aż do 1975 roku, ale kulminacyjnymi okazały się być dwa momenty. Pierwszy to operacja Rolling Thunder, w której Amerykanie używali samolotów F-4 Phantom (na wyklejce albumu wykorzystano fotografię formacji samolotów F-105 Thunderchief, także używanych w tej operacji), bombowców B-52, a podczas nalotów dywanowych słynnego napalmu i substancji toksycznej Agent Orange. Ale to ofensywa Ten z 1968 roku okazała się przesądzająca o losach wojny i choć Vietcong, mimo wsparcia i zaopatrzenia w samoloty MIG-17, MIG-21 i czołgi T-55 nie odniósł militarnego zwycięstwa, to zdobył przewagę psychologiczną - opinia publiczna w USA zobaczyła, że prognozy i relacje z dotychczasowego przebiegu inwazji były zbyt optymistyczne i zafałszowane.&lt;br /&gt;Sprawa Wietnamu była głośna przede wszystkim jednak ze względu na zbrodnie popełniane na ludności cywilnej, zwłaszcza na dzieciach i kobietach, jak choćby masakra we wsi My Lai.&lt;br /&gt;Relacje prasowa, fragmenty opowieści świadków i poezja dedykowana wydarzeniom tej wojny wzbogaca fotografie zamieszczone w książce, a pochodzące (według danych ze stopki redakcyjnej) z archiwów Ambasady DRW w Polsce, Przedstawicielstwa Narodowego Frontu Wyzwolenia Wietnamu Południowego w Polsce, CAF czy Wytwórni Filmów Dokumentalnych w Warszawie. Część fotografii to ewidentne montaże, w innych wykorzystuje się kontrast pomiędzy obrazem negatywowym i pozytywowym, czasem reprodukcje w czerwonej barwie (ten kolor zawsze kojarzony bywa z dramatycznymi wydarzeniami, przestępstwem i przemocą), albo też na czarnym tle, a zgrafizowanie obrazów, by podkreślić (dosłownie) psychiczne cierpienie. Oczywisty propagandowy wydźwięk mają też zestawienia fotografii dzieci w okopach i na tle ruin ze zdjęciami ich codziennego życia, jak nauka w szkole czy zwykła zabawa. &lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5149429378472005794" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R3ZyvKPI0KI/AAAAAAAAAKQ/AaFjtwy3SW8/s400/IMG_2880.jpg" border="0" /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5149429563155599538" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R3Zy56PI0LI/AAAAAAAAAKY/Q7qKXseRdHA/s400/IMG_2881.jpg" border="0" /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5149429202378346642" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R3Zyk6PI0JI/AAAAAAAAAKI/1yxVHEj1GI4/s400/IMG_2883.jpg" border="0" /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5149429743544225986" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R3ZzEaPI0MI/AAAAAAAAAKg/CQRcxo2vByg/s400/IMG_2884.jpg" border="0" /&gt;„Amerykanie, Amerykanie! Powiadam wam: na usprawiedliwienie trzeba będzie czegoś więcej niż łez, a wyście przebrali miarę wszystkiego, nawet nieszczęścia.” - Jean Marcenac, &lt;em&gt;Południe nad Oklahomą&lt;/em&gt; (fragment), tłum. Julian Rogoziński.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;Wszystkie reprodukcje i cytaty pochodzą z książki &lt;em&gt;Chciałoby się krzyczeć&lt;/em&gt;, Wydawnictwo Harcerskie, Warszawa, 1969&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-8450441052013348015?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/8450441052013348015/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=8450441052013348015' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/8450441052013348015'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/8450441052013348015'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2007/12/witeczne-porzdki.html' title='Świąteczne porządki?'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R3ZySaPI0II/AAAAAAAAAKA/Q_-AvGmTow4/s72-c/IMG_2878.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-4847312982103590329</id><published>2007-12-16T07:39:00.000-08:00</published><updated>2007-12-16T07:42:04.801-08:00</updated><title type='text'>Kompleks wrzesiński</title><content type='html'>&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Z punktu widzenia Wrześni świat wciąż wydaje się być niemożliwy do ogarnięcia: jest wielki i odległy, a co gorsza również niedostępny. Chodzi oczywiście o ten wielki świat: poznański, krakowski, o warszawskim już nie wspominając - gdzie człowiek żyje zupełnie innym tempem i na zupełnie innych zasadach. Podobno...&lt;br /&gt;Już samo to powoduje, że ludzie z równoległego świata są dla wrześnian namiastką lepszego i nie można dla nich stosować tej samej miary. Wiadomo przecież, że autor z Warszawy, to autor lepszy niż twórca z Wrześni.&lt;br /&gt;I właśnie otwarła się kolejna wystawa w Muzeum Regionalnym we Wrześni. Tym razem &lt;em&gt;Kameralno&lt;/em&gt; Tomasza Siwińskiego - malarstwo i rysunek, jak głosi zaproszenie, które w żaden sposób nie jest w stanie przekonać do odwiedzin wystawy, choć pewnie i tak to uczynię z czystej ciekawości. Nie twierdzę tu, że to zła czy dobra wystawa. Nie podejmę się przecież oceny bez zapoznania się z prezentowaną na niej twórczością, choć zamieszczona na zaproszeniu grafika robi wrażenie miałkości podejmowanych tematów - raczej zabawy samą techniką, a te zupełnie mnie nie bawią. Sztuka nie może przecież sprowadzać się do prostych zabiegów estetycznych, podobnie jak poezja to nie opis kropel rosy na trawie. To, że coś jest „ładne” czy skomplikowane (w procesie powstawania), nie oznacza od razu, że sztuką jest.&lt;br /&gt;Uderzyło mnie coś innego, czego nie spotykam na informacjach o innych wystawach z tego lepszego świata. Otóż na zaproszeniu, pod nazwiskiem autora, w nawiasie napisano „Prof. ASP w Poznaniu”. By nikt nie miał wątpliwości, że obcuje z prawdziwą sztuką...&lt;/span&gt; &lt;div&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5144596307608391778" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R2VHFaPI0GI/AAAAAAAAAJs/-FT0uhNkEVY/s400/muzeum.jpg" border="0" /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-4847312982103590329?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/4847312982103590329/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=4847312982103590329' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/4847312982103590329'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/4847312982103590329'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2007/12/kompleks-wrzesiski.html' title='Kompleks wrzesiński'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R2VHFaPI0GI/AAAAAAAAAJs/-FT0uhNkEVY/s72-c/muzeum.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-42651970691843035</id><published>2007-12-15T11:27:00.000-08:00</published><updated>2007-12-15T11:43:02.046-08:00</updated><title type='text'>10 projektów z 400</title><content type='html'>&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Ponad 400 projektów zostało zgłoszonych do programu otwartego łódzkiego FotoFestiwalu, który rozpocznie się w maju 2008. Wczoraj trójka recenzentów (Adam Mazur z CSW „Zamek Ujazdowski” w Warszawie, Krzysztof Candrowicz - dyrektor festiwalu i ja, prowincjusz) zdołała się uporać z kłopotliwym zadaniem wyłuskania z tej masy zaledwie 10 najlepszych propozycji, które zostaną pokazane w przestrzeniach Fundacji Edukacji Wizualnej. Poziom nadesłanych zestawów okazał się zdecydowanie wyższy od tego z poprzedniej edycji, co podkreślili jednogłośnie oceniający. Dominowały zgłoszenia z Europy, ale sporo prac nadesłano z USA, a byli też reprezentacji takich krajów jak Chiny, Singapur, Australia, Syria czy Brazylia.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Nie było tym razem wielu tworzących duetów, za to pojawiły się gotowe projekty kuratorskie, będące w zasadzie już przygotowanymi wystawami zbiorowymi. Pewnym novum okazał się powrót „tradycyjnego” tematu, jakim jest pejzaż (nadesłano kilka niezłych krajobrazowych zestawów), oraz tematyka „zwierzęca”, reprezentowana jeszcze liczniej. Niestety coraz silniej uwidacznia się problem zagubienia indywidualności - cała masa twórców, szczególnie młodego pokolenia, wybiera stylistykę dobrze już sprawdzoną w realiach obiegu galeryjnego i obrotu rynkowego. Stąd cała masa rzeczy osadzonych we współczesnej estetyce, pełniej koloru, nawiązującej do fotografii amatorskiej, dotykających problemów w sposób powierzchowny i często mało czytelny. Inni jeszcze zapożyczają nie tylko technikę, ale wręcz sposób postrzegania rzeczywistości od swoich „wzorców” - i tak otrzymujemy kolejne wcielenia Ackermana, Petersena czy Pospěcha, a prace wywołują wrażenie zadanych tematów realizowanych w szkołach czy w trakcie warsztatów. Ciągle też nie ustępuje fascynacja fotograficznych filozofii w stylu „lomografii” czy aparatu Holga... i plaga ta dotyka wszystkich szerokości geograficznych.&lt;br /&gt;Nie mniej wybrane projekty do programu otwartego zdecydowanie odcinają się od powyższych (zgubnych) tendencji i jako całość powinny budować interesujący obraz współczesnej młodej fotografii, która wciąż jest zjawiskiem bardzo różnorodnym, a pewne stylistyki wywodzą się z tradycji poszczególnych krajów. I to daje się dostrzec.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;Więcej informacji niebawem na stronie &lt;a href="http://www.fotofestiwal.com/"&gt;http://www.fotofestiwal.com/&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5144285214537207874" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R2QsJaPI0EI/AAAAAAAAAJc/iS01SLfLre4/s400/lodz1.jpg" border="0" /&gt; &lt;div align="center"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Ponad 400 aplikacji...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5144285867372236882" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R2QsvaPI0FI/AAAAAAAAAJk/xaC5Cuq1N5M/s400/lodz2.jpg" border="0" /&gt; &lt;/p&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;...i trzech recenzentów: K.Candrowicz, A. Mazur i ja&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-42651970691843035?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/42651970691843035/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=42651970691843035' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/42651970691843035'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/42651970691843035'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2007/12/10-projektw-z-400.html' title='10 projektów z 400'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R2QsJaPI0EI/AAAAAAAAAJc/iS01SLfLre4/s72-c/lodz1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-1118670551813569440</id><published>2007-12-10T23:46:00.000-08:00</published><updated>2007-12-11T01:31:12.900-08:00</updated><title type='text'>Światła fary (wrzesińskiej)</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R15BqnJjBqI/AAAAAAAAAI8/Um8epRNLboY/s1600-h/3.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5142620024823023266" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R15BqnJjBqI/AAAAAAAAAI8/Um8epRNLboY/s400/3.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R15BBnJjBpI/AAAAAAAAAI0/plTKVsifLPc/s1600-h/22.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5142619320448386706" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R15BBnJjBpI/AAAAAAAAAI0/plTKVsifLPc/s400/22.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt; &lt;span style="font-size:85%;"&gt;Ireneusz Zjeżdżałka, z cyklu &lt;em&gt;Światła fary&lt;/em&gt;, 2007&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Pół godziny temu rozpoczął się druk niedużego tomu &lt;em&gt;Światła fary,&lt;/em&gt; produktu zdecydowanie lokalnego, zawierającego ok. 40 fotografii wykonanych w tym roku we wnętrzach kościoła farnego. Rzecz może nie jest szczególnie istotnym dziełem, ale wyrosła z przekonania o konieczności dokumentowania współczesnego obrazu naszego miasta i rozpoczyna, równolegle z tomem o parku Piłsudskiego autorstwa Waldka Śliwczyńskiego, serię &lt;em&gt;Album wrzesiński&lt;/em&gt;, która w założeniu składać się będzie z niewielkich wydawnictw poświęconych kolejnym tematom i miejscom. Póki co: wstęp (w wersji polskiej i angielskiej) Krzysztofa Grzechowiaka, format 20x23 cm, objętość 52 strony, nakład 500 sztuk.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;A tak to powstaje (mniej więcej): &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5142626815166318258" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R15H13JjBrI/AAAAAAAAAJE/25kvSdjW8s8/s400/1a.jpg" border="0" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5142627068569388738" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R15IEnJjBsI/AAAAAAAAAJM/UHu_uH4tOmk/s400/1b.jpg" border="0" /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5142627227483178706" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R15IN3JjBtI/AAAAAAAAAJU/rLdGiVuzWFM/s400/1.jpg" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOG_video_class" id="BLOG_video-65eb013f0b19c937" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/get_player"&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;&lt;param name="flashvars" value="flvurl=http://v23.nonxt8.googlevideo.com/videoplayback?id%3D65eb013f0b19c937%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1329977670%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D4E843AE4CE33C1609B5D48E78863289F120FFD9B.22A98D32723ECB769C6392999001A0F05C92DEFA%26key%3Dck1&amp;amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D65eb013f0b19c937%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DeD_azeBc2pQHAW4R_CKOQRm9uxE&amp;amp;autoplay=0&amp;amp;ps=blogger"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/get_player" type="application/x-shockwave-flash"width="320" height="266" bgcolor="#FFFFFF"flashvars="flvurl=http://v23.nonxt8.googlevideo.com/videoplayback?id%3D65eb013f0b19c937%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1329977670%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D4E843AE4CE33C1609B5D48E78863289F120FFD9B.22A98D32723ECB769C6392999001A0F05C92DEFA%26key%3Dck1&amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D65eb013f0b19c937%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DeD_azeBc2pQHAW4R_CKOQRm9uxE&amp;autoplay=0&amp;ps=blogger"allowFullScreen="true" /&gt;&lt;/object&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-1118670551813569440?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='enclosure' type='video/mp4' href='http://www.blogger.com/video-play.mp4?contentId=65eb013f0b19c937&amp;type=video%2Fmp4' length='0'/><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/1118670551813569440/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=1118670551813569440' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/1118670551813569440'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/1118670551813569440'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2007/12/wiata-fary-wrzesiskiej.html' title='Światła fary (wrzesińskiej)'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R15BqnJjBqI/AAAAAAAAAI8/Um8epRNLboY/s72-c/3.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-3597380878907097070</id><published>2007-12-09T12:46:00.000-08:00</published><updated>2007-12-10T01:15:57.255-08:00</updated><title type='text'>Lata walki Sasnala</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R1xUsHJjBnI/AAAAAAAAAIk/QkN4puryQ3E/s1600-h/sasnal-2.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5142077991360333426" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R1xUsHJjBnI/AAAAAAAAAIk/QkN4puryQ3E/s400/sasnal-2.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R1xUkXJjBmI/AAAAAAAAAIc/uNBvbo2CBh0/s1600-h/sasnal-1.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5142077858216347234" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R1xUkXJjBmI/AAAAAAAAAIc/uNBvbo2CBh0/s400/sasnal-1.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Wczorajsza wizyta w „Zachęcie”, gdzie obecnie prezentowana jest wystawa &lt;em&gt;Lata Walki&lt;/em&gt; Wilhelma Sasnala (27.11.2007–02.03.2008), po raz kolejny uświadomiła mi fakt, że młoda polska fotografia (poza nielicznymi przypadkami) wciąż boryka się ze sporymi problemami w opisie naszej współczesnej rzeczywistości. Malarstwo wydaje się tu być o kilka kroków do przodu. Podczas gdy fotografowie oddają się zabawom w „lomografię”, wydumanym inscenizacjom, odkrywaniu możliwości programu photoshop CS2 czy magii wykrzywionych obrazów z kamery otworkowej, malarze spokojnie wchodzą w naszą mentalność, ukazują uwikłanie w obecne problemy i systemy manipulacji czy uświadamiają nam to, w jak bardzo zmienia się nasze postrzeganie rzeczywistości i nasz stosunek do niej. A wydawało by się, że to właśnie fotografia, jako mechaniczne medium rejestracji, powinno być predysponowane do jej interpretacji...&lt;br /&gt;Wystawę oglądałem starając się odrzucić całą wiedzę o rynkowych sukcesach Sasnala, który w ubiegłym roku otrzymał najbardziej prestiżową europejską nagrodą artystyczną The Vincent Award, a jego &lt;em&gt;Samoloty&lt;/em&gt; (2001) zostały niedawno sprzedane w Christie's za 396 tys. dolarów, co jest najwyższą kwotą za współczesny polski obraz. To zapewne jeden z powodów, dla których ludzie masowo odwiedzają tę wystawę - przy okazji warto podłsuchać opinie publiczności, zazwyczaj pełne rozczarowania i niezrozumienia.&lt;br /&gt;Przyznam że starałem się. Moje zrozumienie dla takiego malarstwa bierze się po części nie tylko stąd, że należymy do tego samego rocznika (1972), choć zapewne ma to znaczenie, bo (jak przypuszczam) wyrastaliśmy w podobnym klimacie i w podobnym otoczeniu (muzyka, filmy, czasy). Jednak najważniejsza okazuje się być stylistyka obrazów Sasnala, choć na wystawie, gdzie pokazano 40 obrazów z okresu ostatnich kilku lat, jest ona bardzo zróżnicowana. Siłą rzeczy najciekawsze dla mnie są te obrazy, które przypisane zostały rzeczywistości i utrzymane zostały w „fotograficznej” stylistyce, czy wręcz powstały na podstawie fotografii, jak choćby obrazy z serii &lt;em&gt;Metinides &lt;/em&gt;(inspiracją były zdjęcia meksykańskiego fotografa Enrique Metinidesa, który dokumentował wypadki) czy seria &lt;em&gt;Mościce&lt;/em&gt;, przedstawiające zakłady azotowe w Tarnowie-Mościcach (na podstawie zdjęć z książki o Mościcach). Jest też jeden, szczególnie mi bliski obraz ukazujący wnętrze mieszkanie w willi na warszawskiej Ochocie, wybudowanej pod koniec lat 40. Ale to już wynik mojej słabości do pustych wnętrz i nagromadzonych w nich historii...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5142078158864057986" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R1xU13JjBoI/AAAAAAAAAIs/RBhBTd9tl-8/s400/sasnal_1948.jpg" border="0" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Wilhelm Sasnal, &lt;em&gt;Bez tytułu (1948),&lt;/em&gt; 2005, olej na płótnie 55x70 cm&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="left"&gt;Poniżej pozwoliłem sobie zamieścić kilka ze 105 komentarzy, jakie ukazały się na stronie internetowej „Gazety Wyborczej” pod tekstem &lt;em&gt;Płonące bałwany Wilhelma Sasnala&lt;/em&gt; autorstwa Doroty Jareckiej (GW, 28.11.2007). Pisownia oryginalna.&lt;/p&gt;&lt;p align="left"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:85%;color:#000000;"&gt;Ogladalem. To sa wyjatkowe GNIOTY! Boze, jak latwo mozna ludzi oglupic!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakieś zdolności plastyczne to Krasnal niewątpliwie ma, co już jest rzadkością i wielkim atutem na tle tzw. „sztuki” współczesnej. Widać że chciałby zostać drugim Hasiorem i jest na dobrej drodze. A czy mu się uda? To już nie zależy od talentu ale od mody, gustów i guścików oraz łaski pańskiej co na pstrym koniu jeżdzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cieszę się, jeżeli już za życia artysta sprzedaje obrazy. Ja jestem zwyczajnym odbiorcą sztuki. Albo coś mi się podoba, albo nie! W moim odbiorze estetycznym dzieła pana Sasnala są okropne!!! Za darmo nie chciałabym ich mieć w domu na ścianie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co to za jeden ten cały Krasnal? I po co tyle szumu wokół niego?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ktoś powiedział ,że geniusz tkwi w prostocie - a to co robią „sasnale”,to jest zwykły bełkot, który opiewa jedynie świat tzw. sztuki, okupowany przez paranoików-którym-się-za-dużo-wydaje, mających wreszcie swój własny świat i przekonujących siebie nawzajem, że są wyjątkowi do kwadratu, podczass gdy są co najwyżej żałośni i komiczni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem ,jak można być tak bezkrytycznym, by kierować się ślepą zupełnie modą. Sasnal to gnioty, z najniższej półki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;... sztuka zdechła. A Sasnal to kolejny nudny przykład, jak podrzędną prostytutką „artysta” być musi, co by go docenili. Sasnal maluje jak wyjątkowo mierny absolwent gimnazjum zdający egzamin praktyczny do liceum plastycznego. Cóż za śmierć sztuce niegodną zadano.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gratuluje!!! Malarstwo!!!&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-3597380878907097070?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/3597380878907097070/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=3597380878907097070' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/3597380878907097070'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/3597380878907097070'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2007/12/lata-walki-sasnala.html' title='Lata walki Sasnala'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R1xUsHJjBnI/AAAAAAAAAIk/QkN4puryQ3E/s72-c/sasnal-2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-1819490500491433787</id><published>2007-12-05T12:19:00.001-08:00</published><updated>2007-12-05T12:22:54.994-08:00</updated><title type='text'>Bardzo Dobra Wystawa</title><content type='html'>&lt;div align="center"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R1cIEXJjBlI/AAAAAAAAAIQ/lf_spMirkK8/s1600-h/gcard_verygoodshow600.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5140586370693269074" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R1cIEXJjBlI/AAAAAAAAAIQ/lf_spMirkK8/s400/gcard_verygoodshow600.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;a href="http://goodedition.com/verygoodshow"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;http://goodedition.com/verygoodshow&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-1819490500491433787?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/1819490500491433787/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=1819490500491433787' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/1819490500491433787'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/1819490500491433787'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2007/12/bardzo-dobra-wystawa.html' title='Bardzo Dobra Wystawa'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R1cIEXJjBlI/AAAAAAAAAIQ/lf_spMirkK8/s72-c/gcard_verygoodshow600.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-4420037895826008018</id><published>2007-12-02T09:07:00.000-08:00</published><updated>2007-12-03T09:49:06.107-08:00</updated><title type='text'>Mikuszewo 2001-2007</title><content type='html'>&lt;div align="left"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Mikuszewo leży na skrzyżowaniu czterech dróg: z Czeszewa, Nowej Wsi, Miłosławia i Pyzdr. Mieszka tu pewnie nie więcej niż 300 osób i może trzy razy tyle gęsi, które wypasane na polu (przy drodze do Nowej Wsi) wyglądają z daleka jak ruchomy jęzor lodu. Z lodem mają tylko tyle wspólnego, że plejstocen zakończył się tutaj jakieś 12 tysięcy lat temu. Po ustąpieniu lądolodu czas zdaje się wciąż płynąć tym samym tempem, ledwie zauważalnym. By to dostrzec lepiej, trzeba się wybrać się 5 km na południe, gdzie już wyraźnie płynie Warta, a w dni powszednie (w niedziele tylko do 14.00) także prom.&lt;br /&gt;Czas najwyraźniej ominął także kwestię wiary – kościół nie został tu nigdy dokończony. Postawiono co prawda mury z czerwonej cegły, a nawet przywieziono betonowego Chrystusa, który teraz leży w wysokiej trawie, obok południowej ściany „kościoła”. Życiem tętni za to mała knajpa na skrzyżowaniu – wewnątrz jest coś w rodzaju małej sceny (czyżby kiedyś miały tu miejsce występy?), a w barze sprzedawane jest piwo z kija i butelkowe, w „bączkach”, takich małych pękatych flaszkach, jak kiedyś np. Special. Bączki mają tę zaletę, że zanim płyn zdąży się ogrzać, to już go nie ma. Poza tym zawsze można wypić osiem czy dziesięć piw – a to brzmi zdecydowanie lepiej niż pięć razy zeropięć litra. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5139426768178054706" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R1LpanJjBjI/AAAAAAAAAIA/dAzevCpR3rU/s400/045.jpg" border="0" /&gt; &lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Ireneusz Zjeżdżałka, &lt;em&gt;Mikuszewo, 2001&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="left"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;W 2001 zrobiłem tu dwie fotografie w starej, na pierwszy rzut oka całkowicie opuszczonej chacie, do której przylegały dwa budynki gospodarcze. W rzeczywistości opuszczona była w 90 procentach. Wraz z Benkiem, ówczesnym szefem polsko-niemieckiego domu spotkań w Mikuszewie, wybraliśmy się sprawdzić stan zdrowia właściciela. Wcześniej bowiem ktoś przyniósł informację, że mieszka tam samotny mężczyzna, którego od wielu dni we wsi nie widziano. Zakupiliśmy zatem chleb, jakiś sok, grejpfruta i kilka cytryn. Staliśmy z tymi cytrynami przed chatą dobrych kilka minut i nic. Po czwartej próbie nawiązania kontaktu otworzyło się okno, ale nie chaty, tylko połączonej z nią stodoły - wejście do domu prowadziło właśnie przez zabudowania gospodarcze. Człowiek miał co prawda prąd i telefon (w razie nagłego wypadku), do tego stary czarno-biały telewizor (nie wiem czy działający), za to zajmował tylko jedną izbę bez bieżącej wody – przerobioną odpowiednio kuchnię. Z rzeczy przyniesionych przez nas przyjął tylko chleb. Reszta wydała mu się obca, szczególnie grejpfrut i sok w kartonie: „Do picia to ja mam Panie wodę, o tu, w wiadrze”. Pokazał nam koszmarnie opuchniętą prawą nogę – gdzieś na wysokości koski zaczynała się bulwa sięgająca do kolana. Dzwonił z tego telefonu (w razie nagłego wypadku), ale bez skutku, bo ośrodek zdrowia kazał mu się doczłapać o własnych siłach. A tych wystarczało ledwo na to, by zwlec się z łóżka-legowiska, rozkopanego pod własnoręcznie namalowaną makatką z czerwonym kapturkiem. Całość w szarych odcieniach. Na drugi dzień samochód z domu spotkań odstawił właściciela podupadłego gospodarstwa do ośrodka zdrowia, gdzie został od razu zatrzymany i skierowany dalej. Nie trudno było wywnioskować, że coś nie gra z tą nogą... &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5139428056668243522" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R1LqlnJjBkI/AAAAAAAAAII/q9bikPyfjiw/s400/061.jpg" border="0" /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Ireneusz Zjeżdżałka, &lt;em&gt;Mikuszewo, 2001&lt;/em&gt;&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;p align="left"&gt;Dziś przejeżdżałem obok tej samej chaty. Jest całkiem pusta, ma powybijane szyby w oknach i nieco zdewastowane wnętrze – nie cierpię ludzi, którzy bezmyślnie niszczą opuszczone budynki. Na oknie wciąż jeszcze stoją sztuczne tulipany i buteleczki po lekarstwach. Teraz będę szukać wolnego czasu, by wrócić do tego domu po kolejną fotografię, po kolejny fragment historii. Trochę też już mojej. &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-4420037895826008018?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/4420037895826008018/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=4420037895826008018' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/4420037895826008018'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/4420037895826008018'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2007/12/mikuszewo-2001-2007.html' title='Mikuszewo 2001-2007'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R1LpanJjBjI/AAAAAAAAAIA/dAzevCpR3rU/s72-c/045.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-3064902148205860187</id><published>2007-11-29T11:35:00.001-08:00</published><updated>2007-11-30T03:52:39.364-08:00</updated><title type='text'>A2</title><content type='html'>&lt;div align="left"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Czynny odcinek autostrady A2 ciągnie się od Nowego Tomyśla do Strykowa na długości 252 kilometrów. To stan na dzień dzisiejszy, niezbyt spektakularny. W planach ma jednak połączyć Słubice z przejściem granicznym Kukuryki-Kozłowicze, wschód i zachód, dwie odmienne mentalności. Budowę zaczęto od samego niemal środka, w dwóch kierunkach...&lt;br /&gt;Historia tej trasy jest za to nieco bogatsza. Już w latach 30. ubiegłego wieku Niemcy umieścili tą trasę w swych planach budowy sieci autostrad. Odcinek Berlin-Poznań miał nosić nazwę Reichsautobahn (RAB) 8, ale powstał tylko fragment do Frankfurtu n. Odrą, dziś funkcjonujący jako A12. Gdy Poznań stał się częścią Rzeszy w 1939 rozpoczęły się prace (głównie ziemne) nad kolejnym odcinkiem, ale trwały zaledwie do 1942. Niemcy musiały przenieść cały wysiłek gospodarczy na działania wojenne i o drodze przestano myśleć.&lt;br /&gt;Idea połączeniu granic pojawiła się znów w latach 70., w czasach PRL-u. Okazją stały się igrzyska olimpijskie w Moskwie w 1980 (niemal po trzydziestu latach, demokratyczny rząd RP ma obecnie podobne plany związane z Euro 2012...), ale kryzys gospodarczy umożliwił wybudowanie zaledwie krótkiego odcinka Września-Konin, oddanego do użytku gdzieś w połowie lat 80. Sąsiad w bloku otrzymał nawet pamiątkowy medal z tej okazji. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5138348693859243730" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R08U6bWSltI/AAAAAAAAAH4/xO-YsEpGvbU/s400/2.jpg" border="0" /&gt; &lt;span style="font-size:85%;"&gt;Ireneusz Zjeżdżałka, &lt;em&gt;Gozdowo&lt;/em&gt;, 2007&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="left"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Pięćdziecięciokilometrowy kawałek autostrady stał się wtedy swoistym oknem na świat, ten lepszy. Tak przynajmniej wydawało się dzieciakom, które na poboczu trasy czatowały na pudełka zapałek, cukierki, a nawet gumę do żucia czy Marsa, wyrzucane przez kierowców TIR-ów przez okna ciągników siodłowych które wtedy same wydawały się pochodzić z alternatywnej rzeczywistości. W najgorszym wypadku TIR zatrąbił i znikał, a wraz z nim „egzotyczne” tabliczki rejestracyjne i nalepki B, D, F, NL, które później dziaciaki próbowały rozszyfrowywać przy użyciu atlasów szkolnych. Kierowcom musiało to pewnie podbudowywać dobre samopoczucie -w końcu nie każdego dnia zwyczajny szofer ukazywał komuś świat poprzez uchyloną szybę ciężarówki, nie co dzień stawał się synonimem dobrobytu i cywilizacji.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="left"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Ale trasa miała też inny wymiar, jeszcze mniej przyziemny, bo to właśnie tutaj armia usytuowała DOL - drogowy odcinek lotniskowy, który w wypadku wojny przeistoczyć się miał w polowe lotnisko wojskowe. Korzystać z niego miały zastępczo Poznań Krzesiny, Poznań Ławica, Bednary i oczywiście Powidz. Pamiętam kilkukrotne manewry, kiedy to za Dębiną podrywały się do lotu formacje SU-20 i 22 o deltowatch skrzydłach. Opowiadano wtedy o pilotach, którzy dla draki przelatywać mieli pod wiaduktem prowadzącym do Gozdowa, ale nie poznałem nigdy nikogo, kto widziałby te ewolucje na własne oczy. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Kilkanaście lat później, podczas wizyty na lotnisku w Powidzu zapytany o spotkania z UFO podczas lotów wyższy rangą oficer odpowiedział: „Gdybym potwierdził takie spotkanie, musiałbym pana zabić”. &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-3064902148205860187?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/3064902148205860187/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=3064902148205860187' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/3064902148205860187'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/3064902148205860187'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2007/11/a2.html' title='A2'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R08U6bWSltI/AAAAAAAAAH4/xO-YsEpGvbU/s72-c/2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-526961547824563382</id><published>2007-11-24T07:58:00.000-08:00</published><updated>2007-11-26T10:59:05.034-08:00</updated><title type='text'>Stacja paliw</title><content type='html'>&lt;div align="left"&gt;Na drogę prowadzącą do Czerniejewa trafić jest łatwo: z Gnieźnieńskiej, na wysokości mleczarni należy skręcić w lewo i pokonać przejazd kolejowy, na którym wszyscy kierowcy rzucają najgorszymi przekleństwami w kierunku Polskich Kolei Państwowych. Kiedyś przejeżdżało tędy zdecydowanie więcej składów, także długich składów towarowych, wiozących cement i węgiel. Większość kierowców Psary Polskie mija pospiesznie - wrześnianie mówią, że nie lubią „psarusów”, choć nie do końca wiadomo dlaczego. Ponoć podłączają wyloty kanalizacji wprost do zalewu Lipówka, a dało się podsłuchać i taką historię, jakoby nadal przynosili jedzenie oddziałowi wermahtu, który do dziś ukrywa się pod korytem Wrześnicy, tuż obok wiaduktu kolejowego. Po nim przejeżdżają te same składy pociągów...&lt;br /&gt;Dalej, po lewej stronie drogi jest leśniczówka Słomowo. Jako kilkunastolatek zarabiałem tam swego czasu na wakacyjny wyjazd, wyrywając chwasty spomiędzy młodych zasadzeń dębu szypułkowego, odstraszając komary kolejnymi mililitrami płynu „Moskito”, który dostarczał nam starą „damką” leśniczy. Po pokonaniu kolejnego kilometra pojawia się drogowskaz na Marzenin: w prawo. Droga wąska, ale nawierzchnia całkiem porządna, i tak do samej miejscowości, z której pochodzi ponoć Przemysław Cypryański, nazywany przez popularne media „gwiazdą” serialu &lt;em&gt;M jak miłość&lt;/em&gt; (skoro to „gwiazda”, to kim zatem była Marylin Monroe?). Poza tym w Marzeninie gra się w szachy, a jakieś 200 metrów za kościołem można skręcić do Kawęczyna...&lt;br /&gt;To przeciętna wieś, zagubiona i nieco zapomniana jak tysiące innych, które po 1989 nagle zostały przeniesione w nową rzeczywistość. Kiedyś wszystko kręciło się wokół PGR-u, dziś wszystko jakoś się kręci samo. Po prostu. Mało kto jednak chciałby tu zamieszkać.&lt;br /&gt;Po prawej stronie drogi, gdy tylko zaczyna się wieś, odnaleźć można jednak element łączący Kawęczyn z odległym światem. To widok, fragment zurbanizowanego krajobrazu ze starą, nieczynną już stacją paliw dla maszyn rolniczych, uprawiających kiedyś ziemie dookoła. Nie przypuszczam, by ktokolwiek kiedyś myślał o wpisaniu jej w pejzaż, decydowały o tym raczej wyłącznie względy pragmatyczne i kwestie bezpieczeństwa (stąd zapewne jej oddalenie od budynków). &lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5137055728314520946" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R0p897WSlXI/AAAAAAAAADI/dnGfacdjlno/s400/3.jpg" border="0" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Ireneusz Zjeżdżałka, &lt;em&gt;Kawęczyn,&lt;/em&gt; 2007&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;p align="left"&gt;Po wizycie w Kawęczynie wertowałem strony internetowe Biblioteki Kongresu Stanów Zjednoczonych, a dokładnie działu ilustracji i fotografii, w którym gromadzi się ogromną ilość dokumentów - ponoć samych fotografii jest ok. 12 mln. Znalazłem tam całą masę zdjęć stacji paliw wykonanych m.in. w latach 30. w ramach wielkiego projektu rządowego Farm Security Administration. FSA zatrudniło fotografów, którzy w latach 1935-1944, pod wodzą Roy'a Strykera dokumentowali stan gospodarki i skutki wielkiego kryzysu. Jednym z fotografów był urodzony w 1914 w Saint Paul (Minnesota) John Vachon. Jego fotografia wykonana tuż przed wojną w Maryland wydała mi się znajoma. I nie wiem do teraz czy to jedynie wynik podobieństwa konstrukcji stacji paliw, które w różnych zakątkach świata działają na tych samych zasadach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5136437467772261730" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R0hKqbWSlWI/AAAAAAAAADA/JGPGeIgSrXc/s400/8c51086r.jpg" border="0" /&gt; &lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;John Vachon, &lt;em&gt;Cooperative gas station at Greenbelt&lt;/em&gt;,&lt;em&gt; Maryland&lt;/em&gt;, 1937&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-526961547824563382?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/526961547824563382/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=526961547824563382' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/526961547824563382'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/526961547824563382'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2007/11/stacja-paliw.html' title='Stacja paliw'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R0p897WSlXI/AAAAAAAAADI/dnGfacdjlno/s72-c/3.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-3564431750015486431</id><published>2007-11-18T06:56:00.000-08:00</published><updated>2007-11-18T07:40:14.011-08:00</updated><title type='text'>Strefa buforowa w Warszawie</title><content type='html'>&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;A dziś zapraszam na niedużą wystawę &lt;em&gt;Strefa buforowa&lt;/em&gt;, która zostanie otwarta w najbliższy czwartek w Green Gallery w Warszawie i potrwa do 6 grudnia 2007. Poniżej zamieszczam tekst z katalogu wystawy autorstwa Magdaleny Wróblewskiej z Instytutu Historii Sztuki UW, kuratorki tej wystawy &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;oraz kilka fotografii składających się na pokazywany cykl.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;strong&gt;Strefa buforowa&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Ireneusz Zjeżdżałka jest fotografem, którego interesują oznaki upływającego czasu, rozpad form rzeczywistości, wymuszany najczęściej przez przemiany polityczne i społeczne. W fotografii rejestruje ślady, jakie historia pozostawia w doświadczanej przez nas przestrzeni, przede wszystkim na jej peryferiach. Odwiedza opuszczone domy, stare zakłady przemysłowe, miejsca, które nie pełnią już swych dawnych funkcji. Nie są to jednak sentymentalne widoki malowniczych ruin współczesności, tylko pozornie uwaga fotografa skierowana jest w przeszłość. W rzeczywistości jego prace powstają dla pamięci, która jest istotnym elementem naszej tożsamości indywidualnej i społecznej, a jego zaangażowanie w historię służy analizie współczesności. Prezentując ślady mijającego czasu fotograf stawia ważne pytanie o istotę przemian, których doświadczamy na co dzień.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5134202663144166706" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R0BaHrWSlTI/AAAAAAAAACo/kozW7Wnuqn8/s400/101.jpg" border="0" /&gt; &lt;div align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;span style="font-family:Georgia;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5134196426851652850" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R0BUcrWSlPI/AAAAAAAAACI/CLC1lO0JUSQ/s400/103.jpg" border="0" /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Ireneusz Zjeżdżałka, z cyklu &lt;em&gt;Strefa buforowa&lt;/em&gt;, &lt;em&gt;Haidemühl, 2007&lt;/em&gt;&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Prezentowaną serię fotografii Ireneusz Zjeżdżałka zrealizował podczas pobytu w marcu 2007 roku we wsi Haidemühl, która do niedawna znajdowała się niedaleko Cottbus, w silnie uprzemysłowionym regionie Niemiec. Na tym obszarze znajdowały się liczne odkrywki kopalni węgla brunatnego, podstawowego surowca energetyki dawnej NRD, które obecnie są zalewane i łączone systemem śluz i kanałów. W niedalekiej przyszłości ma tu powstać największy w Europie teren sztucznych akwenów dla potrzeb turystyki wodnej, a cały region przeistoczyć się w atrakcyjny ośrodek rekreacji. Wieś Haidemühl leżała w bezpośrednim sąsiedztwie jednej z zalewanych odkrywek, co niosło ze sobą ryzyko osunięcia się gruntu. Dlatego podjęto decyzję o stworzeniu tu strefy buforowej i przeniesieniu całej miejscowości kilkanaście kilometrów dalej, gdzie od podstaw wybudowano Neu Haidemühl, do której przesiedlono wszystkich mieszkańców. W opuszczonej wsi zostały domy, przedszkole, mały ośrodek sportowy, a w nich wszystkie przedmioty, które dla dawnych mieszkańców okazały się bezwartościowe. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5134201520682865954" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R0BZFLWSlSI/AAAAAAAAACg/sFgQnq7nOUQ/s400/096.jpg" border="0" /&gt;  &lt;div align="left"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;span style="font-family:Georgia;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5134198849213207826" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R0BWprWSlRI/AAAAAAAAACY/KIQwFAAvERM/s400/106.jpg" border="0" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Ireneusz Zjeżdżałka, z cyklu &lt;em&gt;Strefa buforowa&lt;/em&gt;, &lt;em&gt;Haidemühl, 2007&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Ireneusz Zjeżdżałka często w tych obrazach posługuje się poetyką fragmentu, skupiając uwagę na niewielkich wycinkach obszarów przemian i poddając je wnikliwej obserwacji, a następnie rejestrując z niezwykłą dbałością o szczegół. Ciasne kadry, które ukazują małe fragmenty opuszczonej przestrzeni, wywołują niekiedy efekt zmieszania, dezorientacji, nie pozwalając na łatwą i szybką identyfikację przedstawionych przedmiotów. Abstrakcyjne układy fragmentów tapety, majaczące ślady wiszących niegdyś obrazów czy odklejające się od ściany gazetowe fotografie modelek, stają się znaczącymi motywami dopiero po chwili skupienia. Oszczędność i klarowność kadrów, połączone z obsesyjną niemal precyzją, wymuszają na odbiorcy uważną lekturę tych obrazów. Zniszczone przedmioty, banalne rekwizyty, którym nie poświęcamy na ogół uwagi, zyskują walor retoryczny, wokół nich snuje się historia miejsca i jego dawnych mieszkańców, rekonstruowana niepewnie, bo tylko na podstawie śladów. Te zaś niejednokrotnie wskazują na absurdalny czy groteskowy wymiar rzeczywistości odsłanianej w tych niemal onirycznych widokach.Tytułowe pojęcie strefy buforowej ma swoje znaczenie w słowniku nauk politycznych, gdzie określone jest jako obszar pomiędzy stronami potencjalnego konfliktu, teren, który należy rozbroić, wyznaczając martwy pas bezpieczeństwa. Wieś Haidemühl stała się takim obszarem w sensie metaforycznym, jego neutralizacja postępuje w wyniku przemian politycznych i społecznych. Fotografowi udało się utrwalić moment przejściowy, kiedy budynki i przedmioty zostały już porzucone i pozbawione swych znaczeń i funkcji, ale ciągle jeszcze trwają na swoich dawnych miejscach. Na ten obszar rzeczywisty nakłada się przestrzeń fotografii, która staje się szczególnym miejscem pamięci, gdzie proces neutralizacji na zawsze został zatrzymany.&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5134203736885990722" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R0BbGLWSlUI/AAAAAAAAACw/r8G7kje9dAQ/s400/097.jpg" border="0" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Ireneusz Zjeżdżałka, z cyklu &lt;em&gt;Strefa buforowa&lt;/em&gt;, &lt;em&gt;Haidemühl, 2007&lt;/em&gt;&lt;/span&gt; &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-3564431750015486431?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/3564431750015486431/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=3564431750015486431' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/3564431750015486431'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/3564431750015486431'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2007/11/strefa-buforowa-w-warszawie.html' title='Strefa buforowa w Warszawie'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/R0BaHrWSlTI/AAAAAAAAACo/kozW7Wnuqn8/s72-c/101.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-2037298854578273396</id><published>2007-11-16T10:22:00.000-08:00</published><updated>2007-11-16T10:48:43.428-08:00</updated><title type='text'>Druga aukcja fotografii</title><content type='html'>Portal o rynku sztuki w Polsce Artinfo.pl oraz dom aukcyjny Rempex uparcie próbują rozruszać, wciąż raczkujący, rynek handlu polską fotografią. Ta determinacja powinna cieszyć, choć na razie efekty nie są jeszcze tak spektakularne, jakby tego oczekiwali twórcy. W ubiegły wtorek otwarto na Senatorskiej 11 w Warszawie przedaukcyjną wystawę &lt;em&gt;Polska Fotografia Kolekcjonerska 2&lt;/em&gt;. Sama aukcja odbędzie się w Rempexie 28 listopada o godz. 17.00. Organizatorzy sukcesu upatrują w stosunkowo niskich cenach prac polskich twórców, a także w tym, że od kilu lat daje się obserwować dość spore zainteresowanie samą fotografią. Czy to rzeczywiście odpowiedni moment, by kolekcjonerzy zaczęli inwestować także w fotografię?&lt;br /&gt;Podczas pierwszej edycji aukcji kilkadziesiąt prac znalazło swych nabywców, choć wiele z nich nie przekroczyło ceny wywoławczej, a część wylicytowano poniżej jej. Bardzo zróżnicowane były ceny fotografii wystawionych na sprzedaż, wahające się od kilkuset, aż do 80.000 złotych (niesprzedana praca &lt;em&gt;Lady &lt;/em&gt;Teresy Murak). Dla przydkładu praca &lt;em&gt;Groszowice, 2000&lt;/em&gt; Sławoja Dubiela została sprzedana za 800 zł (cena wywoławcza 800 zł), fotografia Andrzeja Świetlika &lt;em&gt;Wsioryba, 2002&lt;/em&gt; za 2200 zł (cena wywoławcza 2200zł) zaś fotoobiekt Krzysztofa Cichosza &lt;em&gt;Chaplin - z cyklu W hołdzie kinu, 1998&lt;/em&gt; poszedł za 5500 zł (cena wywoławcza 6300 zł).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5133511688805586146" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/Rz3lrrWSlOI/AAAAAAAAACA/PblNJybRgFU/s400/dubiel.jpg" border="0" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Sławoj Dubiel, &lt;em&gt;Groszowice, 2002&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;Efekty drugiej aukcji poznamy niebawem, ale trzeba przyznać, że swoisty "boom" chyba rzeczywiście istnieje - wystarczy policzyć ilość powstałych w ostatnich latach szkół fotograficznych, czy choćby liczbę festiwali. Tu bez wątpienia sadowimy się w czołówce europejskiej, choć większość wystaw czy imprez o charakterze festiwalowym znacznie odstaje od europejskich odpowiedników poziomem merytorycznym. Odnieść można wrażenie, że nie tyle organizowane są one dla samej fotografii, co dla rozgłosu medialnego. A to już powód do niepokoju i głębszego zastanowienia nad sensem tak organizowania tak licznych imprez. Do niedawna liczące się festiwale miały miejsce jedynie w Łodzi, Poznaniu i Krakowie, ale jeśli tempo ilościowego wzrostu nadal będzie się utrzymywać, to za 2-3 lata niemal każde większe polskie miasto "wzbogaci" się o tego typu imprezę. Póki co festiwale swoje mają jeszcze m.in.: Sopot, Warszawa, Szczecin, Gliwice, Bielsko-Biała, Wrocław (kolejność przypadkowa). Jak to się przekłada na postrzeganie polskiej fotografii w świecie? Na razie chyba nijak, bo do tej pory udział naszych fotografów w podobnych imprezach za granicą jest incydentalny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Póki co czekamy na wyniki drugiej aukcji w Warszawie&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.artinfo.pl/?pid=events&amp;amp;sp=list&amp;amp;id=8305&amp;amp;lng=1"&gt;http://www.artinfo.pl/?pid=events&amp;amp;sp=list&amp;amp;id=8305&amp;amp;lng=1&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-2037298854578273396?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/2037298854578273396/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=2037298854578273396' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/2037298854578273396'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/2037298854578273396'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2007/11/druga-aukcja-fotografii-w-rempexie.html' title='Druga aukcja fotografii'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/Rz3lrrWSlOI/AAAAAAAAACA/PblNJybRgFU/s72-c/dubiel.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-6464832279203719091</id><published>2007-11-15T02:15:00.000-08:00</published><updated>2007-11-15T02:27:45.126-08:00</updated><title type='text'>Bez opisu tym razem</title><content type='html'>Najpierw &lt;em&gt;Archaeopteryx&lt;/em&gt;, a poniżej &lt;em&gt;Columba livia&lt;/em&gt; (&lt;em&gt;Poznań, 2002&lt;/em&gt;, z cyklu &lt;em&gt;Sedymentacja).&lt;/em&gt; Bez opisu tym razem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5133010405992600770" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/RzwdxLWSlMI/AAAAAAAAABw/qFO98944LxQ/s400/blog+1.jpg" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5133010534841619666" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/Rzwd4rWSlNI/AAAAAAAAAB4/lhRrGHO0jk8/s400/blog+2.jpg" border="0" /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-6464832279203719091?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/6464832279203719091/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=6464832279203719091' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/6464832279203719091'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/6464832279203719091'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2007/11/najpierw-archaeopteryx-poniej-columba.html' title='Bez opisu tym razem'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/RzwdxLWSlMI/AAAAAAAAABw/qFO98944LxQ/s72-c/blog+1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-3411806143847237259</id><published>2007-11-14T11:36:00.000-08:00</published><updated>2007-11-15T00:43:47.881-08:00</updated><title type='text'>Mała Galeria a sprawa wrzesińska</title><content type='html'>Kilka dni temu burmistrz Wrześni zapowiedział chęć likwidacji Wrzesińskiego Ośrodka Kultury, instytucji dla mnie w zasadzie obojętnej, bo bywałem w niej całkowicie sporadycznie. Od lat zresztą, gdyż nigdy nie udało mi się odnaleźć klarownego programu kolejnych dyrektorów WOK-u, którzy skupiali się, zwłaszcza w latach ostatnich, wyłącznie na muzyce. Muzyce popularnej w dodatku. Kultura w dwudziestokilkutysięcznym mieście nigdy nie będzie traktowana priorytetowo, zresztą nie liczyłbym nawet na zrozumienie elementarnych wartości jakie może ona za sobą nieść, bo od kiedy sięgam pamięcią tego zrozumienia nie było. I nie ma tu na myśli jedynie notabli czy kierowników jednostek podległych urzędom, bo sam problem jest bardziej złożony, choć właśnie na nich spoczywa w głównej mierze odpowiedzialność za obecny stan rzeczy. Niestety zły, by nie rzec fatalny. Od lat pokutuje wciąż ten sam problem - z punktu widzenia tak niewielkiego miasta, kultura jawi się jako coś abstrakcyjnego i nierealnego (czy potrzebnego?), a odpowiadać musi masowym gustom. Indywidualny (mało liczny) odbiorca postawiony jest w zasadzie bez alternatywy - albo łyknie to, co się serwuje wszystkim, albo omijać będzie wszelkie propozycje jak zdechłego psa.&lt;br /&gt;Pomysł daleko idącej reorganizacji WOK-u i poddanie go pod kuratelę ratusza nie jest szczęśliwy. Przede wszystkim kultura, w szczątkowej swej formie, zostanie podporządkowana jeszcze mocniej interesom politycznym włodarzy, a przecież tylko pełna wolność gwarantuje jej rozwój. Źle się dzieje, że niezadowolenie z pracy obecnej dyrekcji nie idzie w parze ze zmianami personalnymi - każda taka instytucja wymaga wizji kreatywnego kierownika czy zespołu, a nie pompowania coraz większych sum (usprawiedliwiane braku pomysłów w stylu "nie mamy za co działać"), bo te można przejeść w każdej ilości. Innymi słowy, lepiej zbudować solidny zespół, który przez okres 2-3 lat będzie potrafił zbudować sensowny plan i konkretną wizję miejsca tzw. kultury.&lt;br /&gt;Ciekawym zbiegiem okoliczności w tym samym czasie w "Zuju" (CSW "Zamek Ujazdowski", 28.09-18.11.2007) trwa wystawa &lt;em&gt;Czas zapamiętany. Mała Galeria 1977-2006&lt;/em&gt; poświęcona trzydziestoletniej działalności jednej z najważniejszych galerii fotografii w naszym kraju, ze znakomitą lokalizacją przy Placu Zamkowym w Warszawie. W ciągu całego tego okresu, kilkakrotnie jej działalność próbował zakwestionować Związek Polskich Artystów Fotografików (!), by ostatecznie w 2006 pozbyć się jej kierownika Marka Grygiela i galerię przejąć. Na bazie ogromnego i ważnego dorobku powstała więc galeria o amatorskim charakterze i bez wyraźnego programu, szukająca nieco na oślep nowych autorów - obecna kuratorka Galerii Obok ZPAF (nowa nazwa wskazuje na zepchnięcie na margines?) w 2007 w próbowała poszukiwać wystaw ogłaszając konkurs. Z miejsca okupowanego przez poszukiwania i nowatorskie rozwiązania w obrębie fotograficznego medium, otrzymaliśmy galerię dla - w większości - świeżo upieczonych absolwentów szkół fotograficznych. Zamiast intrygujących realizacji, prace licencjackie. Studentom miejsce wystawiennicze jest potrzebne, ale dlaczego akurat to? I czy faktycznie czyjeś ambicje musiały doprowadzić do tego, że polska fotografia straciła ważny przyczółek w walce o swoje miejsce w świecie (Mała Galeria współpracowała z wieloma ośrodkami zagranicą)?&lt;br /&gt;Czy sytuacja z Małą nie powtórzy się we Wrześni? Rzecz jasna to inny wymiar, inne przełożenie. Obawiam się jednak, że nowa wizja kultury przełoży się na spłaszczenie jej roli jeszcze bardziej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-3411806143847237259?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/3411806143847237259/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=3411806143847237259' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/3411806143847237259'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/3411806143847237259'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2007/11/maa-galeria-sprawa-wrzesiska.html' title='Mała Galeria a sprawa wrzesińska'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-6886510318954188854</id><published>2007-11-12T08:39:00.000-08:00</published><updated>2007-11-16T04:53:38.589-08:00</updated><title type='text'>Polska fotografia w świecie</title><content type='html'>Dziś trafił w me ręce potężny katalog wystawy &lt;em&gt;Foto. Modernity in Central Europe, 1918-1945&lt;/em&gt; (kurator: Matthew S. Witkowski z National Gallery of Art w Waszyngtonie), w którym na 278 stronach znalazło się ponad 250 reprodukcji fotografii. Obok dobrze już wcześniej opracowanej i rozpoznawalnej fotografii czeskiej, niemieckiej czy rosyjskiej, na wystawie ukazano całkiem pokaźny zbiór polskich twórców. Znaleźli się tam m.in.: Antoni Wieczorek, Stanisław Ignacy Witkiewicz, Stefan Themerson, Teresa Żarnower, Władysław Strzemiński, Witold Romer, Kazimierz Podsadecki, Kazimierz Lelewicz, Aleksander Krzywobłocki, Karol Hiller, Jerzy Janisch, Edward Hartwig, Mieczysław Choynowski, Jan Bułhak, Janusz Maria Brzeski, Władysław Bednarczuk i Mieczysław Szczuka, którego kolaż &lt;em&gt;Dymy nad miastem&lt;/em&gt; (c. 1926) znalazła się na 4 stronie okładki (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;I strona poniżej&lt;/span&gt;) katalogu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5131995370343770498" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/RziCmU5KKYI/AAAAAAAAABY/Cxr-ZpdFXHQ/s400/okladka.jpg" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;Trzeba przyznać, że umieszczenie naszych artystów w tak dużej i ważnej ekspozycji, pokazywanej w prestiżowych instytucjach (niebawem z USA przywędruje do Europy), dobrze rokuje dla wypracowania należnej pozycji polskiej fotografii, która do tej pory pojawiała się w opracowaniach historycznych jedynie incydentalnie i reprezentowana była przez pojedyncze prace. Warto w tym miejscu nadmienić, że zaledwie rok wcześniej pokazano w Japonii dużą wystawę &lt;em&gt;100 lat polskiej fotografii z kolekcji Muzeum Sztuki w Łodzi&lt;/em&gt; (The Shoto Museum of Art, Tokio, 25.06-27.08.2006 i Niigata City Art Museum, Niigata, 01.09-22.10.2006, kurator: Krzysztof Jurecki) - przy jej okazji powstał także obszerny i dobrze opracowany katalog, oczywiście w wersji japońsko-angielski. Miejmy nadzieję, że to dopiero początek budzącego się wreszcie zainteresowania polską fotografią.&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Foto. Modernity in Central Europe, 1918-1945&lt;/em&gt;: National Gallery of Art, Waszyngton, (10.06-03.09, 2007); Solomon R. Guggenheim Museum, Nowy Jork (05.10.2007-02.01.2008); Milwaukee Art Museum (09.02-04.05.2008); Scottish National Gallery of Modern Art, Edynburg (07.06-31.08.2008).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-6886510318954188854?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/6886510318954188854/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=6886510318954188854' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/6886510318954188854'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/6886510318954188854'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2007/11/wane-kwestie-zaistnienia.html' title='Polska fotografia w świecie'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/RziCmU5KKYI/AAAAAAAAABY/Cxr-ZpdFXHQ/s72-c/okladka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-2643400588527752924</id><published>2007-11-11T05:55:00.000-08:00</published><updated>2007-11-16T10:51:51.552-08:00</updated><title type='text'>Zapowiedź pamięci</title><content type='html'>Dziś patriotycznie, wiadomo, choć dziś różnie z tym u nas bywa...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fotografia doskonale potrafi przywoływać miniony czas, dlatego jest tak ważnym narzędziem badawczym historii. Ale też jest dla nas przywoływaniem myśli, emocji i osobistych wspomnień, które w każdym generuje całkiem osobno. Patrzymy na jedną fotografię, ale rodzi się w nas całe mnóstwo różnych odczuć.&lt;br /&gt;"Fotografie są reliktami przeszłości, śladami tego, co się wydarzyło. Jeśli żyjący podejmą wątek przeszłości, jeśli przeszłość stanie się integralną częścią rozwoju ludzi, którzy tworzą swoją własną historię, wówczas fotografie wymagać będą żywego kontekstu, będą trwale obecne w czasie, a nie jedynie utrwaloną chwilą. Możliwe, że fotografia jest zapowiedzią pamięci ludzkiej, którą można w przyszłości socjologicznie i politycznie osiągnąć". (John Berger, &lt;em&gt;O patrzeniu&lt;/em&gt;, Fundacja Aletheia, Warszawa, 1999, przekład Sławomir Sikora).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5131585931111442802" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/RzcON05KKXI/AAAAAAAAABQ/Hs5i78e3YbQ/s400/054.jpg" border="0" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Ireneusz Zjeżdżałka, z cyklu &lt;em&gt;Sedymentacja, Poznań, 2002&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-2643400588527752924?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/2643400588527752924/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=2643400588527752924' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/2643400588527752924'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/2643400588527752924'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2007/11/zapowied-pamici.html' title='Zapowiedź pamięci'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/RzcON05KKXI/AAAAAAAAABQ/Hs5i78e3YbQ/s72-c/054.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-8138461584989983588</id><published>2007-11-10T07:36:00.000-08:00</published><updated>2007-11-16T10:54:16.734-08:00</updated><title type='text'>Który to etap życia?</title><content type='html'>&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Niejako rozwinięcie poprzednio wpisu, a jednocześnie myśl, która oddaje dość dobrze mój stosunek do fotografii miejsca, odnaleźć można w katalogu wystawy &lt;em&gt;Nowi Dokumentaliści&lt;/em&gt; stworzonej przez Adama Mazura (Centrum Sztuki Współczesnej "Zamek Ujazdowski", Warszawa, 13.06-30.08.2006).&lt;br /&gt;"Z kolei Września w &lt;em&gt;Atlasie mojego miasta&lt;/em&gt; Zjeżdżałki to suma małych oczarowań, prywatna topografia miasta. Nie aspiruje do obrazu, który ma stwarzać pozór obiektywności - »tak tam jest« - jaki lubią przewodniki i albumy turystyczne. Funkcjonuje zresztą w innej przestrzeni, galeryjno-artystycznej, gdzie poszukuje się raczej indywidualności. &lt;em&gt;Atlas&lt;/em&gt; jest czymś w rodzaju wyznania i wezwania do własnej recepcji, a także działaniem na rzecz miejsca rodzinnego".&lt;br /&gt;Przytoczone powyżej słowa Karoliny Lewandowskiej (tekst w katalogu nos tytuł &lt;em&gt;Fotografia ojczysta i nowi dokumentaliści&lt;/em&gt;) zwraca uwagę na subiektywność wyborów. Wydaje się, że aby trwać przy swoim kierunku poszukiwań, należy wyrobić w sobie nawyk do umiejętnego odrzucania sugestii i innych opinii, choć nie znaczy to jednak, że należy się od nich całkowicie odwrócić. Mam na myśli raczej to, by z konsekwencją dokonywać rejestracji według ustalonego wcześniej klucza. Fotografia przecież powstaje w nas, potem następuje już tylko rodzaj fizycznej pracy.&lt;br /&gt;Proces ten rozwija się i ewoluuje w czasie ze zmiennym natężeniem, zależnym od wielu czynników, głównie związanych z naszą kondycją. "Zdjęcie przedstawiające kruszące się ściany, nie jest bardziej rzeczywiste od konwencjonalnego widoku polskiej ulicy, lecz niemal namacalne wzajemnie oddziaływanie bliskiej perspektywy z wzorami , które powstały w wyniku zniszczenia nasuwa się pytanie: na jakim etapie życia ulicy powinniśmy się zatrzymać w poszukiwaniu rzeczywistości?" (Benjamin Cope, &lt;em&gt;Czyja rzeczywistość?,&lt;/em&gt; katalog wystawy &lt;em&gt;Efekt rzeczywistości. Fotografia i wideo z Polski&lt;/em&gt;, Narodowa Galeria Sztuki Zachęta, Warszawa, 23.02-01.04.2007). Zdjęcie to zamieszczam poniżej...&lt;/span&gt; &lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5131237149702236514" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/RzXRAE5KKWI/AAAAAAAAABI/-BNgVPhtBPo/s400/019.jpg" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Ireneusz Zjeżdżałka, z cyklu &lt;em&gt;Mały atlas mojego miasta, 1999-2001&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-8138461584989983588?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/8138461584989983588/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=8138461584989983588' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/8138461584989983588'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/8138461584989983588'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2007/11/niejako-rozwinicie-poprzednio-wpisu.html' title='Który to etap życia?'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/RzXRAE5KKWI/AAAAAAAAABI/-BNgVPhtBPo/s72-c/019.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-5282759161025802682</id><published>2007-11-09T11:12:00.000-08:00</published><updated>2007-11-16T10:54:44.769-08:00</updated><title type='text'>Ryby z Warszawskiej</title><content type='html'>&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Niestety nie potrafię zupełnie posługiwać się programami do konstruowania stron internetowych, a pierwotnym zamiarem miała być właśnie witryna zawierająca wszystko to, co do tej pory udało mi się stworzyć przy użyciu fotograficznego medium. Niniejsza forma okazał się być zdecydowanie prostszym rozwiązaniem i nawet ja potrafię opanować kilka elementarnych zasad tworzenia bloga. Może taka forma nie pozwala na swobodne prezentację poszczególnych serii, ale za to wymusza niejako operowanie tekstem oraz stosowanie swoistej chronologii. A to wymaga nieco determinacji i porządku. Zobaczymy, czy je w sobie znajdę...&lt;br /&gt;Determinacja jest jedną z cech, które decydują o powstawaniu fotografii, szczególnie wtedy, gdy zaczniemy myśleć o realizacjach rozłożonych w czasie - np. o dokumencie, choć oczywiście nie tylko. Wydaje się to szczególnie istotne w momencie zwrócenia uwagi na znikającą rzeczywistość, albo na miejsca ulegające przemianom. Dlatego powstała jedna z pierwszych "ważnych" fotografii - sklep na ul. Warszawskiej (dawniej Lenina) we Wrześni.&lt;br /&gt;Września nie jest miastem wyjątkowym. Architektonicznie nie zachwyca, nie posiada spektakularnych zabytków, nie notuje się tu istotnych wydarzeń. Nie jest nawet senna. Mimo to, stanowi dla mnie dość ważne miejsce - rodzaj fotograficznego poligonu, na którym wciąż staram się wyszukiwać (czasem z powodzeniem) nowe miejsca, dokonywać nowych "odkryć", bardzo personalnych, często niezrozumiałych dla innych. Dla mnie zaś niezmiernie ważnych i głębokich - poprzez fotografie powstaje rodzaj osobistego zapisu, pamiętnika, który początkowo miał niewielki wymiar także w fizycznie, bo zdjęcia zostały skopiowane stykowo z negatywów 6x9 cm. Seria &lt;em&gt;Mały atlas mojego miasta&lt;/em&gt; (1999-2000) odpowiada pierwszym poszukiwaniom - wrzesińskim i fotograficznym. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5130931193411938642" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/RzS6vE5KKVI/AAAAAAAAAA0/jT4rqNE7Gaw/s400/001.jpg" border="0" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Ireneusz Zjeżdżałka, z cyklu &lt;em&gt;Mały atlas mojego miasta, 1999-2001&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Sklep z ul. Warszawskiej (fotografia pochodzi ze wspomnianego cyklu) dał mi do zrozumienia, że nawet najbliższa rzeczywistość ulega nieodwracalnym przemianom, a często znika bezpowrotnie. Dziś sklepu rybnego nie ma - w ciągu dosłownie kilku dni został podzielony na dwa mniejsze, zaraz po przemianach w na początku lat 90., i pewien odnośnik z dzieciństwa oddalił się. Wcześniej nie wyobrażałem sobie, że sklep kiedyś może przestać istnieć - mijałem go niemal każdego dnia i przyglądałem się wannom z rybami. Istnienie sklepu było oczywiste. Po latach mam jego fotografię, jedną z ulubionych. I być może jedyną, która ten sklep ukazuje.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-5282759161025802682?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/5282759161025802682/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=5282759161025802682' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/5282759161025802682'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/5282759161025802682'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2007/11/ryby-z-warszawskiej.html' title='Ryby z Warszawskiej'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_6FbvQY7rspA/RzS6vE5KKVI/AAAAAAAAAA0/jT4rqNE7Gaw/s72-c/001.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4915914574066087499.post-2941305989300792615</id><published>2007-10-27T10:07:00.001-07:00</published><updated>2007-10-27T10:11:33.926-07:00</updated><title type='text'>start</title><content type='html'>&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Niebawem strona zacznie się zapełniać słowami i obrazami.&lt;/span&gt; Nie wiem jeszcze w jakich proporcjach - ważne natomiast jest to, aby działały na siebie synergicznie. Pojawią się tu także komentarze do mniej lub bardziej istotnych wydarzeń, zjawisk czy spotkań.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4915914574066087499-2941305989300792615?l=zjezdzalka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/feeds/2941305989300792615/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4915914574066087499&amp;postID=2941305989300792615' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/2941305989300792615'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4915914574066087499/posts/default/2941305989300792615'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zjezdzalka.blogspot.com/2007/10/start.html' title='start'/><author><name>Ireneusz Zjeżdżałka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02018894452276423799</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry></feed>
